Portal „Gość Niedzielny” informuje o decyzji sądu apelacyjnego w Hongkongu, który uchylił wyrok skazujący mediana Jimmy’ego Laia za oszustwo w sprawie najmu, ale jednocześnie utrzymał wyrok 20 lat więzienia za „zmowę z obcymi siłami” na mocy ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Artykuł podkreśla, że Lai jest „świadkiem wolnego słowa” i katolikiem, a jego dzieci obawiają się o życie w więzieniu. Zachodnie rządy, w tym USA, apelują o jego uwolnienie. Tekst ukazuje konflikt między władzą chińską a ideą wolności mediów, ale całkowicie pomija katolicką perspektywę prawa naturalnego i obowiązku podporządkowania się władzy świeckiej tylko w granicach prawa Bożego. To klasyczny przykład współczesnego błędu: absolutyzacja wolności słowa jako prawa człowieka nadrzędnego wobec prawa Bożego i dobra wspólnego.
Błąd faktograficzny: pominięcie natury grzechu i kary
Artykuł przedstawia sprawę Laia wyłącznie w kategoriach politycznych i prawnych, bez odniesienia do moralności czynów, za które został skazany. Z katolickiej etyki: oszustwo (pierwszy wyrok) jest ciężkim grzechem przeciwko prawu naturalnemu (Dekalog: „nie kłam” – Wyj 20:13; Mt 19:18). Państwo ma prawo i obowiązek karać przestępstwa przeciwko dobremu wspólnemu (Rz 13:1-7). Jeśli Lai rzeczywiście ukrywał przed zarządcą biurowca, że w budynku działa prywatna firma, to jest to czyn nieuczciwy, za który władza świecka może prawnie surowo karać. Problem nie leży w karze za oszustwo, ale w wykorzystaniu ustawy o bezpieczeństwie narodowym do ucisku politycznego. Artykuł nie rozróżnia tych dwóch warstw: grzechu oszustwa (którym się zanieczyścił) i prześladowania za wiarę lub poglądy (jeśli takowe występuje). To typowe dla współczesnego dziennikarstwa: wszystko spłaszcza do narracji „wolność vs. tyrania”, bez etycznego osądu. Z perspektywy wiary: grzech jest zawsze złem, niezależnie od motywacji politycznych. Nawet jeśli Lai jest prześladowany za swoją postawę, to jego wcześniejsze grzechy (oszukiwanie) nie czynią go męczennikiem w sensie teologicznym (śmierć musi być poniesiona propter fidem, za wiarę). Artykuł nie pyta: czy Lai żałuje grzechów? Czy jest w stanie łaski? To milczenie o grzechu i nawróceniu jest objawem sekularnego humanizmu.
Poziom językowy: kult „wolnego słowa” jako nowa religia
Portal używa sformułowania „świadek wolnego słowa”, co jest ideologicznym terminem z nowoczesnego kodeksu praw człowieka. To już nie jest neutralne, ale wartościujące: wolność słowa staje się absolutnym dobrem, ponad prawdą i moralnością. W katolicyzmie wolność jest zawsze podporządkowana prawdzie („Pozwólcie prawdzie” – św. Augustyn). Wolność słowa ma granice: nie może służyć kłamstwu, zniesławieniu, skłonieniu do grzechu (katolickie prawo kanoniczne o zniesławieniu, kłamstwie). Artykuł nie zadaje pytania: czy Lai, publikując „Apple Daily”, nie kłamał? Nie szerzył moralnego zepsucia? Nie, bo „wolność słowa” jest w nowym kodeksie wartości absolutna. To właśnie błąd, który Pius IX potępił w Syllabusze Errorum (punkt 15: „Każdy człowiek może swobodnie wyznawać i wygłaszać, jaką religię, kierując się światłem rozumu, uzna za prawdziwą”). Współczesny sekularny humanizm czyni z wolności słowa dogmat, podczas gdy Kościół uczy, że wolność ma służyć prawdzie i dobremu wspólnemu. Język artykułu jest emocjonalny („alarmują”, „może umrzeć”), co ma wywołać współczucie dla Laia, ale nie budzi refleksji o jego moralnej odpowiedzialności.
Poziom teologiczny: brak rozróżnienia między prawem boskim a ludzkim
Artykuł całkowicie pomija kluczową katolicką zasadę: władza świecka pochodzi od Boga i ma obowiązek uznawać prawo boskie (Rz 13:1-7; Encyklika Quas Primas Piusa XI). Władza chińska jest ateistyczna i komunistyczna – zatem formalnie odrzuca panowanie Chrystusa nad państwem (co Pius XI nazywa „zeświecczeniem”). Z punktu widzenia katolickiej doktryny: państwo, które narzuca ateizm i prześladuje Kościół, traci swoje prawo do posłuszeństwa w sprawach wiary (Bellarmin o heretyckim władcy; kanon 188.4 o utracie urzędu przez jawną herezję). Jednocześnie: jeśli Lai rzeczywiście oszukiwał, to państwo może go karć za to, nawet jeśli władza jest tyrańska – bo sprawiedliwość karna jest z natury dobra. Artykuł nie rozróżnia:
– kary za grzech (oszukiwanie) – słusznej,
– prześladowania za wiarę – niesłusznego.
To prowadzi do mylnego wrażenia, że każda kara Laia jest prześladowaniem. Z katolickiej perspektywy: jeśli Lai jest prawdziwym katolikiem, powinien żałować swoich grzechów i cieszyć się z cierpienia w pokoju (Kol 1:24), ale nie może oczekiwać, że świat będzie go chwalił. Artykuł nie wspomina o tym, że prawdziwy męczennik nie walczy o „wolność słowa”, ale o prawdę Chrystusa. Lai nie jest męczennikiem w sensie Kościoła, chyba że jego działalność medialna była bezpośrednim świadectwem wiary (np. przeciwko aborcji, homoseksualizmowi), a nie tylko walką o demokrację. To milczenie o treści jego dziennikarstwa jest zasadnicze: czy „Apple Daily” promowało katolickie wartości? Czy tylko liberalny sekularizm? Artykuł nie pyta, bo przyjmuje, że „wolność słowa” jest dobrem absolutnym.
Poziom symptomatyczny: nowoczesny kult wolności przeciwko Chrystusowi Królowi
Ta sprawa jest symptomatyczna dla całego współczesnego świata: przeciwstawienie „wolności jednostki” (wolność słowa, wolność prasy) autorytetowi państwa, ale bez odwołania się do wyższego autorytetu – Boga. W encyklice Quas Primas Pius XI naucza: „Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe… jednakże Chrystus Pan jest Królem serc… i Jego panowanie obejmuje także sprawy doczesne”. Państwo, które odrzuca Chrystusa, staje się instrumentem tyranii (bo bez Boga nie ma prawdziwej sprawiedliwości). Ale z drugiej strony: jednostka, która stawia swoje „prawo do wolności słowa” ponad prawem Bożym, również grzeszy. W Hongkongu mamy kolizję dwóch złych: ateistycznego państwa, które łamie prawo naturalne prześladowając wiernych, i laickiej ideologii „wolności słowa”, która neguje obowiązek podporządkowania się prawu Bożemu. Artykuł popiera drugie zło, nieświadomie. Nie ma słowa o potrzebie nawrócenia Laia i chińskich władz do Chrystusa. To typowe dla współczesnego katolicyzmu posoborowego: skupienie na „prawach człowieka” zamiast na prawach Bożych. Pius IX w Syllabusie potępił błąd: „Nie należy uznawać za wolnych od winy tych, którzy nie liczą się z potępieniami Świętej Kongregacji Indeksu” (punkt 8) – a dziś „wolność słowa” jest świętością, ponad potępieniami Kościoła. Artykuł nie pyta: czy Laia, jako katolik, powinien używać mediów do promocji moralności katolickiej, czy tylko do walki politycznej? To kluczowe: katolik ma obowiązek głosić prawdę, ale nie za wszelką cenę – ma to robić w posłuszeństwie do Kościoła i z miłością. Artykuł nie wspomina o tym, że prawdziwa wolność jest w Chrystusie (J 8:32).
Kontekst historyczny: współczesne prześladowanie vs. starożytne męczeństwo
Artykuł sugeruje, że Lai jest męczennikiem za wiarę, bo jest katolikiem i w więzieniu. To niepoprawne. Prześladowanie za wiarę oznacza karę za wyznawanie wiary (np. odmowa wyrzeczenia się Chrystusa). Jeśli Lai jest karany za oszustwo (pierwszy wyrok) i za „zmowę z obcymi siłami” (drugi), to niekoniecznie jest to prześladowanie religijne. Chińskie władze mogą używać prawa do tłumienia opozycji, ale to nie automatycznie czyni każdego więźnia męczennikiem. W Kościele męczennik to ktoś, kto ponosi śmierć in odium fidei. Lai nie został skazany za odmowę uczestnictwa w mszy czy za kazanie Ewangelii. Jego katolicyzm jest tu tylko dodatkowym elementem, nie przyczyną wyroku. Artykuł nie bada, czy jego działalność medialna miała charakter ewangelizacyjny czy tylko polityczny. To ważne: katolik ma obowiązek działać w świecie, ale nie może używać nieuczciwych środków (oszukiwania) nawet dla dobrej sprawy. Jeśli Lai oszukiwał, to grzeszył, a jego cierpienie częściowo jest karą za grzech (choć może być też okazją do pokuty). Artykuł nie widzi tej złożoności, bo przyjął świecką narrację: „dobry dziennikarz vs. zły reżim”. Dla katolika: dobry dziennikarz to ten, który głosi prawdę w miłości Chrystusa, nie ten, który walczy o liberalną demokrację.
Katolickie rozwiązanie: Chrystus Król, nie wolność słowa
Prawdziwa odpowiedź na sytuację Laia i Hongkongu nie leży w popieraniu „wolności słowa” jako absolutu, ale w uznaniu panowania Chrystusa nad wszystkimi narodami (Ps 2; Dz 2:36). W encyklice Quas Primas Pius XI pisze: „Jeżeli ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa…”. Chińskie władze, odrzucając Chrystusa, popadają w tyranię. Ale i Lai, jeśli nie jest w pełni katolikiem (czyli jeśli nie podporządkowuje swojej pracy prawu Bożemu), też grzeszy. Prawdziwa wolność jest w posłuszeństwie prawu Bożemu, nie w rebelii przeciwko władzy za wszelką cenę. Św. Paweł mówi: „Każda dusza niechaj się podporządowuje władcom przełożonym” (Rz 13:1), ale gdy władza nakazuje grzech, „więcej należy słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5:29). W Hongkongu: jeśli władza nakazuje zaprzeczenie wiary, to nieposłuszeństwo jest obowiązkiem. Ale jeśli władza karze za oszustwo, to kara jest słuszna. Artykuł nie rozróżnia tych przypadków. Dla katolika: należy się modlić za Laia, aby nawrócił się i żałował grzechów, oraz za chińskie władze, aby uznały Chrystusa. Należy też bronić prawa Kościoła do nauczania, ale nie za wszelką cenę – nie przez kłamstwa czy oszustwa. Prawdziwa wolność prasy katolickiej służy prawdzie i dobru wspólnemu, nie partykularnym interesom politycznym.
Podsumowanie: potrzeba integralnego katolicyzmu
Artykuł z „Gościa Niedzielnego” jest typowym przykładem współczesnego katolicyzmu, który przyjął świeckie wartości (wolność słowa jako dogmat) i je chrześcijańskie. To nie jest katolicyzm przedsoborowy. Z perspektywy wiary sprzed 1958 roku:
1. Wolność słowa nie jest prawem absolutnym, ma granice w prawie naturalnym i boskim.
2. Państwo ma prawo karać za przestępstwa, nawet jeśli sprawca jest katolikiem.
3. Prześladowanie za wiarę to specyficzna rzeczywistość: cierpienie za wyznawanie wiary, nie za działalność polityczną.
4. Prawdziwy katolik w sytuacji Laia: żałowałby grzechów, cieszyłby się z cierpienia w pokoju, ale nie oczekiwałby, że świat uznaje jego działalność za świętą.
5. Rozwiązaniem jest nie „wolność słowa”, ale panowanie Chrystusa Króla nad społeczeństwem – jak nauczał Pius XI w Quas Primas. Tylko w Królestwie Chrystusa może być prawdziwy pokój i sprawiedliwość.
Artykuł, choć nie jawnie heretycki, jest pełen ukrytych założeń modernistycznych: relatywizacja prawa naturalnego, absolutyzacja wolności jednostki, sekularne pojmowanie cierpienia. Dla integralnego katolika: to nie jest wzór dziennikarstwa katolickiego, ale przykład upadku wiary w codziennym życiu. Należy odrzucić taką narrację i wrócić do niezmiennej doktryny: Chrystus jest Królem, a Jego prawo jest wyższe od praw człowieka.
Za artykułem:
Hongkong: Sąd uchylił wyrok skazujący Jimmy'ego Laia. Ale i tak zostanie w więzieniu (gosc.pl)
Data artykułu: 26.02.2026



