Portal „Gość Niedzielny” relacjonuje ostry spór wokół umowy handlowej UE-Mercosur, gdzie prezydent Francji Emmanuela Macrona krytykuje Komisję Europejską za jednostronne rozpoczęcie tymczasowego stosowania porozumienia bez zgody Parlamentu Europejskiego. Macron zapowiada „nieprzejednanie” Francji w kwestii respektowania reguł handlu, oskarżając KE o „przestępstwo wobec suwerenności europejskiej” i „pobłażliwość wobec importu”. Z kolei niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul chwali decyzję KE, mówiąc o „historycznym porozumieniu” i „czasie Europy”. Artykuł prezentuje wyłącznie perspektywę polityczno-ekonomiczną, całkowicie pomijając moralny i teologiczny wymiar sprawiedliwości gospodarczej oraz panowanie Chrystusa Króla nad społeczeństwem.
Redukcja doświeconej gospodarki do walki o suwerenność narodową
Artykuł koncentruje się na kłótni między państwami narodowymi (Francja vs. Niemcy) oraz instytucjami UE (KE vs. Parlament Europejski). Krytyka Macrona opiera się na pojęciach „suwerenności europejskiej” i „przestępstwa wobec suwerenności”, podczas gdy Wadephul mówi o „dobrobycie i wzroście”. Cała dyskusja toczy się w kategoriach interesów narodowych, konkurencyjności rynkowej i politycznej władzy. Brak tu jakiegokolwiek odwołania do prawa Bożego, sprawiedliwości społecznej zdefiniowanej przez Kościół, czy panowania Chrystusa nad gospodarką. Jest to typowy przykład naturalistycznego humanitaryzmu, gdzie dobro wspólne redukowane jest do dobra materialnego narodu lub bloku gospodarczego, a nie do zbawienia dusz i wypełnienia przykazań Bożych. Jak poucza Pius XI w encyklice Quas Primas: „Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi… gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. Artykuł przemilcza ten fundamentalny warunek legitymacji władzy.
Język pana, nie Boga: słownictwo pychy i walki
Ton artykułu jest językiem politycznej walki. Sformułowania takie jak „nieprzejednany”, „zła niespodzianka”, „wielka odpowiedzialność”, „przestępstwo wobec suwerenności” czy „historyczne porozumienie” należą do słownictwa dyplomacji i interesów narodowych. To język pana, a nie Ojca. Brak jest tu słów takich jak „sprawiedliwość”, „łaska”, „zbawienie”, „grzech”, „obowiązek sumienia”, „dobro wspólne w Chrystusie”. Nawet gdy Macron mówi o „niezrozumiałym dla europejskiego konsumenta”, redukuje on moralność do subiektywnej percepcji konsumenta, a nie do obiektywnego prawa Bożego. Taka retoryka jest symptomaticzna dla całego systemu posoborowego, który – jak potępił Pius IX w Syllabus Errorum – uczy, że „prawa człowieka” i „suwerenność narodu” są wyższe od prawa Bożego (błędy 39, 54, 77).
Teologiczna pustka: brak panowania Chrystusa Króla nad gospodarką
Najgłębszym błędem artykułu jest całkowite pominięcie jedynego kryterium oceny sprawiedliwości w jakimkolwiek obszarze życia: panowania Chrystusa Króla. Pius XI w Quas Primas nauczał jednoznacznie: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi… On jest źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu… Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek”. Zatem każde państwo, każda umowa handlowa, każda decyzja gospodarcza musi być poddana prawu Chrystusowemu. Artykuł nie zadaje nawet pytania, czy umowa UE-Mercosur służy prawu Bożemu, czy może sprzyja wyzyskowi, zniszczeniu środowiska (które jest darem Boga), czy też umacnianiu ideologii odrzucającej Chrystusa. Milczy o sukcesji apostolskiej i magisterium Kościoła jako źródle prawa. To jest właśnie apostazja – wykluczenie Chrystusa z życia publicznego. Jak ostrzegał Pius IX w Syllabus (błąd 40): „Nauka Kościoła katolickiego jest wrogiem dobrobytowi i interesom społeczeństwa” – to bluźnierstwo, które współcześnie realizuje się poprzez całkowite wyparcie nauki społecznej Kościoła na rzecz kapitalistycznego lub socjalistycznego materializmu.
Symptomatologia soborowej rewolucji: sekularyzacja gospodarki
Ten artykuł jest mikro-kosmą hydy spustoszenia. Spór toczy się między „prawicą” (Francja, ochrona rolnictwa) a „lewicą” (Niemcy, wolny handel), ale obie strony działają w zupełnie tej samej, świeckiej paradygmacie. Żadna z nich nie odwołuje się do niezmiennego prawa naturalnego i objawienia. To właśnie owoc Soboru Watykańskiego II i jego ducha ekumenicznego, relatywistycznego dialogu, gdzie prawda podzielona jest na „wartości” każdej strony. Komisja Europejska, Parlament, rządy narodowe – wszystkie te struktury są częścią sekty posoborowej, która odrzuciła Chrystusa Króla. Jak mówi Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Spór o Mercosur to nie jest spór między katolikiem a katolikiem, to spór między dwoma wariantami nowożytnego liberalizmu, oboma odrzucającymi panowanie Kościoła. W tle tego sporu nie ma głosu prawdziwego Kościoła, który – jak nauczał św. Pius X w Lamentabili sane exitu – potępia „postęp nauk wymagający reformy pojęcia nauki chrześcijańskiej o Bogu, stworzeniu, Objawieniu” (teza 64). Cała dyskusja toczy się w ramach „postępu”, który jest sprzeczny z wiarą.
Za artykułem:
Stosowanie umowy UE-Mercosur to zła niespodzianka dla Francji (gosc.pl)
Data artykułu: 27.02.2026





