Portal EWTN News (24 lutego 2026) informuje, że biskup Kevin Rhoades z Diecezji Fort Wayne-South Bend poprowadził różaniec na Uniwersytecie Notre Dame w odpowiedzi na kontrowersje związane z mianowaniem prof. Susan Ostermann – znanej propagatorki aborcji – na stanowisko dyrektora Liu Institute for Asia and Asian Studies. Biskup, modląc się przy grocie Matki Bożej Lourdeskiej, wyraził „dziękczynienie za świadectwo pro-life” studentów i wydziału, lecz nie wezwał publicznie do odrzucenia heretyckiej nominacji ani do usunięcia samego heretyka z uniwersytetu. Ta pozorna, emocjonalna, lecz całkowicie nieskuteczna reakcja jest symptomaticzna dla duchowego bankructwa współczesnych struktur okupujących Watykan, które – zamiast stosować niezmienne prawo Boże – zastępują je prywatną pobożnością i biurokratycznym „wymysłem”, prowadząc wiernych w błąd.
1. Poziom faktograficzny: Pozorne opozycje bez konsekwencji doktrynalnych
Biskup Rhoades, choć wyraził „dismay and strong opposition” („zaniepokojenie i stanowcze sprzeciwienie się”), nie wykorzystał swojej władzy biskupiej, by nałożyć kanoniczne konsekwencje na uniwersytet lub na samą prof. Ostermann. Zgodnie z Kanonem 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku (z pliku Obrona sedewakantyzmu): „Każdy urząd staje się wakujący na mocy samego faktu i bez żadnej deklaracji na skutek rezygnacji dorozumianej, uznanej przez samo prawo, jeśli duchowny:…4. Publicznie odstępuje od wiary katolickiej”. Prof. Ostermann, publicznie głosząca, że aborcja jest „freedom-enhancing” i „zgodna z integralnym rozwojem człowieka”, publicznie odstępuje od wiary katolickiej w podstawowym dogmacie o świętości życia. Jej herezja jest oczywista i notoryczna. Biskup Rhoades nie tylko nie ogłosił, że nominacja takiej osoby jest ipso facto nieważna, ale nawet nie wezwał do jej natychmiastowego odwołania. Jego „rozpacz” (dismay) to jedynie słowa, które nie pociągają za sobą żadnych kanonicznych konsekwencji. To typowe dla współczesnych hierarchów, którzy zamieniają obowiązek publicznego wyznawania wiary w prywatne emocje i symboliczne gesty, jak różaniec przy grocie.
2. Poziom językowy: Biurokratyczny żargon i sentymentalna retoryka zamiast prorockiego głosu
Język biskupa Rhoadesa to język biurokratyczny i emocjonalny, a nie prorocki i doktrynalny. Mówi o „Catholic identity” („katolickiej tożsamości”), „pro-life witness” („świadectwie pro-life”), „preserving” („zachowaniu”) – wszystko to pojęcia ogólnikowe, wieloznaczne, pozbawione treści dogmatu. W encyklice Quas Primas (z pliku) Pius XI mówi o panowaniu Chrystusa Króla nad wszystkimi narodami i każdym aspektem życia: „Niechaj więc obowiązkiem i staraniem Waszym będzie… aby w dniu oznaczonym… wygłoszono… w którychby ten lud dokładnie pouczony o istocie, znaczeniu i ważności tego święta…”. Gdzie w tym języku jest miejsce na wieloznaczne „tożsamości”? Gdzie jest wezwanie do publicznego potępienia herezji i usunięcia heretyka? Język biskupa to język relatywizmu, który redukuje wiarę do subiektywnego doświadczenia i sentymentalnego przywiązania do „tradycji”, a nie do niezmiennej prawdy. To język, który – jak potępił Pius X w Lamentabili sane exitu (propozycje 25-26) – redukuje wiarę do „sumy prawdopodobieństw” i „funkcji praktycznej”, a nie do absolutnego posłuszeństwa wobec objawionych prawd.
3. Poziom teologiczny: Milczenie o absolutnym prymacie Praw Bożego nad prawami człowieka
Biskup Rhoades nie powołuje się na absolutny prymat Prawa Bożego i obowiązek państwa (a fortiori uniwersytetu katolickiego) ustanowienia prawa opartego na Dekalogu. W Syllabus Errorum Piusa IX (pliku) potępia błąd 56: „Prawa moralne nie potrzebują boskiego sankcjonowania, a ludzkie prawa nie muszą być zgodne z prawem naturalnym i nie czerpią mocy wiążącej od Boga”. Prof. Ostermann, głosząc, że aborcja jest „zgodna z integralnym rozwojem człowieka”, dokładnie powiela ten błąd – stawia prawa człowieka (wolność wyboru) ponad prawo Boże („nie zabijaj”). Biskup powinien publicznie oświadczyć, że uniwersytet katolicki nie może przyjąć takiej osoby, ponieważ – jak mówi Pius XI w Quas Primas – „Królestwo Chrystusa… wymaga od swych zwolenników… aby zaparli się siebie samych i krzyż swój nieśli”. To znaczy: całkowite wyrzeczenie się współpracy z morderstwem dzieci w łonie matki. Milczenie biskupa w tej kwestii jest potępieniem przez milczenie herezji, co – jak nauczał św. Pius X – jest sprzeczne z obowiązkiem Magisterium (Lamentabili, propozycja 7: „Kościół, potępiając błędy, nie ma prawa wymagać od wiernych żadnego z ich strony wewnętrznego uznania za prawdę orzeczeń przez Kościół wydawanych”). Biskup nie wymaga wewnętrznego uznania prawdy – wymaga jedynie sentymentalnej „walki o tożsamość”.
4. Poziom symptomatyczny: Symulacja oporu jako narzędzie utrzymania kontroli nad masą
Całe wydarzenie – różaniec przy grocie, emocjonalne przemówienia studentów, „March on the Dome” – to symulacja oporu, która nie narusza istnienia samego heretyka w instytucji ani nie kwestionuje legitymacji zarządu uniwersytetu, który tę nominację wprowadził. To jest dokładnie strategia masonicka opisana w pliku Fałszywe objawienia fatimskie (sekcja „Strategia dezinformacji”): etap 3 – „przejęcie narracji przez modernistów, ukrycie III Tajemnicy, ekumeniczna reinterpretacja”. Tutaj: herezja (aborcja) jest ukryta pod etykietą „sporu o tożsamość”, a opór – pod płaszczykiem pobożności i „miłości” do instytucji. Biskup Rhoades, zamiast excommunicować prof. Ostermann i wszelkich współpracujących z nią (w tym rektora Notre Dame), prowadzi różaniec. To jest właśnie „duchowa zgnilizna” modernizmu: zastąpienie prawa Bożego subiektywnym doświadczeniem i rytuałem, który nie zmienia nic w strukturze grzechu. Studentka Sabrina Richter mówi: „If we let one thing slip, another thing might slip” („Jeśli puścimy jedną rzecz, druga może puścić”). To jest mentalność relatywizmu – walka o „tożsamość” jako o ciągły kompromis, a nie o absolutną prawdę. W Quas Primas Pius XI mówi jasno: „Gdyby Królestwo Chrystusa objęło w rzeczy samej wszystkich, jak ich z prawa obejmuje, mielibyśmy wątpić o tym pokoju, jaki Król pokoju przyniósł na ziemię”. Tu nie ma mowy o „jeśli puścimy jedną rzecz” – jest mowa o niepodlegającym kompromisom panowaniu Chrystusa.
5. Konkluzja: Potrzeba całkowitego zerwania z sektą posoborową
Sytuacja na Notre Dame nie jest wyjątkiem – jest normą dla całej sekty posoborowej. Hierarchowie, zamiast działać zgodnie z Kanonem 188.4 i bullą Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV (która stwierdza, że promocja heretyka jest „nieważna, nieobowiązująca i bezwartościowa”), ograniczają się do symbolicznych gestów, które utrwalają grzech. Biskup Rhoades, choć może osobnie wierzy, działa w ramach systemu, który – jak wykazał Pius IX w Syllabus (błąd 80) – „powinien się pojednać z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”. Jego różaniec to właśnie takie „pojednanie”: herezja (aborcja) jest tolerowana, a opór ogranicza się do prywatnej pobożności. Prawdziwy katolik musi odrzucić całą strukturę, która toleruje heretyków w jej łonie. Jak mówi św. Robert Bellarmin (z pliku Obrona sedewakantyzmu): „Jawny heretyk nie może być Papieżem… nie może być głową czegoś, czego nie jest członkiem”. Zatem całe zarządzanie Notre Dame, zatwierdzające heretyka, jest heretyckie i – quoad se – pozbawione władzy. Studentom, którzy naprawdę chcą „zachować katolicką tożsamość”, nie wystarczy marsz na kopułę ani różaniec. Muszą całkowicie zerwać z tą fałszywą instytucją i szukać prawdziwej katolickiej edukacji w strukturach wiernych, poza sektą posoborową. Jak pisze Pius XI w Quas Primas: „Kościół Boży… Chrystus tych, którzy Mu byli w Królestwie ziemskim wiernymi i posłusznymi poddanymi, nie przestaje powoływać do szczęścia w Królestwie niebieskim”. Obecnie Kościół ziemski – sekta posoborowa – nie jest już tym Królestwem. Trzeba wyjść na zewnątrz.
Za artykułem:
Bishop Rhoades leads rosary for Notre Dame’s Catholic identity amid appointment uproar (ewtnnews.com)
Data artykułu: 25.02.2026


