Portal Tygodnik Powszechny (9 września 2025) relacjonuje włoską potrawę z podrobów o nazwie finanziera, składającą się z grzebieni kogucich, nerek, wątroby, grasicy cielęcej oraz jąder, podkreślając jej „wysoki status” w piemonckiej kulturze kulinarnej. Autor z lubością opisuje konsumpcję „duszyczki” (animella), dowodząc, że części ciała „stoją wyżej w hierarchii niż mięśnie”, jednocześnie wyrażając zdziwienie polską niechęcią do takich praktyk. Artykuł wieńczy przepis na deser bonet, utrzymany w tonie zmysłowego fetyszyzmu kulinarnego.
Redukcja człowieka do poziomu zwierzęcej konsumpcji
„Takie części ciała jak serce, mózg, wątroba, żołądek czy jakże niesłusznie pogardzane jądra stoją zdecydowanie wyżej w hierarchii części zwierzęcia niż jakieś tam mięśnie” – oto kwintesencja naturalistycznej antropologii, gdzie człowiek staje się jedynie bardziej wyrafinowanym konsumentem padliny. Podczas gdy św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologica (II-II, q. 148) naucza, że „umiarkowanie w jedzeniu strzeże porządku rozumu”, autor gloryfikuje obżarstwo jako formę kultury. Pius XI w encyklice Divini Illius Magistri (1929) potępił takich „apostołów naturalizmu”, którzy „odrzucają wszelkie ograniczenia nakładane przez prawo Boże i kościelne”, redukując życie duchowe do poziomu zmysłowości.
Teologiczny wymiar spożywania podrobów
Obrzydzenie wobec spożywania narządów rozrodczych nie jest – wbrew sugestiom autora – „lękiem przed życiem”, lecz zdrowym odruchem duszy zachowującej pudicitia (wstydliwość), o której św. Augustyn pisze w Wyznaniach (II, 6): „Wstydliwość jest cnotą strzegącą godności osoby ludzkiej”. Kanon 1258 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. wyraźnie zabrania katolikom spożywania pokarmów „wzbudzających odrazę”, by nie gorszyć słabych. Tymczasem dziennikarz z lubością opisuje „lśniący od sosu grzebyczek”, ignorując fakt, że w tradycyjnym katolickim społeczeństwie takie praktyki kojarzono z ezoteryzmem i kultami płodności – jak zauważa św. Beda Czcigodny w Historia ecclesiastica gentis Anglorum.
Gastronomiczny modernizm jako odbicie kryzysu wiary
Nazwa potrawy – finanziera – odsłania głębszy problem: sakralizację doczesności. Podczas gdy Chrystus nauczał: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi” (Mt 6,19), współczesny człowiek przemienia finanse w bożka, a stoły ofiarne w ołtarze konsumpcji. Papież Pius XII w przemówieniu z 2 listopada 1954 r. przestrzegał: „Kiedy narody tracą poczucie transcendencji, zaczynają czcić swój żołądek”. Nieprzypadkowo autor wspomina hrabiego Cavoura – masona i architekta zjednoczenia Włoch, które pozbawiło Kościół Państwa Kościelnego. Kuchnia staje się tu narzędziem laicyzacji, gdzie zamiast Benedictus Deus rozlega się pochwała „wytrawnej marsali”.
Milczenie o ofierze i konsekracji
Najcięższym zarzutem wobec tekstu jest całkowite pominięcie katolickiej teologii jedzenia. Jak przypomina Katechizm Trydencki (cz. II, rozdz. 5): „Pokarmy przyjmujemy na pamiątkę i ku wzmocnieniu w nas łaski, którą otrzymaliśmy w Najświętszym Sakramencie”. Tymczasem autor redukuje akt spożywania do poziomu biologicznego doznania, ignorując fakt, że każdy posiłek powinien być duchową komunią z Bogiem. Św. Grzegorz Wielki w Regule Pastoralnej (III, 19) przestrzegał przed „rozpustą podniebienia”, która prowadzi do „zaślepienia duszy”. Opisywany deser bonet – będący istną orgią cukru, kakao i alkoholu – to modelowy przykład gula, jednego z siedmiu grzechów głównych potępionych w Moraliach św. Grzegorza (XXXI, 45).
Kulinarna apoteoza „ducha soboru”
Artykuł doskonale ilustruje mentalność posoborowej sekty, gdzie – jak diagnozuje abp Marcel Lefebvre w Oni zdetronizowali Chrystusa (1976) – „liturgia stała się ucztą, kapłan szefem kuchni, a ołtarz stołem biesiadnym”. Wspomniane „trzy kościoły” w piemonckiej wiosce to zapewne opustoszałe modernistyczne budowle, gdzie „msza” została zastąpiona zgromadzeniem, a Eucharystia – grzebionymi podrobami. Niepokoi zwłaszcza zachwyt nad „ruchem turystycznym” w tej „ciemnej i bezludnej” okolicy – klasyczny przejaw ducha aggiornamento, gdzie sacrum staje się atrakcją, a pielgrzym – konsumentem.
Za artykułem:
Jedliście kiedyś koguci grzebień? Dlaczego boimy się podrobów (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 09.09.2025








