Portal Tygodnik Powszechny (9 września 2025 r.) prezentuje wywiad z Karoliną Wigurą, socjolożką, która w kontekście własnego doświadczenia menopauzy i endometriozy promuje wizję „wolności” kobiet od społecznych oczekiwań. Autorka gloryfikuje akceptację siwizny jako symbol emancypacji, opowiada o „drugiej zmianie” związanej z utratą płodności, analizuje traumy pokoleniowe oraz postuluje otwartą rozmowę o kobiecej seksualności. Pomija przy tym wszelkie transcendentne wymiary ludzkiego cierpienia i płciowości, redukując je do kwestii indywidualnego samopoczucia i społecznego performansu.
Redukcja kobiecości do indywidualnego wyboru
„Każda z nas ma prawo zrobić to, co chce. Farbować albo nie” – deklaruje Wigura, sprowadzając problematykę kobiecości do subiektywnych preferencji. Tymczasem Quas primas Piusa XI jednoznacznie wskazuje, że pokój społeczny możliwy jest jedynie pod panowaniem Chrystusa Króla, co implikuje uznanie obiektywnego porządku natury ustanowionego przez Stwórcę. Pominięcie tego kontekstu demaskuje modernistyczne przesłanie wywiadu: absolutyzację wolności negującej naturalne prawa i obowiązki.
Wigura chełpi się odrzuceniem farbowania włosów jako przejawem „akceptacji przemijania”, lecz równocześnie promuje farmakologiczne wygaszanie cyklu menstruacyjnego jako „wspaniałe” osiągnięcie. Ta sprzeczność odsłania ideologiczny projekt oderwania kobiety od jej biologicznej tożsamości. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX (pkt 56), odrzucenie prawa naturalnego prowadzi do relatywizacji moralności, gdzie „moralne prawa nie potrzebują sankcji boskiej„.
Seksualność bez moralnego kompasu
Najbardziej niepokojący fragment dotyczy postulowanej przez Wigurę „otwartej rozmowy o seksualności„:
„Trzeba uszanować, jeśli w związku druga osoba nie chce już uprawiać seksu. […] Skoro jedna strona nie chce uprawiać seksu, to co ma zrobić strona druga?”
Brak tu najmniejszej wzmianki o nierozerwalności małżeństwa czy celach prokreacyjnych i jednoczących aktu małżeńskiego, które stanowią fundament katolickiej etyki seksualnej (Casti connubii Piusa XI). Sugerowanie, że współżycie jest przedmiotem negocjacji opartych na chwilowych preferencjach, to jawne przyzwolenie na zniewolenie pożądliwością potępione w Lamentabili sane exitu (pkt 65-66).
Duchowa pustka pokoleniowej traumy
Narracja o „dziedziczonej traumie” kobiet samotnie wychowujących dzieci pomija kluczowy fakt: kryzys ojcostwa jest bezpośrednią konsekwencją odejścia od katolickiego modelu rodziny. Wigura pisze: „Odziedziczyłam zmęczenie mamy i babci. […] Towarzyszyło temu samoobwinianie się za to, że tak się czuję, mimo najgłębszego pragnienia, by dzieci mieć”. To klasyczny przykład naturalistycznej psychologizacji, gdzie grzech (nieobecność ojców) zamienia się w medyczny syndrom, a rozwiązanie szuka w samowystarczalności zamiast w sakramentalnej łasce.
Kult entropii versus nadzieja zbawienia
Promowanie „zgody na entropię” jako rzekomej mądrości wieku średniego stanowi zaprzeczenie katolickiej eschatologii. Gdy Wigura deklaruje: „Wolę wiedzieć, co robię i dlaczego”, należy zapytać: czy obejmuje to przygotowanie na Sąd Ostateczny? Deklaracja „nie tęsknoty za młodością” przy jednoczesnym skupieniu na fizycznych aktywnościach (pływanie, bieganie) odsłania horror vacui współczesnego człowieka – próbę zapełnienia duchowej pustki ersatzem cielesnych doznań.
Rewolucja obyczajowa w służbie gender
Apoteoza menopauzy jako „drugiej zmiany” oraz endometriozy jako „trampoliny do refleksji” wpisuje się w projekt dekonstrukcji kobiecej natury. Wigura otwarcie przyznaje: „Chcę [seksualności] poświęcić jedną z moich następnych książek”, co zapowiada dalszą promocję ideologii gender. Jak ostrzegał Pius X w Pascendi dominici gregis, moderniści dążą do zastąpienia Objawienia „doświadczeniem indywidualnym”, co w tym przypadku przybiera formę absolutyzacji subiektywnych odczuć cielesnych.
Największym grzechem tego wywiadu jest milczenie – brak jakiejkolwiek wzmianki o modlitwie, sakramentach czy ofiarowaniu cierpienia w intencji wynagradzającej. W miejsce krzyża proponuje się tu „akceptację” rozumianą jako pasywną kapitulację przed przemijaniem, co stanowi dokładne przeciwieństwo chrześcijańskiej nadziei zmartwychwstania.
Za artykułem:
Siwe włosy, hormony i bliskość. Jak to jest być kobietą w średnim wieku (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 09.09.2025








