Portal EWTN News (1 kwietnia 2026) relacjonuje wypowiedzi „księdza” Edgarda Ivána Rimaycuny, pełniącego funkcję „osobistego sekretarza” uzurpatora Roberta Prevosta, występującego pod imieniem „Leona XIV”. Rimaycuna w wywiadzie dla hiszpańskich mediów podkreśla, że „papież” w ogóle „nie zmienił się” od czasu swojej działalności w Peru, pozostając człowiekiem „dostępnym”, „spokojnym” i „umiejącym słuchać”, a jedyną istotną zmianą w jego życiu jest rzekomo tylko kolor stroju oraz ciężar nowych obowiązków.
Ta infantylna i naturalistyczna narracja, redukująca postać rzekomego Namiestnika Chrystusa do poziomu „sympatycznego kolegi z Chiclayo”, obnaża całkowitą degradację pojęcia pontyfikatu w sekcie posoborowej, gdzie nadprzyrodzony autorytet ustąpił miejsca medialnemu wizerunkowi modernistycznego urzędnika.
Naturalistyczna laurka zamiast nadprzyrodzonej misji
Analiza faktograficzna wywiadu Rimaycuny ukazuje przerażający obraz rzeczywistości, w której postawa osobista i cechy charakteru jednostki stają się ważniejsze niż obiektywne wymogi urzędu, który ta osoba rzekomo sprawuje. Twierdzenie, że Robert Prevost „nie zmienił się” i „pozostaje dokładnie tym samym człowiekiem”, jest w istocie najcięższym oskarżeniem z perspektywy katolickiej. Jeżeli bowiem uzurpator zasiadający na Stolicy Piotrowej (która sede vacante pozostaje od śmierci papieża Piusa XII w 1958 roku) zachowuje tę samą mentalność, którą wykazywał jako modernistyczny zarządca w Peru, oznacza to jedynie kontynuację bergogliańskiej linii destrukcji i utwierdzenie w błędach, które doprowadziły do obecnego stanu abominatio desolationis (ohydy spustoszenia).
Wypowiedź sekretarza, według której jedyną zmianą jest „ubiór, który jest teraz biały”, sprowadza godność papieską do roli teatralnego kostiumu. W prawdziwym Kościele katolickim, wybór na Stolicę Piotrową nakłada na elekta obowiązek całkowitego oddania się strzeżeniu Depositum Fidei (depozytu wiary), co często wiązało się z drastyczną zmianą trybu życia i priorytetów. Tutaj mamy do czynienia z laicyzacją sacrum: Rimaycuna opisuje pracę z Prevostem jako „pracę u boku przyjaciela”. Ta redukcja relacji hierarchicznej do horyzontalnego koleżeństwa jest typowym owocem soborowej rewolucji, która odrzuciła ducha ofiary i dystansu sakralnego na rzecz „ludzkiego oblicza” instytucji, która dawno przestała być Kościołem.
Język psychologii jako symptom teologicznej próżni
Warstwa językowa omawianego artykułu jest jaskrawym przejawem modernizmu, który św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis zdefiniował jako „syntezę wszystkich herezji”. Słowa takie jak „dostępny”, „spokojny”, „doskonały słuchacz” czy „zawsze do dyspozycji”, należą do słownika współczesnej psychologii biznesu i PR-u, a nie do teologii katolickiej. Brakuje w nich jakiegokolwiek odniesienia do łaski Bożej, zbawienia dusz czy walki z grzechem. Rimaycuna, opisując swoją rolę, mówi o „zapewnieniu czasu na odpoczynek” i „ochronie, by mógł wykonywać obowiązki w spokojnej atmosferze”. Jest to język biurokratycznej obsługi, a nie duchowej asysty przy Wikariuszu Chrystusa.
„Nikt nie uczy cię, jak być sekretarzem papieża, ponieważ to zadanie spada na ciebie zupełnie nagle” – stwierdza Rimaycuna, szukając natchnienia u „św.” Józefa i „św.” Jana Chrzciciela.
To porównanie jest niemal bluźniercze. Święty Józef strzegł Wcielonego Słowa przed siepaczami Heroda, podczas gdy Rimaycuna strzeże spokoju uzurpatora, aby ten mógł bez przeszkód kontynuować modernistyczną agendę. Język ten maskuje fakt, że Prevost, jako jawny heretyk i członek sekty posoborowej, z mocy samego prawa (ipso facto) nie może posiadać żadnej jurysdykcji w Kościele, co jasno wynika z bulli Pawła IV Cum ex Apostolatus Officio oraz kanonu 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku. Każde jego działanie jest więc prawnie nieistniejące, a „dostępność”, o której mówi sekretarz, to jedynie dostępność do błędu i apostazji.
Detronizacja Chrystusa Króla na rzecz kultu osobowości
Na poziomie teologicznym, artykuł relacjonujący życie „Leona XIV” jest podręcznikowym przykładem antropocentryzmu. Zamiast Chrystusa Króla, o którego panowaniu pisał Pius XI w encyklice Quas Primas, w centrum stawia się „człowieka”, jego temperament i styl bycia. Prawdziwy papież panuje w umysłach wiernych jako ten, który podaje niezmienną Prawdę, a nie jako ten, który jest „miły w obejściu”. Rimaycuna podkreśla „wielką zdolność słuchania” Prevosta, co w kontekście posoborowym oznacza dialogowanie z błędem zamiast jego potępiania. To właśnie owa fałszywa „dostępność” stała się narzędziem, za pomocą którego moderniści rozmontowali gmach wiary katolickiej, zastępując dogmaty – opiniami, a liturgię – spektaklem.
Należy z całą mocą przypomnieć naukę papieża Piusa IX zawartą w Syllabusie Błędów, który potępił tezę, jakoby „Rzymski Papież mógł i powinien pogodzić się i skumać z postępem, liberalizmem i cywilizacją nowożytną” (propozycja 80). Robert Prevost, opisywany przez swojego sekretarza jako człowiek „nowoczesny” i „dostępny”, jest ucieleśnieniem tego potępionego dążenia. Jego pontyfikat – o ile można użyć tego słowa w cudzysłowie – nie jest służbą Bogu, lecz służbą światu. W strukturach okupujących Watykan nie szuka się już zbawienia dusz przez sakramenty udzielane w prawdziwym Kościele, lecz buduje się naturalistyczną utopię, w której „papież” pełni rolę globalnego terapeuty i lidera opinii, dbającego o „pokój” pojmowany czysto po świecku.
Symptomatyczna degradacja urzędu w cieniu apostazji
Opisana przez Rimaycunę „niezmienność” Prevosta jest symptomem systemowej zgnilizny, która toczy struktury posoborowe. Fakt, że sekretarz nie widzi różnicy między biskupem z Chiclayo a rzekomym „papieżem”, świadczy o tym, że dla nich urząd papieski przestał być postrzegany jako instytucja Boska, a stał się jedynie najwyższym szczeblem w hierarchii korporacyjnej „Kościoła Nowego Adwentu”. To właśnie ten brak poczucia sacrum i drastyczna redukcja misji nadprzyrodzonej do poziomu humanitarianizmu jest najbardziej uderzającym owocem Vaticanum II.
Wierny katolicki, patrząc na tę farsę, musi pamiętać, że prawdziwy Kościół trwa tam, gdzie zachowana jest integralna wiara i gdzie sprawowana jest Bezkrwawa Ofiara Kalwarii w rycie trydenckim, a nie tam, gdzie modernistyczni „duchowni” w białych strojach inscenizują spektakl „bliskości”. „Leon XIV” i jego sekretarz są jedynie aktorami w tym dramacie apostazji. Jak uczył św. Robert Bellarmin, jawny heretyk nie może być głową Kościoła, ponieważ nie jest nawet jego członkiem. Dlatego też cała ta „dostępność” i „spokój” Roberta Prevosta są jedynie maską, pod którą kryje się wilk w owczej skórze, prowadzący nieświadome rzesze ku wiecznej zgubie. Prawdziwa nadzieja leży w powrocie do niezmiennej Tradycji i uznaniu, że Stolica Piotrowa musi zostać oczyszczona z modernistycznej okupacji, aby znów mógł na niej zasiąść prawdziwy Namiestnik Chrystusa, a nie kolejny „uśmiechnięty przyjaciel” świata.
Za artykułem:
Pope Leo’s personal secretary: ‘He hasn’t changed; he’s still the same’ since his time in Peru (ewtnnews.com)
Data artykułu: 01.04.2026


