Portal eKAI (4 kwietnia 2026) informuje o wielkopiątkowych obchodach w bazylice katedralnej w Płocku, podczas których „bp” Szymon Stułkowski wygłosił homilię koncentrującą się na jego osobistych przeżyciach z „pielgrzymki” do Jerozolimy oraz na naturalistycznej interpretacji ofiary Chrystusa. Prelegent, odwołując się do emocjonalnego doświadczenia dotykania miejsca ukrzyżowania, stwierdził, iż każda sprawowana przez niego „Eucharystia” jest tożsama z Golgotą, przywołując przy tym postać „św.” Maksymiliana Marji Kolbego jako analogię dla czynu Zbawiciela. Uczestnicy liturgii otrzymali pamiątkowe obrazki z wizerunkiem Piety z Drobina, co miało służyć „pogłębieniu przeżyć”, podczas gdy cała narracja płockiego „kurialisty” stanowi jaskrawy przykład redukcji nadprzyrodzonej tajemnicy Odkupienia do sfery czysto psychologicznej i sentymentalnej, maskując systemową apostazję struktur okupujących Watykan.
Sentymentalizm jerozolimski jako substytut wiary nadprzyrodzonej
Relacja z płockich obchodów Wielkiego Piątku obnaża postępujący proces gnicia teologicznego, w którym żywa wiara katolicka zostaje zastąpiona przez „doświadczenia” i „niesamowite przeżycia” natury czysto emocjonalnej. „Bp” Stułkowski, opowiadając o swojej podróży do Jerozolimy, skupia uwagę słuchaczy na fakcie dotykania fizycznego miejsca, gdzie stał Krzyż, co dokumentuje fotografią otrzymaną w dniu liturgii. To przesunięcie akcentu z obiektywnej prawdy dogmatycznej o Ofierze Przebłagalnej na subiektywne odczucie „pielgrzyma” jest typowe dla modernistycznej mentalności, którą św. Pius X potępił w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907), wskazując na niebezpieczeństwo sprowadzenia religji do wewnętrznego uczucia.
Płocki „celebrans” operuje językiem turystyki religijnej, a nie teologji krzyża. Zamiast głosić konieczność zadośćuczynienia Sprawiedliwości Bożej za grzechy świata, serwuje wiernym anegdoty o pustych ulicach Jerozolimy i „wiszącej w powietrzu” wojnie. Jest to klasyczna dywersja, która ma odciągnąć umysły od faktu, że to właśnie w strukturach posoborowych trwa najstraszniejsza wojna przeciwko Chrystusowi Królowi i Jego niezmiennej nauce. Prawdziwa Golgota nie wymaga biletu lotniczego ani zdjęć w smartfonie; wymaga ona kapłana, który w imieniu Kościoła składa Bogu Ofiarę czystą, świętą i niepokalaną – rzeczywistość całkowicie obca modernistycznym zgromadzeniom wokół stołu.
Teologiczne bankructwo: Chrystus jako „starszy brat” Maksymiliana Kolbego
Szczególne zgorszenie budzi sposób, w jaki „bp” Stułkowski próbuje przybliżyć wiernym istotę Odkupienia, posługując się przykładem „św.” Maksymiliana Marji Kolbego. Cytowany artykuł przytacza słowa „biskupa”:
Jezus robi dla nas to samo. Wychodzi z szeregu i mówi: oddam życie za ciebie — porównał Szymon Stułkowski, nawiązując do gestu Kolbego wobec Franciszka Gajowniczka.
Takie sformułowanie jest nie tylko błędem teologicznym, ale graniczy z bluźnierstwem. Chrystus Pan, jako Bóg-Człowiek, nie „wychodzi z szeregu” jak jeden z wielu ludzi, lecz składa Ofiarę o nieskończonej wartości, której żaden człowiek, nawet najbardziej heroiczny, nie jest w stanie naśladować w porządku zbawczym. Porównywanie Ofiary Krzyżowej do humanitarnego aktu oddania życia za współwięźnia to drastyczna redukcja soteryologji do poziomu naturalizmu. Jak uczył Pius XI w encyklice Quas Primas (1925), panowanie Chrystusa opiera się na Jego prawie nabytym przez Odkupienie nas drogą Krwią, co jest rzeczywistością nieskończenie wykraczającą poza ludzką solidarność.
Warto przy tym zauważyć, że sam „św.” Maksymilian Marja Kolbe, „kanonizowany” przez apostatę Jana Pawła II, zginął nie za wiarę, lecz z motywów filantropijnych, co według tradycyjnych norm kanonizacyjnych nie czyni go męczennikiem w ścisłym tego słowa znaczeniu. Stawianie go w centrum narracji wielkopiątkowej, obok Chrystusa, służy jedynie wzmacnianiu antropocentryzmu sekty posoborowej, która zamiast Boga wielbi człowieka i jego „heroiczne wybory”. To nie jest teologja, to humanitarna bałwochwalstwo, które zamazuje różnicę między Stwórcą a stworzeniem.
Mistyfikacja ołtarza: Golgota czy stół zgromadzenia?
Twierdzenie „bp.” Stułkowskiego, że każda Msza św., każdy ołtarz, przy którym sprawowana jest Eucharystia, to jest Golgota, w kontekście liturgji Novus Ordo Missae jest ordynarnym kłamstwem. Od czasu rewolucji Pawła VI w 1969 roku, ołtarz w strukturach posoborowych został zastąpiony stołem, a Ofiara Przebłagalna – ucztą pamiątkową. Jeśli, jak twierdzi płocki kurialista, uczestnictwo w ich „Eucharystii” jest staniem pod Krzyżem, to jest to stanie w duchu szyderców, a nie wiernych uczniów. Lex orandi, lex credendi (prawo modlitwy jest prawem wiary) – nowa liturgia nie wyraża katolickiego dogmatu o Ofierze, lecz protestanckie i modernistyczne błędy, które zostały potępione przez Sobór Trydencki.
Prawdziwa Msza Święta, sprawowana według wiecznego mszału św. Piusa V, jest rzeczywiście Bezkrwawą Ofiarą Kalwarji. Tymczasem modernistyczne inscenizacje, pozbawione ważnego kapłaństwa (ze względu na wątpliwość lub nieważność nowych obrzędów święceń z 1968 roku), są co najwyżej aktami sentymentalnymi, a w najgorszym przypadku świętokradztwem i bałwochwalstwem. „Bp” Stułkowski, wyświęcony w tych nowych strukturach, nie posiada władzy sprowadzania Chrystusa na ołtarz, zatem jego twierdzenie o „obecności na Golgocie” jest jedynie pustą retoryką, mającą na celu zatrzymanie wiernych w murach neo-kościoła, który pod panowaniem obecnego uzurpatora Leona XIV (Roberta Prevosta) coraz bardziej stacza się w otchłań całkowitej bezreligijności.
Kolekcjonerstwo obrazków zamiast Sakramentów
Symptomatyczne dla upadku płockiej diecezji pod rządami modernistów jest zastępowanie autentycznego życia sakramentalnego przez rozdawanie „pamiątkowych obrazków”. „Bp” Stułkowski, zamiast wzywać do pokuty i nawrócenia do integralnej Wiary, serwuje wiernym „Pietę z Drobina” jako pomoc w „pogłębieniu przeżyć”. Wykorzystywanie postaci św. Stanisława Kostki (który, w przeciwieństwie do współczesnych „świętych”, wyznawał Wiarę bezkompromisową) do legitymizacji obecnego stanu rzeczy jest nadużyciem historycznym. Św. Stanisław modlił się przed wizerunkami Marji w Kościele, który posiadał pewność dogmatyczną, a nie w strukturze, która systemowo niszczy wszelkie sacrum.
Zakończenie homilii płockiego „biskupa” zaproszeniem do „większej bliskości z Chrystusem” brzmi jak ponury żart w ustach kogoś, kto reprezentuje system okupujący Stolice Apostolską i blokujący dostęp do ważnych Sakramentów. Bliskość z Chrystusem w ujęciu Stułkowskiego to bliskość z „Chrystusem wiary” (wymysłem modernistów), a nie z Chrystusem historycznym i dogmatycznym, który założył jeden, widzialny Kościół Katolicki, obecnie trwający w rozproszeniu poza oficjalnymi, sprofanowanymi strukturami. To, co dzieje się na Tumskim Wzgórzu, to nie powrót do tradycji, lecz próba przypudrowania apostazji zabytkowymi wizerunkami, podczas gdy fundamenty dawno już zostały zburzone.
Wnioski: Golgota jako dekoracja
Wystąpienie „bp.” Stułkowskiego jest doskonałym przykładem tego, jak sekta posoborowa potrafi używać tradycyjnej terminologii katolickiej, by przemycać modernistyczne trucizny. Słowa „Golgota”, „Zbawienie”, „Maryja” służą jedynie jako dekoracja dla naturalistycznego spektaklu. Prawdziwy katolik musi odrzucić te sidła i szukać Chrystusa tam, gdzie On rzeczywiście przebywa – w nienaruszonej Doktrynie i ważnej, tradycyjnej Liturgji, z dala od kurialnych dygnitarzy, którzy „wychodząc z szeregu”, prowadzą rzesze na duchowe manowce. Dopóki Stolica Piotrowa pozostaje pusta (Sede Vacante), wszelkie „Golgoty” ogłaszane przez uzurpatorów pozostają jedynie marną parodią największej Tajemnicy naszej Wiary.
Za artykułem:
04 kwietnia 2026 | 03:44Bp Stułkowski w Wielki Piątek: każdy ołtarz to Golgota (ekai.pl)
Data artykułu: 04.04.2026








