Portal Tygodnik Powszechny relacjonuje o paraliżującej kadrowej zapaści w Poczcie Polskiej. Liczba listonoszy spadła z ponad dwudziestu siedmiu tysięcy w 2010 roku do osiemnastu tysięcy obecnie. Urzędowe statystyki podają sto czterdzieści wakatów, związkowiec NSZZ Solidarność szacuje realny brak na osiemset dziewięćset etatów. Reorganizacja na „obszary pocztowe” pomnożyła obciążenie pracowników, narzuciła im handlowanie towarem cmentarznym na rzecz wyniku finansowego. Przesyłki zalegają tydzieńmi, polecone wracają do nadawców z fałszywymi adnotacjami. Listonosz, niegdyś strażnik porządku i opiekun samotnych, zredukowano do kuriera tłoczonego w ramy osiem godzin, pozbawionego nadgodzin, zmuszanego do wybierania: paczka czy list. Artykuł kończy się żalem nad utratą społecznej funkcji listonosza, pomijając przyczynę pierwotną: narodowa apostazja od Chrystusa Króla i upadek fałszych struktur posoborowych, które zamiast uczyć posłuszeństwa Bogu, błogosławią liberalny porządek świata.