Portal Tygodnik Powszechny (12 sierpnia 2025) relacjonuje spór o ważność wyborów prezydenckich w Polsce, protest posła Romana Giertycha oraz kontrowersje wokół przysięgi Karola Nawrockiego. Tekst koncentruje się na powierzchownych sporach proceduralnych, całkowicie pomijając fundamentalną kwestię nielegalności jakiejkolwiek władzy cywilnej nieuznającej publicznego panowania Naszego Pana Jezusa Chrystusa nad Polską.
Fałszywy fetysz „praw człowieka” zastępuje Boski porządek
Cała narracja o „prawie do rozpoznania protestów wyborczych” ujawnia modernistyczne bałwochwalstwo wobec świeckich konstruktów prawnych. Jak nauczał św. Augustyn: „Remota iustitia quid sunt regna nisi magna latrocinia?” (Usunąwszy sprawiedliwość, czymże są królestwa jeśli nie wielkimi bandy rozbójników?). Spór o 1239 głosów to jedynie walka dwóch frakcji masońskiego establishmentu o władzę w systemie z natury bezbożnym, gdyż opartym na konstytucji ignorującej Sociale Regnum Christi.
Karol Nawrocki – przynajmniej na czas remontu Pałacu Prezydenckiego – zamieszkał w Belwederze
Ten banalny szczegół techniczny staje się wymownym symbolem całego porządku posoborowego: tymczasowość, prowizoryczność i brak trwałych fundamentów. Jak zauważył Pius XI w Quas Primas: „Pokój Chrystusa w Królestwie Chrystusowym” – którego żaden z pretendentów do władzy nie głosi, będąc niewolnikami errors et superstitionum humani iuris cultorum (błędów i zabobonów czcicieli prawa ludzkiego).
Świeckie pożegnanie jako wyznanie wiary w doczesność
Szczególnie wymowne są odnotowane słowa Agaty Kornhauser-Dudy:
wyznała, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie
To jawna deklaracja naturalistycznej religii samozadowolenia, całkowicie sprzecznej z katolicką nauką o contemptu mundi (wzgardzie świata). Św. Ignacy Loyola w Ćwiczeniach Duchownych nakazywał rozważać „O trzech rodzajach pokory”, podczas gdy współczesni władcy hołdują kultowi emocjonalnej autosatyzsfakcji. Brak jakiejkolwiek wzmianki o modlitwie, podziękowaniu Bogu za urząd czy refleksji nad odpowiedzialnością przed Sądem Ostatecznym demaskuje czysto ziemską mentalność tych, którzy powołują się na rzekome „wartości chrześcijańskie”.
Redukcja rzeczywistości do walki klanów politycznych
Wymieniane w artykule postaci – Giertych, Nawrocki, Trzaskowski – to jedynie marionetki w teatrze konstytucyjnego bałwochwalstwa. Jak uczył Leon XIII w Immortale Dei: „Władza cywilna (…) winna być poddana władzy Kościoła nie tylko w sprawach mieszanych, ale także w tych, które pod względem prawa naturalnego lub Boskiego należą do jurysdykcji kościelnej”. Tymczasem opisane wydarzenia ukazują całkowitą sekularyzację życia publicznego, gdzie:
- Brak odniesienia do prawa Bożego w procesie wyborczym
- Milczenie o obowiązku katolickich władz do zwalczania herezji
- Akceptacja fałszywego pluralizmu w sferze religijnej
To nie „scenariusze dla Polski”, ale scenariusz potępienia narodu który odrzucił swe katolickie dziedzictwo. Jak ostrzegał prorok Izajasz: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem” (Iz 5,20) – co doskonale opisuje moralny relatywizm całej współczesnej polityki.
Duchowa pustka propagandy sukcesu
Opublikowane w mediach społecznościowych „memy” i autocelebracyjne narracje nowej władzy stanowią wręcz modelowy przykład cultus hominis (kultu człowieka) potępionego przez św. Piusa X w Pascendi Dominici Gregis. W prawowitym porządku katolickim:
Chrystus Król ma swoje święto, nie zaś polityk po zakończeniu kadencji
Cały artykuł, napisany biurokratycznym żargonem „procedur demokratycznych”, pomija fundamentalną prawdę wyrażoną w dekrecie Quo Primum św. Piusa V: że żadna ludzka władza nie może stać ponad prawem Bożym. Dopóki Polska nie powróci do uznania społecznego panowania Chrystusa Króla – co wymagałoby detronizacji wszystkich uzurpatorów od 1958 roku – każda „debata publiczna” będzie jedynie szatansikm teatrem cieni.
Za artykułem:
Na punkty (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.08.2025