Portal „Tygodnik Powszechny” (12 sierpnia 2025) przedstawia twórczość islandzkiej pisarki Auður Avy Ólafsdóttir jako przykład „radykalnej nadziei”, mającej objawiać się w drobnych czynnościach: naprawie kranu, sadzeniu róż czy „wypowiedzeniu na głos własnego imienia”. Artykuł wychwala bohaterów pogrążonych w kryzysach egzystencjalnych, depresji czy transseksualnych przemianach, którzy rzekomo odnajdują sens w „codziennych gestach” bez odniesienia do rzeczywistości nadprzyrodzonej. To nie analiza literacka, lecz manifest naturalistycznej religii człowieczeństwa, gdzie Bóg zostaje zastąpiony przez psychoterapeutyczny optymizm.
Redukcja nadziei do terapii samopomocowej
Gdy autor chwali postać Jonasza Ebenesera z powieści Blizna, który „dzięki odremontowanemu językowi potrafi […] nie tylko poczuć, ale też – choćby nieporadnie – o tym opowiedzieć”, przemilcza kluczowy fakt: nadzieja bez odniesienia do Łaski Bożej jest iluzją duchowego samouwielbienia. Św. Augustyn w Wyznaniach ostrzegał: „Niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie”. Tymczasem Ólafsdóttir proponuje pseudoteologię, w której „zbawienie” osiąga się przez terapię zajęciową – naprawianie gniazdek czy kanalizacji. To jawna parodia katolickiej nauki o ex opere operato (łaska wynikająca z samego sprawowania sakramentu), gdzie narzędzia stolarskie zastępują moc Krzyża.
„Powieść ma szkatułkowy charakter. Jej główną osią jest relacja Logn z dawną znajomą ze szkoły, dziś dziennikarką, która postanawia napisać o niej książkę. Logn jest sceptyczna – podejrzewa, że chodzi wyłącznie o modny, dobrze sprzedający się temat transpłciowości”.
Tu modernistyczne zatrucie osiąga szczyt. Promowanie osoby „czekającej sześć lat na operację zmiany płci” jako wzoru „autentyczności” to jawne przyzwolenie na bunt przeciw Bożemu planowi stworzenia. Sobór Laterański IV (1215) dogmatycznie stwierdził: „Bóg od początku stworzył człowieka jako mężczyznę i niewiastę” (DS 800). Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici Gregis demaskował takie koncepcje jako owoc modernizmu: „Religia nie jest niczym innym jak tylko wynurzeniem się uczuć i przeżyć” (pkt 14). „Wypowiedzenie własnego imienia” jako akt samozbawienia? To neopogański rytuał zastępujący spowiedź i nawrócenie.
Cisza tam, gdzie powinien rozbrzmiewać głos Grzechu i Łaski
Artykuł z upodobaniem cytuje frazę: „Jesteś najzwyczajniejszą kobietą, jaką poznałam w życiu” – rzekome potwierdzenie „normalności” transseksualnej bohaterki. Lecz gdzie jest ostrzeżenie przed grzechem przeciw czystości? Gdzie nawiązanie do słów św. Pawła: „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie odziedziczą królestwa Bożego? […] Ani mężczyźni współżyjący z sobą” (1 Kor 6,9-10)? Milczenie o stanie łaski uświęcającej i niebezpieczeństwie potępienia wiecznego to nie przeoczenie, lecz strategia sekty posoborowej. Pius XII w encyklice Humani generis potępił relatywizowanie prawdy: „Błądzić umysłem może każdy człowiek, ale utrzymywać go uporem woli może tylko szatan” (pkt 29).
Gdy autor zachwyca się, że u Ólafsdóttir „liczne remonty toczą się równolegle z poszerzaniem i oczyszczaniem języka”, nie dostrzega, iż jest to język pozbawiony sakralności. W katolickiej tradycji, jak pisał Bossuet, „słowo musi prowadzić do Słowa”. Tutaj prowadzi do samouwielbienia – jak w przypadku ogrodnika Lobbiego, który „odnajduje coś w rodzaju rytmu i sensu” w pielęgnowaniu róż zamiast w Różańcu do Marji. To parodia benedyktyńskiego ora et labora (módl się i pracuj), gdzie modlitwa została usunięta jako zbędny balast.
Fałszywy ekumenizm ludzkich „uratowań”
Promowanie „ratowania innych” przez naprawianie domów (postać Ebenesera) przy jednoczesnym milczeniu o zbawieniu duszy to kwintesencja herezji modernizmu. Św. Wincenty z Lerynu w Commonitorium przypominał: „Wiara katolicka winna strzec się pilnie, byśmy nie dopuścili do tego, by to, co było zbożem w Kościele, zmieniło się przez podstępnego wroga w kąkol” (Rozdz. XXI). Tymczasem artykuł gloryfikuje humanitarny aktywizm, który Pius XI w Quas Primas nazwał „karłowatym zastępnikiem Królestwa Chrystusowego”. Gdzie jest wezwanie do nawrócenia? Gdzie przypomnienie, że bez Chrztu i Eucharystii żadna „naprawa” nie ma znaczenia wiecznego?
„Bohaterowie powieści Auður Avy Ólafsdóttir to osoby pogubione, zmęczone, zmagające się z depresją albo żałobą – a jednak podejmujące próbę poskładania codzienności na nowo”.
To zdanie demaskuje duchową ślepotę autorów. W tradycji katolickiej „pogubienie” wymaga spowiedzi, a nie sadzenia kwiatów. Żałoba bez modlitwy za zmarłych to porzucenie dzieła miłosierdzia. Depresja leczona stolarskimi narzędziami zamiast sakramentami – to drwina z nauki o grzechu pierworodnym. Jak pisał św. Jan od Krzyża: „Na końcu życia będziemy sądzeni z miłości”, nie z efektywności remontowej.
Transgresja jako parodia odkupienia
Najjaskrawszy przykład apostazji stanowi akceptacja „przemiany płciowej” jako drogi do „autentyczności”. Kanon 2359 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku jednoznacznie potępia „haniebne występki przeciw naturze”, zaliczając do nich wszelkie działania mające na celu zmianę płci. Tymczasem artykuł przedstawia Logn jako ofiarę „systemu”, którą należy podziwiać za „odwagę bycia sobą”. To odwrócenie porządku moralnego! Św. Tomasz z Akwinu w Sumie teologicznej (II-II, q. 154) nauczał, że grzechy nieczyste wołają o pomstę do nieba. Gdzie tu miejsce na „nadzieję”?
Podsumowując: tekst portalu „Tygodnik Powszechny” to manifest antropocentrycznej religii, gdzie Bóg został zastąpiony przez „zaradność” jednostki, grzech przez „kryzys tożsamości”, a zbawienie przez „samorealizację”. Kościół katolicki nie uznaje takich herezji. Jak ostrzegał św. Paweł: „Jeżeli nawet my sami albo anioł z nieba głosiłby wam ewangelię różną od tej, którą otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1,8). Nadzieja bez Chrystusa Króla to nie nadzieja – to duchowe samobójstwo.
Za artykułem:
Islandzka literatura i nadzieja radykalna: jak Auður Ava Ólafsdóttir naprawia świat (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.08.2025