Portal Tygodnik Powszechny (12 sierpnia 2025) publikuje płaczliwy lament nad utratą „czystego”, „osobistego” internetu lat 90., idealizując amatorskie strony WWW jako przejaw kreatywnej wolności, jednocześnie oskarżając współczesne platformy o zniewolenie użytkowników. Tekst służy jako pomnik teologicznego bankructwa współczesnego humanizmu, który – pozbawiony nadprzyrodzonej perspektywy – błąka się między utopijnymi mrzeniami a materialistyczną rozpaczą.
Mit Założycielski Cyfrowego Babel: Zapomniana Lekcja z Wieży
Gdy autor wspomina „złudzenie globalnej wioski”, mimowolnie przywołuje confusio linguarum (pomieszanie języków) z Księgi Rodzaju. Jak zauważył św. Augustyn w De Civitate Dei, każda ludzka próba zbudowania uniwersalnej wspólnoty bez Boga kończy się katastrofą. Nostalgia za „siecią bez GAFAM” to jedynie współczesna wersja babilońskiej pychy, gdzie człowiek – jak pisze Pius XI w Divini Redemptoris – „czcząc dzieło rąk swoich, popada w najniższe upodlenie”.
„Sieć wydawała się czystsza. Wszystko było bardziej osobiste, a dużo osób znało się również ze świata realnego” – marzy cytowana Marta van der Haagen.
To zdanie demaskuje naturalistyczne zaślepienie całego wywodu. Gdzie analiza moralnej zgnilizny pierwotnego internetu? Gdzie ostrzeżenie przed pornografią, bluźnierczymi forami, anonimowością sprzyjającą rozpowszechnianiu herezji? Milczenie o tym jest zgodne z duchem Soboru Watykańskiego II, który – jak potępia św. Pius X w Pascendi Dominici Gregis – „przemyca naturalizm pod płaszczykiem aggiornamento”.
Technokratyczny Mesjanizm: Nowa Religia Postępu
Gdy prof. Włodzisław Duch zachwyca się, że internet pozwalał „iść do przodu” bez „kręcenia się w kółko”, ujawnia się rdzeń modernistycznej herezji: wiara w linearny postęp oderwany od depositum fidei (depozytu wiary). Tymczasem już Leon XIII w Libertas Praestantissimum przypominał, że „jakakolwiek ewolucja w rzeczach wiary jest zawsze kierowana ku zepsuciu, nigdy ku doskonaleniu”.
Opłakiwanie „algorytmów” i „dopaminowych pułapek” to hipokryzja w świecie, gdzie sam autor używa narzędzi technologicznych do promocji „medytacji chrześcijańskiej” opartej na orientalnych praktykach (reklamowany w tekście „kurs” to jawne złamanie kanonu 1258 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., zakazującego uczestnictwa w obrzędach niekatolickich).
Demaskacja Języka: Humanitaryzm jako Maskarada Apostazji
Retoryka „podmiotowości”, „autonomii” i „emancypacji” przywoływana przez Jarosława Lipszyca to echo potępionych tez modernistów, którzy – jak pisze św. Pius X – „w miejsce autorytetu Boga stawiają wolność człowieka”. Gdy czytamy o „etycznym internecie blogów”, musimy zapytać: etycznym według jakiego kodeksu? Humanae Vitae? Mirari Vos? Czy może według relatywistycznej karty praw człowieka ONZ?
Symptomatyczne jest użycie terminu „ogrody koncentracyjne” w kontekście mediów społecznościowych. To bluźniercze zrównanie technologicznej wygody z prawdziwym ludobójstwem, które – jak przypomina Pius XII w przemówieniu z 2 czerwca 1945 r. – zawsze rodzi się z odrzucenia prawa naturalnego. Gdzie w tym tekście analiza prawdziwych „obozów koncentracyjnych” współczesności: aborcyjnych klinik, centrów genderowej deprawacji czy sal tortur in vitro?
Teologia Linków: Duchowa Pustka Cyfrowego Świata
Zachwyt nad „web ringami” i „18 kliknięciami” ujawnia reductio ad absurdum (sprowadzenie do absurdu) współczesnego myślenia. Jak zauważył Bossuet w Traktacie o wolnomyślicielstwie, „najkrótsza droga między dwoma punktami prowadzi do piekła, gdy omija Kalwarię”. Wirtualne połączenia bez łaski uświęcającej to jedynie „groby pobielane” (Mt 23:27) – puste symbole bez nadprzyrodzonej treści.
„Z grupą na Facebooku trudno się identyfikować” – narzeka Lipszyc.
A z jaką „grupą” katolik ma się identyfikować? Z sekciarską strukturą neo-kościoła, gdzie „papież” Leon XIV głosi herezje? Z „udającymi tradycyjnych katolików”, którzy – jak abp Lefebvre – uznają ważność antypapieży? Jedyna prawdziwa identyfikacja dokonuje się przez extra Ecclesiam nulla salus (poza Kościołem nie ma zbawienia) – jak uczy Sobór Florencki (1442).
Ku Nowej Niewoli: Cyfrowy Nihilizm jako Owoce Vaticanum II
Tekst – niczym doskonały przykład hermeneutyki zerwania – potwierdza diagnozę kard. Alfredo Ottavianiego z Intervention (1966): „Po Soborze wierni zostaną pozbawieni pewników wiary, pogrążając się w subiektywizmie i nostalgii za utraconą pewnością”. Opłakiwanie „utraconej wolności” w sieci to jedynie świecka projekcja duchowej pustki posoborowia.
Gdy autorzy wspominają „Eternal September”, powinni raczej analizować aeternam septemberanam (wieczne wrześniowanie) herezji, które od 1958 r. zalewają Kościół. Jak zauważył św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice, „gdy papież jawnie staje się heretykiem, automatycznie traci urząd”. Dlatego „papieże” od Jana XXIII są jedynie uzurpatorami, a ich pseudo-kościół – „ohydą spustoszenia” (Mt 24:15).
„Czysta sieć” lat 90. nigdy nie istniała – była pełna grzechu i buntu przeciw Bogu. Jedyna prawdziwa czystość płynie z Niepokalanej Marji Panny, której kult – zgodnie z objawieniami w Lourdes i Fatimie (przed fałszerstwami posoborowymi) – jest antytezą technokratycznego bałwochwalstwa. Wszelkie próby budowania „lepszego internetu” bez Chrystusa Króla są tylko szukaniem żywej wody w cysternach popękanch (Jr 2:13).
Za artykułem:
Dlaczego tęsknimy za dawnym internetem (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.08.2025