Portal „Tygodnik Powszechny” (12 grudnia 2025) przedstawia listę 60 książek, które uznał za „szczególnie warte uwagi” w mijającym roku. Wśród rekomendowanych pozycji dominują dzieła otwarcie sprzeczne z katolicką moralnością: powieści gloryfikujące rozwiązłość (np. *Arabeski* Serhija Żadana), komiksy promujące genderowe ideologie („El Borbah” Charlesa Burnsa), czy „eseje” relatywizujące naturę małżeństwa („We trzech” Geoffroya de Lagasnerie). Autorzy zestawienia konsekwentnie pomijają jakiekolwiek kryterium moralne, wychwalając teksty jawnie bluźniercze („James” Percivala Everetta jako parodia „Przygód Hucka Finna”) i deprawacyjne („Sezon spadających gwiazd” Marcina Podolca). Szczególnie niepokojące jest uwzględnienie „Kobiety średniowiecza” Eleanor Janegi – pseudonaukowego pamfletu, który pod pozorem historycznej analizy podważa naturalny porządek płci i atakuje katolicką koncepcję kobiecości.
Naturalizm jako nowa norma
„Recenzenci” portalu przyjęli założenie, że literatura winna być zwierciadłem zdeprawowanej natury, nie zaś narzędziem prowadzenia dusz ku Dobru. Stąd nieprzypadkowa obecność książek takich jak „Ćpun i Głupek” Mateusza Górniaka – glorifikacji narkomanii i moralnego rozkładu – czy „Null” Szczepana Twardocha, gdzie wojna przedstawiona jest jako „apel gniewu” pozbawiony transcendentnego wymiaru. Jak zauważa św. Pius X w Lamentabili sane: „Współczesny naturalizm, pod pozorem postępu, redukuje człowieka do poziomu zwierzęcia, odmawiając mu udziału w łasce”. Brak choćby jednego dzieła odwołującego się do klasycznej cnoty czy heroicznego poświęcenia dowodzi, że redaktorzy „TP” całkowicie porzucili kategorię obiektywnego dobra.
Rewolucja językowa jako narzędzie dechrystianizacji
Analiza słownictwa użytego w opisach książek ujawnia metodyczną manipulację semantyczną. Określenia takie jak „śmiały” (w kontekście pornografii w „Emilie przychodzi we śnie” Jindřicha Štyrskiego), „postępowy” (w odniesieniu do antyrodzinnych paszkwili Judith Schalansky) czy „odważny” (przy relatywizacji grzechu w „Kairos” Jenny Erpenbeck) służą sakralizacji zła. Tymczasem Pius XI w Quas primas przypomina: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi – jednostki, rodziny i państwa – które powinny uznać Jego władzę, aby zaznać prawdziwego pokoju”. Wykreowanie pseudo-hierarchii wartości, gdzie „tolerancja” dla perwersji stoi wyżej niż wierność Dekalogowi, stanowi jawny przejaw kulturowego samobójstwa inspirowanego przez modernistycznych pseudointelektualistów.
Teologia odwróconego krzyża
Szczególną zgrozę budzi promocja książek otwarcie szydzących z katolickiej duchowości. „Rondo Wiatraczna” Marka Bieńczyka to bluźnierczy pamflet, w którym narrator porównuje się do Chrystusa, zaś „Niegdysiejsze śniegi” Gregora von Rezzoriego przedstawiają sakramenty jako „przejaw społecznego zniewolenia”. Tymczasem Sobór Trydencki w sesji XXII naucza nieomylnie: „Ofiara Mszy jest prawdziwym i właściwym przebłaganiem za grzechy żywych i umarłych, z którego płyną łaski i dary zmiłowania”. Kpina z rzeczy świętych – obecna także w „Sardynii” Jeffa Biggersa, gdzie sakralizuje się pogańskie obrzędy – dowodzi całkowitego zerwania autorów z chrześcijańskim dziedzictwem Europy.
Symptom końca czasów
Omawiany wykaz stanowi idealne odzwierciedlenie duchowej pustki generowanej przez posoborowy neokościół. Brak jakiejkolwiek wzmianki o tekstach budujących cnotę (np. „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempis), obecność książek jawnie satanistycznych („Rozchwiane kanarki, głębokie doły” Judith Schalansky) oraz gloryfikacja rewolucji obyczajowej („Listy do Ukrainy” Jurija Andruchowycza) potwierdzają diagnozę św. Piusa X: „Moderniści dążą do zniszczenia nie tylko religii katolickiej, ale wszelkiego pojęcia o Bogu” (*Pascendi dominici gregis*). W obliczu tej apostazji jedynym ratunkiem pozostaje powrót do niezmiennej Tradycji i odrzucenie zatrutych owoców soborowej rewolucji.
Za artykułem:
60 najlepszych książek roku 2025 według „Tygodnika Powszechnego” (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.12.2025








