Krwawe żniwo sylwestrowej zabawy: gdzie głos Kościoła w obliczu śmierci?

Podziel się tym:

Portal Gość Niedzielny (gosc.pl) relacjonuje tragiczną śmierć 47 osób w pożarze baru Le Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana podczas zabawy sylwestrowej. Włoska prasa określa zdarzenie jako „piekło w raju na śniegu”, wskazując na krytyczny stan systemu bezpieczeństwa. „Corriere della Sera” podkreśla „absurdalność” sytuacji, gdzie młodzi ludzie „płonęli żywcem”, zaś „La Repubblica” sugeruje, że iskra z zimnych ogni wznieciła pożar. Wśród ofiar i 115 rannych znajduje się kilkunastu Włochów, których rodzice „zrozpaczeni szukają informacji o zaginionych dzieciach”.


Naturalistyczne widowisko zamiast głosu prawdy

Artykuł portalu gosc.pl staje się wymownym świadectwem całkowitej redukcji perspektywy nadprzyrodzonej w strukturach udających katolickie. W miejscu, gdzie Katechizm Rzymski wzywałby do modlitwy za dusze zmarłych i refleksji nad „czterema rzeczami ostatecznymi”, mamy do czynienia z reporterską relacją nie różniącą się od świeckich agencji prasowych. Brak choćby jednego zdania o konieczności modlitwy przebłagalnej czy wezwania do pokuty wobec nagłej śmierci dziesiątek dusz pozostawionych bez sakramentów – to grzech zaniechania ciążący na autorach.

Włoska prasa pisze o tragedii w barze w noc sylwestrową w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, gdzie w pożarze zginęło 47 osób, a 115 zostało rannych.

Skandaliczne pominięcie wymaga przypomnienia niezmiennej doktryny: „W godzinie śmierci osądzani jesteśmy według miłości” (Św. Jan od Krzyża). Gdzie głos Kościoła przypominający o memento mori? Gdzie ostrzeżenie przed bezbożnymi zabawami w czasie, gdy liturgiczny kalendarz wskazuje na święto Obrzezania Pańskiego? Zamiast tego – techniczne dywagacje o systemach przeciwpożarowych i kryminalistyczne spekulacje. To materialistyczne zaślepienie potwierdza słowa Piusa XI z encykliki Quas primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego – nieszczęścia ciężko przygniatają ludzi”.

Sylwestrowe orgie jako symptom apostazji

Opisywany lokal nie był przypadkowym miejscem, lecz centrum hedonistycznego kultu, o czym świadczy relacja: „wiele osób stało w sylwestrowy wieczór w kolejce przed lokalem w nadziei, że zwolni się jakiś stolik”. W obliczu tej tragedii nie wolno przemilczeć moralnej oceny samej istoty takich zgromadzeń. Św. Jan Chryzostom ostrzegał: „Gdzie są tańce, tam jest diabeł”. Tymczasem struktury posoborowe, zamiast potępić rozwiązłe zabawy prowadzące do zgorszenia, bezkrytycznie powtarzają świeckie narracje.

Wśród osób uważanych za zaginione w zgliszczach jest sześciu Włochów, głównie z rejonu Mediolanu.

Nawet w opisie ofiar widać światową mentalność – podkreślanie pochodzenia (mediolańscy Włosi) czy statusu społecznego (młodzi z biznesowych elit) to przejaw klasowego myślenia obcego katolickiej równości wszystkich wobec Boga. „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego” (Ga 3,28) – przypomina Apostoł, gdy tymczasem komentowany tekst utrwala świeckie podziały.

Pułapka nowoczesności: bezpieczeństwo bez Boga

W całym artykule bije po oczach naiwna wiara w technokratyczne rozwiązania. Krytyka „systemu bezpieczeństwa” i „niskich sufitów” pomija zasadniczą prawdę: żadne przepisy przeciwpożarowe nie zastąpią łaski uświęcającej. „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą” (Ps 127,1). Tragedia w Crans-Montana jest wymownym potwierdzeniem słów Chrystusa: „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny” (Mt 25,13).

Iskra stała się zabójczynią młodych ludzi, zaś bar zamienił się w pułapkę, klatkę, w której ludzie płonęli żywcem.

Opisy „wąskich schodów jako jedynej drogi ucieczki” przywodzą na myśl przypowieść o wąskiej bramie (Mt 7,13). Lecz podczas gdy Ewangelia wzywa do ciasnej drogi prowadzącej do zbawienia, współczesny świat – jak płonący bar – oferuje tylko ślepe zaułki prowadzące do zagłady. Gdzie w tym kontekście głos pasterzy przypominających o via veritas et vita? Milczenie hierarchów jest wołającym grzechem.

Requiem dla świata bez Króla

Sylwestrowa tragedia w Alpach staje się symbolicznym końcem ery próżnych iluzji. Kiedy ludzkość odrzuca sociale regnum Christi głoszone przez Piusa XI, nie pozostaje jej nic poza płonącymi pozorami szczęścia. W obliczu takich zdarzeń prawdziwy Kościół nie zajmuje się dziennikarskimi dochodzeniami, lecz woła jak prorok Joel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2,12). Niestety, struktury okupujące Watykan od dziesięcioleci utraciły zdolność prorockiego napominania.

Oby ta śmierć dziesiątek dusz stała się wezwaniem do powrotu pod berło Chrystusa Króla – jedyne antidotum na chaos współczesnej Babel. Niech miłosierny Bóg przyjmie zmarłych, a żywym da łaskę prawdziwego nawrócenia, zanim ogień wieczny pochłonie tych, którzy odrzucili królowanie Zbawiciela.


Za artykułem:
Już 47 ofiar śmiertelnych pożaru na zabawie sylwestrowej w Szwajcarii
  (gosc.pl)
Data artykułu: 02.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.