Portal eKAI (3 stycznia 2026) informuje o zaangażowaniu „arcybiskupa większego” kijowsko-halickiego UKGK w modlitewną akcję solidarnościową z bazylianami na terenach objętych działaniami wojennymi. Wypowiedź „abpa” Szewczuka koncentruje się wyłącznie na doczesnych skutkach konfliktu, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar cierpienia i obowiązek głoszenia prawdy katolickiej wobec agresora.
Teologiczny bankructwo posoborowego „duchowieństwa”
„Niech ta modlitwa w nowym roku ogarnie nasze dziewczęta i chłopców w mroźnych okopach, którzy kolędują pod kulami i bombami, patrząc śmierci prosto w oczy, ale jako chrześcijanie mają siłę, by ją pokonać”
Wypowiedź ta demaskuje całkowitą redukcję chrześcijaństwa do naturalistycznej psychologii walki. Brak jakiegokolwiek odniesienia do stanu łaski uświęcającej, obowiązku pojednania z Bogiem przez sakrament pokuty czy eschatologicznych konsekwencji śmierci w grzechu ciężkim. Pius XI w Quas Primas stanowczo przypominał: „Państwa nie mogą się obejść bez Boga. Religią ich jest bezbożność i lekceważenie Boga” (nr 40). Tymczasem „hierarcha” UKGK błogosławi żołnierzy bez upomnienia o obowiązek przestrzegania prawa naturalnego w działaniach wojennych (mordy cywilów, zemsta, nienawiść).
Ekumeniczna zdrada katolickiej tożsamości
Wspomnienie o cerkwii św. Bazylego Wielkiego w Chersoniu to jawna promocja schizmatyckich struktur. Sobór Florencki definitywnie orzekł: „Nikt nie może być zbawiony, choćby nawet przelał krew za Chrystusa, jeśli nie trwa w łonie i jedności Kościoła katolickiego” (Bulla „Cantate Domino”). Tymczasem Szewczuk nazywa prawosławny klasztor „cudownym miejscem”, co stanowi zdradę katolickiego monopolu na świętość.
Masonizujący język „solidarności”
„dzisiejsza modlitwa Kościoła za te wspólnoty jest znakiem żywej pamięci i solidarności”
Termin „solidarność” – zaczerpnięty wprost z masońskiego leksykonu rewolucji francuskiej – zastępuje tu katolicką koncepcję uczynków miłosierdzia. Prawdziwy Kościół nakazuje modlić się „za prześladowców i wrogów” (Mt 5,44 Wlg), podczas gdy Szewczuk utrwala rewolucyjną dialektykę „uciskany-oprawca”. Brak choćby jednego wezwania do nawrócenia Rosjan czy modlitwy o triumf Niepokalanego Serca Marji nad błędami Rosji – co stanowiłoby jedyne katolickie rozwiązanie konfliktu.
Polityczna instrumentalizacja liturgii
Przeprowadzenie „liturgii” w intencji wojska to jawne naruszenie kanonu 1385 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., zabraniającego wprowadzania do kościoła symboli politycznych. Jak przypominał św. Pius X w Notre charge apostolique: „Kościół nie może służyć żadnym doczesnym interesom. Jego królestwo nie jest z tego świata”. Tymczasem Szewczuk – niczym kapelan masońskiej loży – błogosławi narzędzia śmierci, zapominając, że jedynym zwycięstwem godnym chrześcijanina jest męczeństwo za wiarę, nie zaś triumf narodowego szowinizmu.
Bazylianie – historia apostazji
Wspomniani bazylianie to ci sami, którzy już w XVIII wieku stali się narzędziem rosyjskiej infiltracji poprzez tzw. unię brzeską. Jak dokumentował papież Benedykt XIV w encyklice „Allatae sunt” (1755), zakon ten stał się wylęgarnią prawosławnych praktyk i antyłacińskich uprzedzeń. Dzisiejsze „męczeństwo” bazylianów to jedynie konsekwencja ich historycznej zdrady katolickiej jedności.
Absolutne milczenie o prawdziwym Kościele
Najcięższym zarzutem wobec całej narracji jest całkowite przemilczenie istnienia katolickich współwyznawców w Rosji – tych, którzy wierni prawdziwej Mszy Świętej i Magisterium, cierpią prześladowania zarówno ze strony reżimu putinowskiego, jak i posoborowych modernizujących „biskupów”. Gdyby Szewczuk był prawdziwym pasterzem, nawoływałby do modlitw o nawrócenie Rosji na katolicyzm – zgodnie z testamentem Piusa XII w „Sacro Vergente Anno” (1951). Tymczasem jego retoryka nie różni się od tuby propagandowej NATO.
Za artykułem:
03 stycznia 2026 | 06:00Abp Szewczuk poleca modlitwom wiernych bazylianów na terytoriach okupowanych (ekai.pl)
Data artykułu: 03.01.2026







