Synkretyzm religijny Romana Brandstaettera jako symptom posoborowej apostazji

Podziel się tym:

Portal Gość Niedzielny (03.01.2026) przedstawia Romana Brandstaettera jako wzór dialogu judaizmu z chrześcijaństwem, wychwalając jego „mistyczne doświadczenie Chrystusa” i twórczość łączącą obie tradycje. Artykuł pomija jednak całkowicie katolicką naukę o wyłączności zbawczej Kościoła, promując niebezpieczny synkretyzm religijny.


Asymilacja czy apostazja? Problem żydowskich korzeni

„Wychowywany w kulcie Biblii” – tak autor określa dzieciństwo Brandstaettera w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Pomija przy tym fundamentalną prawdę, że Stary Testament bez Nowego pozostaje księgą martwą, zaś judaizm po odrzuceniu Mesjasza stał się „religią niewiary” (Św. Pius X, Lamentabili sane, 1907). Asymilacja żydowska w kulturze polskiej, której Brandstaetter był przedstawicielem, stanowiła zawsze narzędzie infiltracji i deformacji katolickiego porządku, czego dowodzą liczne przykłady od czasów sprawy Mortary po współczesny neomodernizm.

Mistyka czy iluzja? Wątpliwe nawrócenie

podczas nocnego dyżuru radiowego, doznał mistycznego doświadczenia Chrystusa – ukrzyżowanego i żywego

Kościół katolicki zawsze podchodził z najwyższą ostrożnością do prywatnych objawień, zwłaszcza gdy – jak w tym przypadku – prowadzą do relatywizacji doktryny. Objawienie publiczne zakończyło się ze śmiercią ostatniego Apostoła (Sobór Trydencki, sesja IV), zaś wszelkie późniejsze „doświadczenia mistyczne” wymagają weryfikacji przez Magisterium. Tymczasem owo rzekome nawrócenie nie tylko nie zostało poddane ocenie teologicznej, ale stało się pretekstem do głoszenia synkretyzmu:

Chrystus pozostał dla niego Bogiem Biblii – zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu – a wiara stała się przestrzenią spotkania obu tradycji

To jawne zaprzeczenie słowom św. Pawła: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus” (1 Tm 2,5). Prawdziwe nawrócenie wymaga całkowitego zerwania z błędami przeszłości, nie zaś budowania „mostów” między Chrystusem a Jego oprawcami.

Rewolucja biblijna: Tłumaczenia jako narzędzie modernizmu

Chwalony przez portal „przekład Psałterza” Brandstaettera wpisuje się w modernistyczną tendencję deformacji tekstów świętych. Jak trafnie zauważył Pius XII w Divino afflante Spiritu (1943), wolnościowe podejście do Biblii prowadzi do relatywizacji dogmatów. Tymczasem Brandstaetter – podobnie jak późniejsi rewizjoniści soborowi – traktował Pismo Święte jako materiał literacki, nie zaś jako natchnione Słowo Boże. Jego metody pracy zapowiadały destrukcyjne zmiany posoborowe w liturgii i egzegezie.

Komunistyczne powiązania: Attaché PRL

Fakt, że Brandstaetter pełnił funkcję „attaché kulturalnego ambasady PRL w Rzymie” w latach 1947-1948, został potraktowany jako drobny epizod biograficzny. Tymczasem okres ten pokrywa się z największymi prześladowaniami Kościoła w Polsce przez reżim komunistyczny. Współpraca z władzami PRL – które oficjalnie zwalczały katolicyzm – stawia pod znakiem zapytania szczerość jego intencji religijnych.

Dialog z Wyspiańskim: Relatywizacja polskiej religijności

Wspomniany w artykule „Ja jestem Żyd z Wesela” to kolejny przykład ideologicznego wykorzystania literatury. Dramat Wyspiańskiego, pełen antyklerykalnych akcentów i krytyki polskiej pobożności, stał się dla Brandstaettera pretekstem do ataku na katolicką tożsamość narodu. Tego typu „dialogi” zapowiadały późniejszą posoborową narrację o „polskim antysemityzmie” i potrzebie „przeprosin” za obronę wiary przodków.

Kulturowy synkretyzm jako zapowiedź apostazji

Ostatnim akordem apostackiej narracji jest stwierdzenie, że życie Brandstaettera stanowi „jedno z najważniejszych świadectw spotkania judaizmu i chrześcijaństwa w polskiej kulturze”. Kościół katolicki nigdy nie uznawał jednak judaizmu za równoprawną religię – przeciwnie, soborowa deklaracja Nostra aetate (1965) stanowiła zerwanie z dwutysiącletnią tradycją wyrażoną w modlitwie Wielkopiątkowej: „Prosimy Cię też za niewiernych Żydów…”. Promowanie Brandstaettera jako wzoru „dialogu” to kolejny dowód na całkowite odejście posoborowych struktur od wiary katolickiej.

Został pochowany na tamtejszym na cmentarzu komunalnym na Miłostowie

Ten zdawałoby się neutralny fakt biograficzny mówi więcej niż tysiąc słów. Prawdziwy katolik – zwłaszcza nawrócony z judaizmu – powinien spoczywać w poświęconej ziemi, otoczony symbolami wiary. Pogrzeb komunalny to wymowne świadectwo niepełnego zerwania ze środowiskiem żydowskim i braku całkowitego oddania się Chrystusowi.

Podsumowanie: Symptom kryzysu wiary

Kult Brandstaettera w posoborowych mediach „katolickich” odsłania głębię apostazji naszych czasów. Zamiast jednoznacznego głoszenia „Poza Kościołem nie ma zbawienia” (Sobór Florencki, 1442), mamy do czynienia z relatywizacją doktryny i gloryfikacją synkretyzmu. Artykuł w „Gościu Niedzielnym” stanowi kolejny dowód, że struktury okupujące Watykan porzuciły misję zbawienia dusz, zastępując ją pustym dialogiem prowadzącym do zatraty wiecznej.


Za artykułem:
120 lat temu urodził się Roman Brandstaetter
  (gosc.pl)
Data artykułu: 03.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.