Portal Opoka (8 stycznia 2026) prezentuje komentarz ks. Przemysława Krakowczyka do fragmentu Ewangelii o wysłaniu uczniów na misję. Autor koncentruje się na rzekomo „dziwnych wymaganiach” Chrystusa dotyczących ubóstwa misyjnego, interpretując je przez pryzmat współczesnych kategorii psychologicznych i socjologicznych. W całym tekście nie ma ani jednego odniesienia do nadprzyrodzonego celu misji, łaski sakramentalnej czy obowiązku głoszenia całej niezmiennej doktryny katolickiej.
Naturalistyczne zubożenie misji apostolskiej
Ks. Krakowczyk twierdzi, że „ubóstwo apostołów ma być znakiem, że to, co głoszą, nie jest ich interesem, ale sprawą Bożą”. Ta pozornie pobożna teza ukrywa radykalne wypaczenie istoty apostolstwa. W rzeczywistości ubóstwo misyjne nie jest „znakiem społecznym”, lecz koniecznym warunkiem uczestnictwa w mocy samego Chrystusa. Jak nauczał Pius XI w encyklice Rerum Ecclesiae (1926):
„Misjonarz winien być wolny od jakiegokolwiek przywiązania do rzeczy ziemskich, naśladując Tego, który będąc bogaty, dla nas stał się ubogim”
Tymczasem autor redukuje ewangelizację do techniki komunikacji: „ewangelizacja to nie kwestia marketingu i budżetu, ale autentyczności i zaufania”. To jawne odrzucenie nadprzyrodzonego charakteru misji, które św. Pius X potępił w dekrecie Lamentabili (propozycja 58): „Prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim, w nim i przez niego”.
Milczenie o łasce i sakramentach
W całym tekście nie pojawia się ani razu słowo „łaska”, „sakrament” czy „ofiara”. Jest to charakterystyczne przemilczenie modernistycznej szkoły, która – jak zauważył św. Pius X w encyklice Pascendi – redukuje religię do subiektywnego doświadczenia. Tymczasem Chrystus wysyłając uczniów, udzielił im konkretnej władzy nad duchami nieczystymi (Mk 6,7) i władzy odpuszczania grzechów (J 20,23), co stanowi fundament sakramentalnego kapłaństwa.
Autor pisze: „Wzywali do nawrócenia. To jest cel misji”. To półprawda. Pełny cel misji określił sam Chrystus: „Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19 Wlg). Nawrócenie bez chrztu i bez przyjęcia całej depozyty wiary jest iluzją, o czym przypominał Pius XII w encyklice Mystici Corporis.
Fałszywa duchowość „pustych rąk”
Teza, że „gdy masz puste ręce, musisz zaufać Bogu i otwartości ludzi”, to niebezpieczne pomieszanie porządków. Zaufanie Bogu nie jest konsekwencją braku środków materialnych, lecz cnotą teologalną wypływającą z łaski. Św. Paweł wyraźnie nauczał: „Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować” (Flp 4,12 Wlg). Kościół zawsze odrzucał pseudo-duchowość kwietystyczną, która pod pozorem zawierzenia Bogu lekceważy roztropność i ludzką współpracę z łaską.
Ks. Krakowczyk przekonuje: „Czasem trzeba 'strząsnąć proch’ – czyli nie zrażać się porażką, nie nosić w sobie urazy, ale iść dalej”. To kolejny przykład psychologizacji nakazu Chrystusa. W rzeczywistości „strząsanie prochu” (Mt 10,14) było aktem sądu eschatologicznego, a nie terapią antydepresyjną. Jak komentował św. Jan Chryzostom: „To strząśnienie będzie przeciw nim świadectwem na sądzie ostatecznym”.
Modernistyczny kult „autentyczności”
Kluczowe sformułowanie artykułu brzmi: „żeby wzywać do przemiany, samemu trzeba być człowiekiem wolnym”. To typowy przykład immanentystycznej herezji potępionej w syllabusie Piusa IX (propozycja 4): „Wszystkie prawdy religii wypływają z wrodzonej siły rozumu ludzkiego”. Prawdziwa wolność chrześcijańska nie polega na „autentyczności” w stylu Rousseau, lecz na wyzwoleniu z niewoli grzechu przez łaskę Chrystusa (Rz 6,18).
W całym tekście nie znajdziemy ani jednego odniesienia do:
– Konieczności głoszenia całej doktryny katolickiej (por. Mt 28,20)
– Obowiązku walki z herezją (Tt 3,10)
– Roli Krzyża jako jedynej drogi zbawienia (1 Kor 1,18)
– Potrzeby łaski sakramentalnej do prawdziwego nawrócenia
Ta dobrowolna amnezja teologiczna świadczy o całkowitej akomodacji do współczesnego naturalizmu. Jak trafnie zauważył Pius XI w encyklice Quas Primas:
„Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw, zburzone zostały fundamenty władzy, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”
Brak obiektywnego kryterium prawdy
Najgroźniejszym aspektem tekstu jest implikowana teza, że „świadectwo wiary zależy od subiektywnej autentyczności głoszącego”. To jawne odrzucenie katolickiej zasady ex opere operato, która gwarantuje skuteczność sakramentów niezależnie od świętości szafarza. Jak przypominało Święte Oficjum w dekrecie z 1947 roku:
„Nawet grzeszny kapłan działa in persona Christi, gdy ważnie sprawuje sakramenty”
Modernistyczna redukcja ewangelizacji do „autentyczności” prowadzi do całkowitej subiektywizacji wiary, co św. Pius X nazwał „syntezą wszystkich herezji”. W tej perspektywie Chrystus przestaje być jedynym Zbawicielem, stając się co najwyżej inspiracją do „duchowych poszukiwań”.
Duchowa anarchia zamiast królestwa Chrystusa
Proponowana wizja ewangelizacji jako procesu opartego na ludzkiej otwartości i „wolności od przywiązań” stanowi zaprzeczenie katolickiej koncepcji spolecznego panowania Chrystusa Króla. Jak nauczał Pius XI w Quas Primas:
„Narody będą zażywać prawdziwego pokoju dopiero wówczas, gdy przyjmą naukę Ewangelii i uznają władzę Kościoła”
Tymczasem w tekście nie ma żadnego wezwania do nawrócenia narodów, ustanowienia praw Bożych czy walki z błędami współczesności. „Strząśnięcie prochu” zostaje sprowadzone do techniki autoreklamy, a nie aktu sprawiedliwości Bożej.
W obliczu tak rażących wypaczeń doktrynalnych, jedyną odpowiedzią wiernego katolika może być całkowite odrzucenie tej neo-ewangelizacji i powrót do niezmiennego depozytu wiary, którego strzeże jedynie Kościół katolicki w swej przedsoborowej integralności.
Za artykułem:
Siła w bezbronności (opoka.org.pl)
Data artykułu: 08.01.2026







