Nowomowa jako narzędzie dekonstrukcji chrześcijańskiej antropologii
Portal Opoka relacjonuje szereg inicjatyw językowych, w których klasyczne tytuły literackie (Latarnik, Mały Książę, Wesele) poddawane są pseudomodernistycznej deformacji w imię „niebinarnej inkluzywności”. Choć komentowany artykuł przyjmuje pozornie ironiczny ton wobec propozycji typu „Rejestracja notarialna statusu osoby najbliższej” zamiast Wesela Wyspiańskiego, brakuje w nim fundamentalnego osadzenia problemu w kontekście wojny cywilizacyjnej przeciwko chrześcijańskiej wizji człowieka.
Atak na język jako destrukcja porządku naturalnego
Próby zastąpienia określeń takich jak „mężczyzna” czy „kobieta” bezpłciowymi „osobami” stanowią jawny bunt przeciwko imago Dei (obrazowi Bożemu) wypisanemu w naturze ludzkiej. Już św. Paweł Apostoł przestrzegał: „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? […] Ani mężowie współżyjący z sobą” (1 Kor 6,9). Tymczasem współczesna inżynieria językowa zmierza do zatarcia ontologicznej różnicy między płciami, co Pius XI w Casti connubii (1930) nazwał „wynaturzeniem najszpetniejszym współczesnego błędnego rozumowania”.
„Przyszłość jest niebinarna!” – głosi jeden z przytoczonych tweetów. Tym samym autorzy wpisują się w logikę „nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (Wj 20,3), gdzie bożkiem staje się ideologia negująca stworzenie człowieka jako mężczyzny i kobiety (Rdz 1,27).
Milczenie o źródłach rewolucji antropologicznej
Kompromitujący brak reakcji ze strony nominalnych „autorytetów” struktury okupującej Watykan na tego typu ekscesy nie jest przypadkowy. Już Leon XIII w Humanum genus (1884) demaskował, że masoneria dąży do „zniszczenia wszelkimi sposobami całego ustroju religijnego i społecznego, jaki wyszedł z instytucji chrześcijańskiej, i do zastąpienia go nowym, wedle swych pomysłów”. Współczesna „niebinarna” nowomowa to jedynie narzędzie realizacji tego planu.
Fałszywa tolerancja jako forma totalitaryzmu
Propozycje typu „Osoba identyfikująca się jako samochód” (parodia Samochodu Nienackiego) odsłaniają totalitarny charakter współczesnej inżynierii społecznej. Gdy św. Pius X w Pascendi (1907) potępiał modernistów za relatywizację prawdy, wskazywał na nieuchronną konsekwencję: „W ten sposób otwiera się szerokie pole dla wszelkiego rodzaju zarozumiałości i poważnych błędów” (pkt 6). Dziś obserwujemy kulminację tego procesu – językowe eksperymenty służą delegitymizacji rzeczywistości stworzonej ex nihilo przez Boga.
Brak obrony katolickiej koncepcji sztuki
Szczególnie jaskrawym przeoczeniem komentowanego tekstu jest nieobecność katolickiej wykładni sztuki. Jak przypominał Pius XII w Musicae sacrae (1955), „sztuka zawsze musi pozostawać w zgodzie z moralnością”. Tymczasem proponowana profanacja dzieł literackich poprzez „niebinarne” przeróbki stanowi akt wandalizmu kulturowego – współczesną formę damnatio memoriae wobec cywilizacji opartej na prawie naturalnym.
Chorał gregoriański vs językowe kakofonie
W przeciwieństwie do modernistycznego chaosu, Kościół od wieków chronił świętość języka – czy to poprzez łacińską liturgię gwarantującą unitatem fidei (jedność wiary), czy przez kanoniczne tłumaczenia Pisma Świętego. Jak zauważył św. Hieronim: „Ignoratio Scripturarum, ignoratio Christi est” („Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”). Dziś, gdy „osoba z deficytem intelektualnym” ma zastąpić Dostojewskiego, widać do jakiej przepaści prowadzi odrzucenie Bożego ładu.
Za artykułem:
Stanisław Wyspiański: „Rejestracja notarialna statusu osoby najbliższej”. Klasyka po nowemu (opoka.org.pl)
Data artykułu: 09.01.2026Więcej polemik ze źródłem: opoka.org.pl







