Portal Opoka publikuje artykuł Co jeszcze trzeba zrobić po otrzymaniu rozgrzeszenia? (9 stycznia 2026), w którym dominikanin Jacek Salij podejmuje temat pokuty sakramentalnej. Autor powołuje się na współczesny Katechizm Kościoła Katolickiego i poezję Ernesta Brylla, by uzasadnić redukcję zadośćuczynienia do „duchowej rekonwalescencji”. Całość wpisuje się w modernistyczną tendencję do przekształcania sakramentu pokuty w terapię emocjonalną, z pominięciem jego charakteru ekspiacyjnego i sprawiedliwościowego.
Naturalizacja przebaczenia
Salij rozpoczyna od literackiej egzegezy wiersza Brylla, sugerując, że „nawet nie wypada odchodzić od konfesjonału z takim nastawieniem, jakby Boże przebaczenie było po prostu prawem grzesznika”. To pozornie pobożne stwierdzenie maskuje fundamentalny błąd antropocentryczny: przebaczenie nie jest aktem emocjonalnej ulgi, ale objawieniem sprawiedliwości Bożej (Rz 3,25-26). Jak nauczał św. Augustyn: „Bóg, który cię stworzył bez ciebie, nie zbawi cię bez ciebie”. Tymczasem Salij pomija kluczową prawdę, że rozgrzeszenie nie znosi konieczności odpokutowania kary doczesnej (DS 1712).
„Kapłani Pana powinni nakładać zbawienne i stosowne zadośćuczynienia, zależnie od tego, jak to im Duch Boży i roztropność podsuną podług natury grzechów i możliwości penitentów. Gdyby bowiem zamykali oczy na grzechy i okazywali penitentom za dużo pobłażania, nakładając bardzo lekkie kary za bardzo ciężkie grzechy, wówczas uczestniczyliby w cudzych grzechach” (Sobór Trydencki, Dekret o pokucie, rozdz. 8)
Trydencka doktryna versus psychologizacja
Próba pogodzenia nauczania Trydentu z posoborowym Katechizmem prowadzi do teologicznej schizofrenii. Z jednej strony Salij cytuje akwinatę: „Słaby ogień łatwo zgaśnie, jeśli nań położyć zbyt wiele drewna”, z drugiej zaś powtarza modernistyczną formułę o „pełnym zdrowiu duchowym”. Tymczasem pokuta nie jest „rekonwalescencją”, ale zadośćuczynieniem wymogom Bożej sprawiedliwości (1 Kor 11,27-32). Św. Robert Bellarmin precyzuje: „Pokuta sakramentalna musi odpowiadać ciężarowi winy, inaczej staje się świętokradztwem” (De Sacramentis, lib. III).
Salij powtarza posoborowy slogan: „cierpliwe znoszenie zła jest ważnym sposobem otwierania się na Bożą łaskę”, co stanowi niebezpieczne uproszczenie. Jak zauważa kard. Juan de Lugo: „Zadośćuczynienie musi być dobrowolnym aktem penitenta, a nie biernym znoszeniem przeciwności” (De Sacramentis, disp. XXIV). W ten sposób autor utrwala bierną postawę wobec grzechu, sprzeczną z duchem ex opere operantis.
Nihilizm sakramentalny
Największym zaniedbaniem artykułu jest milczenie o warunkach ważności spowiedzi. W sytuacji, gdy większość „rozgrzeszeń” w posoborowych strukturach pochodzi od nieważnie wyświęconych „duchownych” (po 1968 roku), pokuta traci jakikolwiek sens nadprzyrodzony. Jak przypomina papież Pius XII: „Nulla potestas sacramentalis sine ordinatione valida” – „Nie ma sakramentalnej władzy bez ważnych święceń” (Sacramentum Ordinis).
Salij przemilcza również fakt, że nowa „msza” nie składa Ofiary przebłagalnej, co uniemożliwia rzeczywiste zjednoczenie pokuty z Męką Chrystusa. Według św. Tomasza: „Pokuta bez ofiary jest jak ciało bez duszy” (STh III, q. 85, a. 3). Tymczasem w posoborowym rytuale „pokuta” sprowadza się do psychologicznego aktu autoanalizy.
Bankructwo duszpasterskie
Proponowana przez Salija wizja pokuty jako „duchowej rekonwalescencji” odzwierciedla całkowite bankructwo posoborowego duszpasterstwa. Gdy zamiast zadośćuczynienia proponuje się „cierpliwość w chorobie” czy „akceptację krzyża”, następuje radykalne przesunięcie: od obiektywnego porządku łaski do subiektywnego doświadczenia emocjonalnego. To nie przypadek, że w całym tekście brak odniesienia do czyśćca, odpustów czy modlitw wynagradzających – kluczowych elementów katolickiej doktryny o pokucie.
Jak konstatował św. Pius X: „Moderniści zastąpili pokutę terapią, a krzyż – fotelem psychoanalitycznym” (Pascendi, 39). W tym kontekście Salij kontynuuje dzieło demontażu, zacierając różnicę między sakramentem a sesją terapeutyczną. Tymczasem Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku wyraźnie stanowi: „Pokuta musi być proporcjonalna do ciężaru grzechów i możliwości penitenta, ale nigdy czysto symboliczna” (kan. 887).
Ostatecznie artykuł Salija służy utrwaleniu najgorszych posoborowych wypaczeń: redukcji sakramentu do psychologicznego rytuału, zanegowania potrzeby ekspiacji i relatywizacji Bożej sprawiedliwości. W miejsce katolickiej pokuty proponuje się tu humanistyczną autoterapię, co stanowi zdradę samej istoty Odkupienia.
Za artykułem:
Co jeszcze trzeba zrobić po otrzymaniu rozgrzeszenia? (opoka.org.pl)
Data artykułu: 09.01.2026







