Portal LifeSiteNews informuje o prywatnym spotkaniu „arcybiskupa” Paula Coakleya – nowego przewodniczącego Konferencji „Biskupów” Katolickich Stanów Zjednoczonych (USCCB) – z prezydentem Donaldem Trumpem, wiceprezydentem J.D. Vance’em oraz innymi urzędnikami administracji w Białym Domu. Podczas gdy szczegóły dyskusji pozostają niejawne, oświadczenie USCCB podkreślało rozmowy o „wzajemnych interesach” i potrzebie „dalszego dialogu”. Ta kolaboracja modernistycznej struktury z władzą świecką odsłania głębszy kryzys tożsamości tak zwanego „Kościoła posoborowego”.
Finansowa symbioza z państwem: sprzeniewierzenie misji Kościoła
Przedmiotem sporu między administracją Trumpa a USCCB jest radykalne cięcie federalnego finansowania tej konferencji oraz Katolickiej Caritas. Struktury te otrzymały przez lata 449 milionów dolarów na „opiekuńcze” programy dla nielegalnych imigrantów, w tym nieletnich bez opieki. Trumpowski rozkaz wykonawczy „Ochrona Narodu Amerykańskiego przed Inwazją” z 20 stycznia 2025 r. wprost wymieniał Katolicką Caritas i USCCB jako organizacje wspierające proceder nielegalnej imigracji.
„Przeciwstawiamy się masowym, bezładnym deportacjom ludzi” – głosi tzw. „Specjalne Oświadczenie” USCCB zatwierdzone podczas listopadowego Zgromadzenia Plenarnego.
To stanowisko jest zdradą katolickiej nauki społecznej, która – jak przypomina papież Pius XI w encyklice Quas Primas – wymaga od władzy świeckiej strzeżenia dobra wspólnego narodu, w tym kontroli granic. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (I-II, q. 105, a. 2) dowodzi, że prawo musi chronić obywateli przed obcymi wrogami. Tymczasem USCCB, kolaborując z globalistycznymi siłami, forsuje ideologię „otwartych granic” sprzeczną z prawem naturalnym.
Milczenie wobec zła: moralna zgnilizna „pasterzy”
„Arcybiskup” Coakley w wywiadzie dla CBS potępił deportacje jako „szerzenie strachu”, ale nie zająknął się o gwałtach, morderstwach i handlu ludźmi dokonywanych przez nielegalnych imigrantów. To milczenie jest wymowne: podczas gdy średniowieczni biskupi jak św. Jan Kapistran nawoływali władców do obrony chrześcijan przed inwazją obcych, dzisiejsi „hierarchowie” służą antykatolickim agendom ONZ.
Jak trafnie zauważył bp Joseph Strickland przed śmiercią: „Krzywdzicie najmniejszych, gdy promujecie bezprawie i przymykacie oczy na zbrodnie plugawych przestępców maszerujących przez otwarte granice”. To moralne bankructwo pseudo-pasterzy, którzy – jak ostrzegał św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis – redukują religię do „humanitarnego sentymentalizmu” (n. 39).
Teologiczna herezja: fałszywe pojęcie „godności”
USCCB powołuje się na rzekomo „katolicką” zasadę „godności osoby ludzkiej” dla usprawiedliwienia kryminalnej działalności imigrantów. To wypaczenie doktryny, gdyż prawdziwa godność – jak nauczał papież Leon XIII w Rerum novarum (n. 40) – zakłada życie w prawdzie i posłuszeństwie prawu Bożemu. Tymczasem struktury posoborowe, idąc za modernistyczną zasadą „autonomii doczesności” (potępioną w Syllabusie błędów, p. 19-24, 39-44), oddzieliły „godność” od obowiązku przestrzegania prawa.
„Catholic teaching exhorts nations to recognize the fundamental dignity of all persons, including immigrants” – twierdzi USCCB w swoim oświadczeniu.
To klasyczny przykład modernistycznej dialektyki: pod pozorem cytowania „nauki katolickiej” wprowadza się rewolucyjną zasadę, że państwa nie mają prawa bronić swoich granic. Św. Robert Bellarmin w De Laicis (III, 6) dowodził, że władza świecka pochodzi od Boga właśnie po to, by „karcić złoczyńców” (1 P 2,14). USCCB tymczasem występuje przeciwko władzy, która wypełnia swój Boski mandat.
Finansowa niewola: USCCB jako narzędzie globalizmu
Spór o federalne fundusze obnaża materialną zależność posoborowych struktur od władzy świeckiej. W latach 2014-2023 USCCB otrzymało od rządu USA ponad 1,5 miliarda dolarów na programy „społeczne”. Katolicka Caritas, oficjalnie kierowana przez „biskupów”, stała się de facto państwową agendą migracyjną. To jawne pogwałcenie zasady Libertas Ecclesiae, o której papież Pius IX w Quanta Cura pisał: „Kościół ma prawo być wolny od jakiejkolwiek ingerencji władzy świeckiej w sprawowanie swej misji”.
Gdy administracja Trumpa wstrzymała finansowanie, USCCB pozwała rząd – dowodząc, że większą lojalność zachowuje wobec państwa niż wobec Ewangelii. Konsekwencją powinno być ekskomunikowanie całej konferencji na mocy kanonu 2334 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., który nakłada ekskomunikę latae sententiae na tych, którzy „apelują do władzy świeckiej dla naruszenia wolności Kościoła”.
Polityczny konformizm zamiast prorockiego głosu
Spotkanie Coakleya z Trumpem i Vance’em – przedstawione jako „introdukcyjne” – pokazuje, że USCCB szuka politycznego kompromisu zamiast nawrócenia władz. Zabrakło publicznego wezwania do uznania królewskiej władzy Chrystusa, do zaprzestania aborcji czy potępienia sodomii. Zamiast tego – „dialog” i „wzajemne zainteresowania”.
Tymczasem prawdziwy Kościół nigdy nie prowadził „dialogu” z władzą świecką, ale głosił jej obowiązek poddania się pod panowanie Chrystusa Króla. Jak wołał św. Jan Chryzostom: „Cóż bowiem pożytku, gdyby ktoś świat pozyskał, a Kościołowi by zaszkodził?” (Homilia o zdradzie Judasza). Dziś „biskupi” USCCB pozyskują świat, a dusze gubią.
Ta płaszczyzna kolaboracji jest szczególnie obrzydliwa w kontekście kompromisów Trumpa w sprawie aborcji i in vitro. Choć Coakley deklaruje sprzeciw wobec dzieciobójstwa, jego milczenie wobec prezydenckich propozycji zniesienia poprawki Hyde i wsparcia dla in vitro (czego domagał się Trump od republikanów) jest współudziałem w złu. Św. Pius V w konstytucji Cum primum nakazywał biskupom ekskomunikować władców wspierających herezje. Coakley woli „dialogować”.
Konsekwencje doktrynalne: USCCB jako anty-Kościół
Działalność Konferencji „Biskupów” USA jest jawnym zaprzeczeniem katolickiej eklezjologii. Zamiast być „solą ziemi” i „światłem świata” (Mt 5,13-14), stała się biurem socjalnym wspieranym przez antychrześcijański rząd. Zamiast głosić Ewangelię – broni przestępców łamiących prawo. Zamiast uczyć posłuszeństwa władzy ustanowionej przez Boga (Rz 13,1-2) – podważa jej prawowite decyzje.
To nie jest już nawet „modernistyczna herezja”, ale jawna apostazja w działaniu. Jak trafnie diagnozował papież św. Pius X: „Moderniści nie tylko bowiem wypaczają Kościół, ale zupełnie go negują” (Encyklika Pascendi, n. 39). USCCB poprzez swą działalność neguje nadprzyrodzoną misję Kościoła, redukując go do pozarządowej organizacji humanitarnej.
Jedyna droga naprawy: powrót do niezmiennej Tradycji
Sedewakantystyczna analiza tego skandalu prowadzi do jednoznacznych wniosków:
- USCCB jest strukturą antykatolicką, sprzeniewierzającą się misji ewangelizacyjnej Kościoła na rzecz socjalnej inżynierii.
- Wszystkie sakramenty udzielane przez „biskupów” i „księży” zaangażowanych w tę kolaborację są nieważne z powodu braku intencji czynienia tego, co czyni Kościół (intentio faciendi quod facit Ecclesia).
- Wierni mają moralny obowiązek zerwać wszelką komunię z USCCB i podległymi jej strukturami, szukając prawowitych kapłanów sprawujących Najświętszą Ofiarę według rytu trydenckiego.
Jak pisał kard. Louis Billot w traktacie De Ecclesia: „Gdy pasterze stają się wilkami, pierwszym obowiązkiem owiec jest nie iść za nimi”. Czas najwyższy, by katolicy w USA odrzucili modernistyczną narośl i powrócili do jedynego Kościoła Chrystusowego – tego, który trwa nieprzerwanie w wiernych wyznających integralną wiarę katolicką.
Za artykułem:
USCCB president meets with Trump, Vance at White House (lifesitenews.com)
Data artykułu: 13.01.2026







