Nauka w służbie redukcjonizmu: krytyka naturalistycznej idolatrii snu
Portal „Gość Niedzielny” w artykule z 13 stycznia 2026 r. bezkrytycznie powiela tezy badania Oregon Health & Science University, według którego „niedobór snu ma silniejszy związek z długością życia niż dieta, aktywność fizyczna i samotność”. Choć pozornie neutralne, to opracowanie stanowi klasyczny przykład scjentyzmu oderwanego od nadprzyrodzonej perspektywy człowieka jako imago Dei.
„Sen bywa traktowany jak coś, z czego można na pewien czas zrezygnować i nadrobić w późniejszym terminie. To badanie pokazało, że powinien być on dla nas priorytetem, co najmniej tak samo ważnym jak dieta czy ruch. Bo nie tylko wpływa na to, jak się czujemy, ale także jak długo żyjemy” – powiedział prof. Andrew McHill.
Materialistyczne zawężenie osoby ludzkiej
Przedstawione stanowisko grzeszy skrajnym redukcjonizmem antropologicznym, sprowadzając człowieka do poziomu biologicznego organizmu. Jak nauczał Pius XI w encyklice Divini Redemptoris: „Człowiek bowiem nie jest tylko materią […], ale głównie osobą duchową”. Tymczasem badanie całkowicie pomija duchowy wymiar czuwania modlitewnego czy ascezy, które w tradycji katolickiej stanowią drogę do uświęcenia. Czyż apostołowie w Getsemani nie usłyszeli: „Czyż jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?” (Mt 26,40)?
Kult zdrowia jako nowa religia
Artykuł przejawia symptomatyczną dla modernizmu absolutyzację doczesności. Gdy naukowcy ogłaszają, że „sen był jednym z najsilniejszych predyktorów długości życia”, czynią z fizjologii substytut eschatologii. Tymczasem św. Paweł przypomina: „Jeśli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej godni politowania” (1 Kor 15,19). Katolicka nauka społeczna zawsze podkreślała, że zdrowie cielesne jest środkiem, nie celem – służy osiągnięciu życia wiecznego.
Grzęźnięcie w skutkach z pominięciem przyczyn
Badacze przyznają, że „nie zajmowali się biologicznymi mechanizmami” ani przyczynami zaburzeń snu. To typowe dla scjentystycznej metodologii, która ignoruje moralne źródła problemów. Jakże inna jest perspektywa katolicka! Św. Alfons Liguori w Theologia Moralis wskazywał, że zaburzenia snu często wynikają z nieuporządkowanego trybu życia, nadmiernego przywiązania do rozrywek lub zaniedbań duchowych.
Współczesny kryzys snu to owoc kultury odrzucenia Boga:
- Praca 24/7 jako konsekwencja kapitalizmu pozbawionego etyki
- Epidemia niepokoju wynikająca z utraty wiary w Opatrzność
- Uzależnienie od technologii niszczących naturalny rytm dnia i nocy
Zabójcza neutralność „naukowych” badań
Artykuł bezkrytycznie powtarza tezę, jakoby „każda dorosła osoba powinna spać od siedmiu do dziewięciu godzin”. Tymczasem Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. (kan. 124) nakazywał duchownym odmawianie brewiarza o określonych godzinach, co często wymagało wstawania nocą. Liczne żywoty świętych (np. św. Róży z Limy) dokumentują praktykę ograniczania snu dla intensywniejszej modlitwy. Czyż współczesna nauka ma większy autorytet niż sancta mater Ecclesia?
Posoborowa zdrada katolickiego uniwersalizmu
Najjaskrawszą herezją artykułu jest milczenie o najważniejszym „predykatorze” życia wiecznego – łasce uświęcającej. Podczas gdy badanie wspomina o „izolacji społecznej” jako czynniku ryzyka, zupełnie pomija najstraszliwszą samotność – oddzielenie od Boga przez grzech śmiertelny. Pius XII w Mystici Corporis Christi nauczał, że prawdziwe życie płynie ze zjednoczenia z Chrystusem w Jego Mistycznym Ciele.
Gdy autorzy piszą o „udowodnionych powiązaniach [snu] z wieloma chorobami przewlekłymi”, warto przypomnieć słowa Chrystusa: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10,28). W świecie, gdzie „struktury posoborowe” głoszą wyłącznie ewangelię samopoczucia, takie artykuły stanowią dopełnienie apostazji.
Katolik powinien pamiętać, że najpełniejszym „lekarstwem na nieśmiertelność” jest Eucharystia – prawdziwe viaticum na drogę do wieczności. Jak pisał św. Ignacy Antiocheński w liście do Efezjan: „Łamanie jednego chleba to lekarstwo nieśmiertelności, antidotum na śmierć”.
Za artykułem:
Zbyt krótki sen skraca życie bardziej niż zła dieta i brak ruchu (gosc.pl)
Data artykułu: 13.01.2026







