„Nagrania jakichkolwiek reklam z udziałem Księdza Kardynała Grzegorza Rysia, szczególnie promujące suplementy diety […] to tzw. deepfake” – oświadcza rzecznik archidiecezji krakowskiej. Portal „Gość Niedzielny” relacjonuje sprawę fałszywych nagrań z wykorzystaniem technologii sztucznej inteligencji, w których wizerunek modernistycznego hierarchy służy promocji produktów komercyjnych. W całym tym spektaklu pozorów najbardziej uderza jednak głębsza prawda: struktury posoborowe same stały się żywym deepfake’em katolicyzmu.
Kryptoreklama apostazji
Przedstawiciele antykościelnej struktury z Krakowa z oburzeniem piętnują cyfrowe fałszerstwa, nie dostrzegając pharisaicae hypocrisis (obłudy faryzejskiej) własnych działań. Gdy „ks. Łukasz Michalczewski” zapewnia, że „Ksiądz Kardynał nigdy nie brał udziału w reklamach”, przemilcza fakt, iż całe posoborowe pseudomagisterium to jedna wielka kampania marketingowa aggiornamento – dostosowania wiary do świata. Jak trafnie ujął św. Pius X w encyklice Pascendi: „Moderniści nie reformatorami są, lecz apostatami”.
„Autentyczne nagrania prawdziwych słów Kardynała Grzegorza Rysia można odnaleźć na stronie internetowej i w mediach społecznościowych Archidiecezji Krakowskiej”
Ta zachęta do konsultacji „autentycznych” wystąpień hierarchy doskonale ilustruje duchową katastrofę neo-kościoła. W miejsce depositum fidei (depozytu wiary) oferuje się wiernym „autentyczność” doświadczenia religijnego, gdzie prawda staje się funkcją klikalności. Gdy Sobór Trydencki nauczał, że „wiara rodzi się ze słuchania” (Rz 10,17), współcześni herezjarchowie proponują wiarę rodzącą się ze scrollowania.
Symulakrum sakralności
Problem deepfake’ów jedynie uwidacznia szersze zjawisko: posoborowie jest technologią produkcji religijnych symulakrów. „Kardynałowie” bez ważnych święceń, „msze” bez Ofiary, „sakramenty” bez łaski – oto prawdziwe „fałszywe nagrania” zatruwające duszę ludu Bożego. Jak zauważył Pius XII w Humani generis: „Największą podłość popełnia ten, kto powtarza słowa konsekracji z zamiarem nieczynienia tego, co czyni Kościół”.
Tymczasem rzecznik archidiecezji ostrzega przed „manipulacją, dezinformacją i oszustwem”, nie widząc, że sam uczestniczy w największym oszustwie dziejów: symulowaniu katolickiej tożsamości przez strukturę pozbawioną władzy kluczy (Mt 16,19). Jak trafnie diagnozuje Syllabus błędów: „Kościół nie powinien nigdy potępiać błędów filozoficznych” (błąd 11) – co w praktyce oznacza kapitulację przed wszelką herezją.
Milczenie o jedynym lekarstwie
Najjaskrawszą hipokryzją w całym tym komunikacie jest troska o „dobra osobiste” hierarchy, przy całkowitym milczeniu o dobru dusz powierzonych jego pseudo-pasterskiej „opiece”. Gdy św. Jan Chryzostom wołał: „Chwała kapłana – to cnota jego owiec!”, współcześni zarządcy dusz zajęci są ochroną wizerunku w mediach społecznościowych.
Prawdziwym „lekarstwem na stawy” duchowe nie są mieszanki ziołowe, ale powrót do medicina salutis (lekarstwa zbawienia): nienaruszonej doktryny, ważnych sakramentów i autentycznego Magisterium. Dopóki jednak neo-kościół będzie sprzedawał swoim wiernym „novum quid” (coś nowego) zamiast „depositum custodi” (strzeż depozytu – 1 Tm 6,20), jego hierarchowie pozostaną jedynie zaawansowanymi awatarami Wielkiej Apostazji.
Za artykułem:
Rzecznik arch. krakowskiej: reklamy z udziałem kard. Rysia to deepfake (gosc.pl)
Data artykułu: 13.01.2026







