Portal eKAI (14 stycznia 2026) relacjonuje wypowiedzi „arcybiskupa” Felice Accrocci, nowo mianowanego przez uzurpatora Leona XIV „biskupem” Asyżu, z okazji 800. rocznicy śmierci św. Franciszka. „Abp Accrocca” – jak go tytułuje portal – stwierdza, że „wszyscy mają Franciszka na ustach, cieszy się powszechną sympatią, ale bywa też naciągany, wykorzystywany dla własnych celów”, proponując powrót do źródeł franciszkańskich. W całym tekście nie pada jednak ani jedno zdanie o obowiązku publicznego uznania królewskiej władzy Chrystusa – jedynej gwarancji prawdziwego pokoju, który głosił Biedaczyna z Asyżu.
Teologiczny wandalizm: redukcja świętości do humanitarnego aktywizmu
Gdy portal cytuje „abp. Accroccę” mówiącego, że „wielkim marzeniem Franciszka było, aby miecze rzeczywiście zostały przekute na lemiesze”, dokonuje się klasyczny zabieg modernistycznej manipulacji. Św. Franciszek nie głosił pazifizmu – jego nawoływanie do pokoju wypływało z żarliwego uznania Regni Christi (Królestwa Chrystusowego), jak nauczał Pius XI w encyklice Quas primas: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym […] nie odbiera rzeczy ziemskich Ten, który daje Królestwo niebieskie!” (1925). Tymczasem współczesna narracja, reprezentowana przez posoborowych hierarchów, usuwa Chrystusa Króla z centrum, zastępując Jego panowanie mglistym „humanitaryzmem”.
„Arcybiskup” Accrocca twierdzi, że „jeśli umieścimy Boga w centrum, ludzkość znajdzie drogę do pokoju”. To ewidentne nadużycie języka teologicznego – w katolickim rozumieniu „Bóg w centrum” oznacza konieczność uznania społecznego panowania Chrystusa Króla, czego domagał się św. Paweł: „Aby na imię Jezusowe zginało się wszelkie kolano niebieskich, ziemskich i podziemnych” (Flp 2,10). Tymczasem dzisiejsi „biskupi” z sekty posoborowej świadomie pomijają tę zasadę, głosząc naturalistyczną wizję pokoju oderwaną od obowiązku poddania narodów pod berło Zbawiciela.
Fałszywe źródła: franciszkańska duchowość bez Krzyża
Propozycja „powrotu do źródeł franciszkańskich” w wykonaniu neo-kościoła to klasyczny przykład modernistycznej metody: pozorne przywołanie tradycji przy jednoczesnym opróżnieniu jej z nadprzyrodzonej treści. Gdy portal przytacza słowa „abp. Accrocci” o „poświęceniu czasu ludziom ubogim” poprzez „spotkanie z trędowatymi”, znów mamy do czynienia z redukcją świętości do socjalnego aktywizmu.
Prawdziwy św. Franciszek – zgodnie z relacjami Tomasza z Celano – całował trędowatych nie po to, by „zmienić świat”, lecz by upodobnić się do Ukrzyżowanego. Jak przypomina bł. Jan Duns Szkot w Opus Oxoniense: „Christus non venit deletis inimicis, sed per suam passionem destruere peccatum” (Chrystus nie przyszedł zniszczyć wrogów, ale przez swoją mękę zniszczyć grzech). Tymczasem współczesna „franciszkańskość” stała się płaszczykiem dla promocji ekumenizmu, dialogu z pogaństwem i innych herezji potępionych w Syllabusie Piusa IX (1864).
Leon XIV i anty-teologia pokoju
Szczególnie jaskrawym nadużyciem jest insynuacja, jakoby uzurpator Leon XIV pragnął, „aby w tym właśnie roku w sposób szczególny wybrzmiało przesłanie pokoju”. Jaką wartość ma „pokój” głoszony przez antypapieża, który – podobnie jak jego poprzednicy – toleruje bałwochwalstwo w Asyżu podczas międzyreligijnych zgromadzeń? Przypomina to ostrzeżenie św. Piusa X z encykliki Pascendi: „Moderniści […] chcą, by religia była tylko najwyższym rozwojem natury” (1907).
Warto przypomnieć, że prawdziwy pokój – jak nauczał Pius XI – „nie może zajaśnieć narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego” (Quas primas). Tymczasem cała narracja związana z rocznicą śmierci św. Franciszka w posoborowiu to klasyczny przykład kryptopogańskiego kultu człowieka, gdzie Chrystus zostaje zepchnięty do roli „inspiratora” ludzkich projektów, a nie Pana narodów i Prawodawcy.
Święty Franciszek kontra „franciszkowy” synkretyzm
Gdy portal eKAI powtarza za „abp. Accroccą”, że „byłoby czymś pięknym, gdyby w Asyżu mogli się spotkać wrogowie i wyzbyć się nienawiści”, ujawnia się duchowa pustka neo-kościoła. Św. Franciszek nigdy nie głosił pojednania bez nawrócenia – jego kazania do sułtana Malik al-Kamila miały na celu pozyskanie muzułmanina dla Chrystusa, a nie „dialog między religiami”. Jak zapisał św. Bonawentura w Legenda maior: „Franciszek odważnie głosił Chrystusa ukrzyżowanego wobec sułtana, gotów nawet ponieść męczeństwo”.
Tymczasem współczesny Asyż stał się symbolem zdrady katolicyzmu, gdzie pod płaszczykiem „duchowości franciszkańskiej” dokonuje się formalne bałwochwalstwo. To nie przypadek, że właśnie w tym mieście Jan Paweł II zainicjował bluźniercze spotkania międzyreligijne, potępione przez kard. Biffiego jako „profanacja dziedzictwa św. Franciszka”.
Ku przestrodze: świętość nie podlega reinterpretacjom
Cała ta operacja „odkrywania prawdziwego Franciszka” służy w istocie legitymizacji apostazji posoborowej. Gdy „abp Accrocca” mówi o „przewrocie w kryteriach wartościowania” u św. Franciszka, sugeruje się relatywizację doktryny – jakby święci mieli „ewoluować” wbrew niezmiennemu depozytowi wiary. Tymczasem Kościół zawsze nauczał, że „sancti non innovant doctrinam, sed eam custodiunt” (święci nie wprowadzają nowości doktrynalnych, lecz strzegą depozytu).
Na koniec warto przypomnieć słowa św. Franciszka z Listu do wiernych: „Wszyscy powinni wyznawać wszelkimi sposobami i całym sercem […] że Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem”. Gdzie to wyznanie wiary w narracji posoborowych „duchownych”? Zastąpiono je pogańskim kultem „człowieka pokoju”, który bardziej przypomina buddystę niż żarliwego czciciela Chrystusa Króla.
Za artykułem:
14 stycznia 2026 | 12:33Nowy biskup Asyżu: odkryjmy prawdziwego Franciszka (ekai.pl)
Data artykułu: 14.01.2026







