Geopolityka bez Boga: naturalistyczna walka o surowce
W komentowanym artykule portal „Gość Niedzielny” relacjonuje napięcia między USA, Chinami i Danią dotyczące kontroli nad Grenlandią.
„Amerykańska baza wojskowa Pituffik (…) Dążenia USA do przejęcia kontroli nad Grenlandią to +hegemoniczna ekspansja+ maskowana narracją o bezpieczeństwie”
oraz
„Kluczowym motywem mają być złoża metali ziem rzadkich”
. Cała narracja sprowadza się do materialistycznej walki o zasoby, całkowicie pomijając nadprzyrodzony porządek i królewską władzę Chrystusa nad narodami.
Milczenie o prawdziwym Królu
Artykuł utrzymany jest w duchu laicyzmu geopolitycznego, gdzie suwerenność narodów i interesy mocarstw rozpatrywane są wyłącznie w kategoriach czysto ziemskich. Brak jakiegokolwiek odniesienia do Quas primas Piusa XI, która jednoznacznie naucza: „Ani jednostki, ani państwa nie mogą uniknąć najwyższej władzy Chrystusa”. Tymczasem zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny działają jakby Bóg nie istniał, a ich roszczenia terytorialne nie podlegają żadnemu wyższemu osądowi.
Fałszywa dychotomia: Waszyngton czy Pekin
Analiza przedstawiona przez chińskich ekspertów z Uniwersytetu Tsinghua to klasyczny przykład naturalistycznej dialektyki, gdzie dwa świeckie mocarstwa wzajemnie oskarżają się o „hegemonię”, podczas gdy żadne nie uznaje prawdziwego Hegemona – Chrystusa Króla.
„Dania (…) w swoim raporcie obronnym po raz pierwszy określiła Stany Zjednoczone jako potencjalne ryzyko”
– czytamy. To bankructwo politycznej teologii państw odrzucających społeczne panowanie Chrystusa.
Arktyka bez Krzyża
Rywalizacja o Arktykę obnaża duchową pustkę współczesnych narodów. Gdy Pius XI nauczał, że „Chrystusowi przysługuje władza nie tylko nad poszczególnymi ludźmi, ale i nad społeczeństwami” (Quas primas), dzisiejsze mocarstwa traktują Grenlandię jak łup do podziału. Brak nawet cienia refleksji, że wszelka władza pochodzi od Boga (Rz 13,1) i musi być sprawowana zgodnie z Jego prawem.
Grenlandia w Bożym porządku
W katolickiej wizji ładu międzynarodowego, Grenlandia – jak każdy inny ląd – podlega królewskiej władzy Chrystusa. Jak przypominał Leon XIII w Immortale Dei: „Państwa nie mogą odmawiać posłuszeństwa Chrystusowi, jeśli nie mają popaść w niewolę błędów i nieprawości”. Tymczasem zarówno amerykański militaryzm, jak i chiński imperializm reprezentują apostazję od społecznego panowania Chrystusa.
Dania: strażnik czy zdrajca?
Warto przypomnieć, że Dania przez wieki była monarchią katolicką, zanim nie uległa protestanckiej rewolcie. Dzisiejsze wahania Kopenhagi między Waszyngtonem a Pekinem to tylko konsekwencja odrzucenia prawdziwej korony – Chrystusa Króla. Gdy narody tracą wiarę, stają się pionkami w grze mocarstw – dokładnie jak przepowiedział Pius XI w Quas primas.
Materiał dla kaznodziejów
Spór o Grenlandię powinien być w kościołach okazją do głoszenia kazań o społecznej władzy Chrystusa. Niestety, w dobie posoborowej apostazji, nawet tzw. tradycyjne wspólnoty rzadko podejmują ten temat. Tymczasem już w 1925 roku Pius XI nakazywał: „Jeżeli panujący i prawowici przełożeni mieć będą to przekonanie, że wykonują władzę nie tyle z prawa swego, jak z rozkazu i w zastępstwie Boskiego Króla, każdy to zauważy, jak święcie i mądrze będą używać swojej władzy”.
Przestroga Piusa IX
Opisywana rywalizacja doskonale wpisuje się w potępione przez bł. Piusa IX w Syllabusie błędy:
„Państwo, jako źródło wszystkich praw, posiada pewną jurysdykcję nie ograniczoną żadnymi granicami”
(pkt 39) oraz
„Stosunki między Kościołem a Państwem powinny być rozdzielone”
(pkt 55). To właśnie odrzucenie rozdwojonej władzy Chrystusa prowadzi do takich konfliktów.
Jedyna droga do pokoju
Jak przypominał św. Augustyn: „Pokój wszystkich rzeczy to uporządkowany spokój” (De Civitate Dei). Grenlandia nie zazna pokoju, dopóki zarówno USA, Chiny, jak i Dania nie uznają, że prawdziwym Właścicielem tej ziemi jest Chrystus Król. Każda inna „strategia bezpieczeństwa” to jedynie przejściowy rozejm między kolejnymi aktami pogańskiej chciwości.
Za artykułem:
Chiny: zakusy USA wobec Grenlandii to akt hegemonicznej ekspansji (gosc.pl)
Data artykułu: 15.01.2026







