Fałszywy pasterz w Afryce: naturalizm zamiast ewangelizacji
Portal Opoka donosi o wystąpieniu Aurelio Gazzery, „biskupa” koadiutora diecezji Bangassou, który skomentował sytuację w Republice Środkowoafrykańskiej po reelekcji prezydenta Touadéry. Jego narracja stanowi klasyczny przykład apostazji posoborowego establishmentu, redukującej misję Kościoła do świeckiego aktywizmu.
„Słabość rządu RŚA… wiele problemów pozostaje nierozwiązanych i prędzej czy później się ujawnią” – stwierdza Gazzerra, całkowicie pomijając jedyną skuteczną terapię dla zranionych narodów: publiczne panowanie Chrystusa Króla.
Kryminalna milczenie o źródle zła
„Biskup” skupia się na „kłopotliwej obecności” rosyjskich najemników, relacjonując makabryczne szczegóły:
„W tym tygodniu Rosjanie zabrali kilku młodych ludzi… jednego z nich poddano torturom, zabito i ze związanymi rękami zawieziono do kostnicy”.
Podczas gdy zbrodnie wołają o pomstę do nieba, Gazzerra nie wspomina ani słowem o konieczności nawrócenia oprawców, modlitwy za ich dusze czy zadośćuczynienia Sercu Jezusowemu. To nie przeoczenie – to programowa hermeneutyka zerwania z katolicką misją głoszenia „czyńcie pokutę” (Mk 1,15).
Koszmar posoborowej „pomocy”
W miejsce ewangelizacji hierarcha proponuje naturalistyczną działalność:
„Pojechaliśmy tam dwukrotnie w listopadzie i grudniu. Planuję tam wrócić w przyszłym miesiącu, by spróbować dostarczyć pomoc humanitarną”.
Gdzie udzielanie sakramentów w tym piekle na ziemi? Gdzie publiczne procesje błagalne? Gdzie nabożeństwa ekspiacyjne? To nie Kościół – to Czerwony Krzyż w koloratkach. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto ze społeczeństwa, zburzono fundamenty władzy”.
Zatrute źródło: fałszywy ekumenizm
Gazzerra, karmelita bosy, powinien głosić „żarliwość o dom Twój mnie pożera” (J 2,17). Tymczasem jego „duchowość” to czczy socjologizm:
„Szkoły są miejscami, do których uczęszcza wiele dzieci, nie ucząc się praktycznie niczego, a przede wszystkim nie ucząc się myślenia i podejmowania decyzji”.
Żadnego słowa o nauce prawd wiary, formacji sumienia czy niebezpieczeństwie potępienia. To efekt soborowego szaleństwa – gdy Gaudium et Spes zastąpiło Krzyż antropocentrycznym humanizmem.
Doktrynalne bankructwo
Najjaskrawszą zdradą jest przemilczenie obowiązku katolickiego działania politycznego. Gdy kraj pogrąża się w chaosie, „biskup” nie wzywa do:
- Ustanowienia państwa wyznaniowego pod berłem Chrystusa Króla
- Publicznego poświęcenia narodu Niepokalanemu Sercu Maryi
- Wprowadzenia praw karzących bluźnierstwo i herezję
To nie pasterz – to urzędnik NGO. Jakże aktualne słowa Piusa IX z Syllabusa: „Kościół powinien być oddzielony od Państwa, a Państwo od Kościoła” (błąd nr 55) stały się credo fałszywych pasterzy.
Ku przebudzeniu
Środkowa Afryka płonie nie z powodu Rosjan, lecz braku katolickiego przywództwa. Dopóki „duchowni” będą grać w politologów, zamiast głosić „Nie masz w żadnym innym zbawienia” (Dz 4,12), kontynent pozostanie areną szatańskich igrzysk. Jedyna droga to powrót do niezmiennego Magisterium i ofiary Mszy Świętej Wszechczasów – gdzie Chrystus Król faktycznie panuje.
Za artykułem:
Afrykański biskup: kłopotliwa obecność rosyjskich najemników, pobawionych skrupułów (opoka.org.pl)
Data artykułu: 15.01.2026







