Służba kobiet przy ołtarzu jako kolejny etap modernistycznej destrukcji Kościoła

Podziel się tym:

Portal LifeSiteNews (15 stycznia 2026) relacjonuje wypowiedź „biskupa” Athanasiusa Schneidera, który w wywiadzie dla Johna-Henry’ego Westena ostro skrytykował praktykę dopuszczania kobiet do służby przy ołtarzu oraz funkcji lektorek podczas „Mszy” nowego rytu. Schneider stwierdził, że te posoborowe innowacje „sprzeciwiają się tradycji apostolskiej” i stanowią „krok w kierunku ordynacji kobiet na kapłanów”, co w konsekwencji może prowadzić nawet do „kobiecego papieża”.


Dekonstrukcja apostolskiej tradycji pod płaszczykiem postępu

W komentowanym materiale „biskup” Schneider powołuje się na rzekomy autorytet tradycji, mówiąc:

„Kobiety… nie powinny (już) podczas Mszy Świętej (służyć przy) ołtarzu. Po pierwsze, myślę… że nie powinny być akolitkami lub służącymi ołtarza, a nawet lektorkami, czytającymi… Pismo Święte podczas Mszy Świętej. Jest to sprzeczne z tradycją apostolską, z całą tradycją Kościoła katolickiego”

. Paradoksalnie, ten sam hierarcha należący do struktury powstałej w wyniku sobowej rewolucji, która właśnie tradycję apostolską z premedytacją zniszczyła, usiłuje teraz bronić jej fragmentów.

Należy przypomnieć, że zakaz służby kobiet przy ołtarzu ma fundament w niezmiennym nauczaniu Magisterium. Jak słusznie zauważono, papież Benedykt XIV w encyklice Allatae Sunt (1755) jednoznacznie potwierdził stanowisko papieża Gelazjusza I (492-496), który potępił „zgubny zwyczaj” dopuszczania kobiet do posług przy ołtarzu. Tymczasem posoborowa sekta, w której Schneider pełni funkcję „biskupa pomocniczego Astany”, już w latach 90. XX wieku pod rządami Jana Pawła II oficjalnie złamała tę zasadę, a Franciszek posunął się dalej, zmieniając prawo kanoniczne w motu proprio Spiritus Domini (2021).

Feminizm jako narzędzie destrukcji liturgii

Schneider trafnie diagnozuje, że wprowadzenie kobiet do przestrzeni ołtarza stanowi „znak wprowadzenia feminizmu w samo serce… Mszy Świętej”. Jego słowa:

„Najpierw (dopuszcza się kobiety do) funkcji akolitki, a potem, oczywiście, skoro akolitka, to dlaczego nie diakonisa? A skoro diakonisa, dlaczego nie kapłanka? To (logiczne)… A skoro kapłanka, dlaczego nie biskupka? A skoro biskupka, dlaczego nie papieżyca? To nie żart, to naprawdę (logiczną) konsekwencją”

– odsłaniają destrukcyjną logikę modernizmu.

Niemniej, „biskup” pomija fundamentalny fakt: cała posoborowa struktura od samego początku była skażona duchem rewolucji. Już Paweł VI w motu proprio Ministeria Quaedam (1972) zastąpił święcenia niższe „posługami laickimi”, co otworzyło furtkę do późniejszych nadużyć. Jak zauważył św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis, moderniści systematycznie niszczą sakramentalny charakter Kościoła, sprowadzając go do poziomu instytucji czysto ludzkiej.

Fałszywa analogia i brak konsekwencji

Podczas gdy Schneider słusznie wskazuje na przykład anglikanizmu, gdzie proces ten doprowadził do „kobiecego arcybiskupa Canterbury”, nie wyciąga właściwych wniosków co do natury posoborowej sekty. Jeśli struktura, do której sam należy, konsekwentnie realizuje ten sam program co kościół anglikański – od wprowadzenia „mszy” w języku narodowym, przez zniesienie tradycyjnych szat liturgicznych, po dopuszczenie kobiet do ołtarza – to logiczną konsekwencją powinno być uznanie, że mamy do czynienia z tą samą antykatolicką rewolucją.

Tymczasem „biskup” ogranicza się do apelu:

„Musimy zatrzymać ten feminizm w przestrzeni ołtarza”

, nie kwestionując samej zasady działania sekty posoborowej. Jego retoryczne pytanie:

„Czy możecie sobie wyobrazić, że Nasza Pani poszłaby do ołtarza i tam działała jako „służąca ołtarza” i lektorka (na) ambonie? Nigdy”

– choć trafne, pozostaje bezsilne wobec faktu, że w pseudo-Kościele, gdzie „msza” stała się zgromadzeniem, a kapłan – przewodniczącym, miejsce kobiet przy ołtarzu jest jedynie konsekwencją przyjętych założeń.

„Tradycjonalizm” w pułapce modernizmu

Warto zwrócić uwagę na dwuznaczność stanowiska Schneidera. Z jednej strony krytykuje on posoborowe innowacje, z drugiej – jako „biskup” tej samej sekty legitymizuje jej istnienie. Jego apel do kobiet:

„Proszę was, drogie dziewczęta, kobiety… dobrowolnie zrezygnujcie z tej funkcji”

– przypomina gaszenie pożaru łyżką wody, gdy cała struktura płonie.

Brakuje mu odwagi, by przypomnieć, że jedynym rozwiązaniem jest całkowite odrzucenie posoborowego eksperymentu i powrót do niezmiennej liturgii rzymskiej, gdzie kwestia „kobiet przy ołtarzu” po prostu nie istnieje – bo „tradycja jest jedyną prawowitą interpretacją Pisma Świętego” (Św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium). Co więcej, w prawdziwym Kościele katolickim lektorzy i akolici byli duchownymi w święceniach niższych – instytucja „posług laickich” to wymysł rewolucji posoborowej.

Diagnoza symptomów z pominięciem choroby

Artykuł wspomina o innych hierarchach sekty posoborowej – jak „kardynał” Ranjith, który zakazał „dziewcząt ołtarzowych” w swojej diecezji – lecz pomija kluczowy kontekst. Wszelkie dyskusje o „utracie powołań” czy „feminizacji Kościoła” są bezprzedmiotowe, gdyż prawdziwy kryzys wynika z utarty sakramentalnej ważności święceń i zniesienia tradycyjnej liturgii jako ofiary przebłagalnej. Jak zauważył Pius XII w encyklice Mediator Dei, liturgia jest „publicznym kultem, jaki nasz Odkupiciel oddaje Ojcu Niebieskiemu, i kultem, jaki społeczność wiernych oddaje swojemu Założycielowi”. Gdy zastąpiono ją zgromadzeniem, zniknął też sens kapłaństwa.

Duch Maryi vs. duch feministycznej rewolucji

Najbardziej poruszający fragment wywiadu to Schneidera odwołanie do Najświętszej Marji Panny:

„Ona nigdy by nie służyła, ponieważ była świadoma, (że ta misja) nie była przeznaczona dla płci żeńskiej… Była matką, więc jej misją było bycie sercem, a nie… wystawianie się na pokaz”

.

To prawda, lecz trzeba przypomnieć, że prawdziwa cześć Marji zawsze była związana z czystością doktryny i liturgii. Gdy w „Kościołach” posoborowych znika Totus Tuus na rzecz „ludzkiej solidarności”, a miejsce Różańca zajmują „modlitwy ekumeniczne”, próby odwoływania się do Matki Bożej stają się pustą retoryką. Jak uczył św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: „Przez Marję zaczęło się zbawienie świata i przez Marję musi się ono dopełnić” – nie przez feministyczne eksperymenty.

Bezpowrotna utrata sakralności

Sednem problemu nie jest „feminizacja”, lecz całkowita desakralizacja liturgii w posoborowej sekcie. Gdy ołtarz przestał być miejscem Ofiary, a stał się „stołem zgromadzenia”, obecność kobiet jest tylko jednym z wielu objawów głębszej choroby. W tradycyjnej Mszy św. każdy gest, szata, słowo podkreślały transcendencję i wiecznotrwałość Ofiary Kalwarii. W nowym rycie – jak diagnozował kard. Alfredo Ottaviani w Krytycznej analizie nowej Mszy – „złożono na ołtarzu wolności i ekumenizmu” prawdziwy kult.

Dlatego dyskusja o „dziewczynkach ołtarzowych” w sekcie posoborowej przypomina spór o zasłony w tonącym statku. Jedynym ratunkiem jest powrót do jedynej prawowitej liturgii rzymskiej i zerwanie wszelkiej komunii z modernistyczną strukturą, która – jak przepowiedział Pius X – „niszczy nie od zewnątrz, lecz od wewnątrz”.

[Tutaj treść artykułu jest już zawarta w powyższej analizie]


Za artykułem:
WATCH: Bishop Schneider says women should not be lectors or altar servers
  (lifesitenews.com)
Data artykułu: 15.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: lifesitenews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.