Portal LifeSiteNews relacjonuje planowaną na 22 stycznia 2026 roku demonstrację „Rescue Resurrection” przed siedzibą Departamentu Zdrowia i Usług Społecznych (HHS) w Waszyngtonie. Organizatorzy – wśród nich Randall Terry i Joan Andrews Bell – wzywają administrację Trumpa do zakazu tzw. „pigułki aborcyjnej”. Akcja ma na celu wywołanie „społecznego napięcia” poprzez masowe aresztowania uczestników, wzorując się na taktykach „Operation Rescue” z lat 80. XX wieku.
„Ruch pro-life w Ameryce wisi na włosku, jeśli chodzi o posiadanie prawdziwej władzy politycznej, aby położyć kres zabijaniu” – deklaruje Terry, dodając: „Jedyną rzeczą, która może to zmienić, jest ‘społeczne napięcie’”.
Naturalistyczne zawężenie walki o życie
Kompromitacją całego przedsięwzięcia jest jego czysto naturalistyczne i polityczne ujęcie. Choć Joan Andrews Bell wspomina o „obowiązku wobec Boga”, cała argumentacja sprowadza się do strategii społeczno-politycznych:
- Brak odniesienia do Quas Primas Piusa XI, gdzie papież nauczał: „Państwa […] nieposkromione pragnienia, które często pokrywają się płaszczykiem dobra publicznego i miłości ojczyzny, a z których powstaje rozdwojenie wśród obywateli i ślepy a niepomierny egoizm” (encyklika z 1925 r.).
- Zupełne pominięcie Syllabus errorum Piusa IX, który potępił błąd: „Państwo, jako źródło i początek wszystkich praw, obdarzone jest pewnym prawem nieograniczonym żadnymi granicami” (pkt 39).
- Milczenie na temat konieczności publicznego uznania panowania Chrystusa Króla jako jedynego fundamentu trwałego pokoju.
Herezja federalizmu aborcyjnego
Szczególnie zgubne jest twierdzenie Terry’ego, że aborcja to „kwestia federalna, amerykańska kwestia”, podczas gdy prawo naturalne i katolicka nauka społeczna nie uznają kompromisu z dzieciobójstwem na jakimkolwiek poziomie:
„Nie ma prawa stanowego do zabijania dziecka, więc nie ma tutaj kwestii stanowej” – argumentuje Terry, zapominając, że już św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (II-II, q. 64, a. 6) nauczał: „Zabicie niewinnego jest zawsze grzechem”, bez względu na jurysdykcję.
Teologiczny bankructwo metody
Organizatorzy odwołują się do „największego pokojowego ruchu obywatelskiego nieposłuszeństwa w historii kraju” z lat 1987-1994. Pomijają jednak kluczowy fakt: 30 lat później aborcja pozostaje legalna, co dowodzi, że:
- Strategia czysto ludzkiego aktywizmu – bez sakramentalnego wsparcia (Msza św., spowiedź, modlitwa różańcowa) – jest skazana na porażkę.
- Współpraca z administracją Trumpa (wspomniane apele do „sekretarza Kennedy’ego”) to iluzja, gdyż „nie masz w żadnym innym zbawienia” (Dz 4,12) poza Kościołem katolickim.
- Proponowane „post-and-forfeit” (mandaty za protest) to kapitulacja przed systemem prawnym, który legitymizuje zbrodnię.
Duchowa pustka współczesnego „pro-life”
Najjaskrawszym przejawem modernistycznej infiltracji jest język używany przez uczestników:
- Terrisa Bukovinac nazywa siebie „postępową antyaborcjonistką”, co jest contradictio in adiecto (sprzecznością w określeniu), gdyż postępowy liberalizm jest źródłem kultury śmierci.
- Randall Terry mówi o „przywróceniu pasji dla ratowania dzieci”, podczas gdy prawdziwa caritas (miłość) wymaga nienawiści do grzechu (Ps 96,10: „Mówcie między narodami: Pan królował od drzewa”).
- Całkowity brak wezwania do publicznego pokuty, ekspiacyjnych Mszy św. czy poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Marji – jedynym sprawdzonym remedium na apostazję narodów.
Jak trafnie zauważył Pius XI w Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Demonstracja „Rescue Resurrection”, choć szlachetna w zamiarze, reprodukuje ten sam błąd: walkę o życie poza Królestwem Chrystusowym.
Za artykułem:
WATCH: Join ‘Rescue Resurrection’ to help bring an end to abortion across the US (lifesitenews.com)
Data artykułu: 16.01.2026







