Portal LifeSiteNews informuje o propozycji Jamesa Fishbacka, kandydata na gubernatora Florydy, wprowadzenia tzw. „podatku od grzechu” dla platformy OnlyFans, rzekomo walczącego z „upadkiem moralnym”. W tle przewija się plotka o przywróceniu funduszy dla Planned Parenthood za czasów Trumpa oraz powierzchowny kontrast między jego polityką a globalistycznymi postawami posoborowych „biskupów”. Artykuł – choć pozornie broniący życia – jest jaskrawym przykładem redukcji katolickiej moralności do świeckiego aktywizmu, całkowicie pomijającej nadprzyrodzony wymiar grzechu i zbawienia.
Ekonomiczny redukcjonizm wobec moralnej zarazy
Propozycja Fishbacka, by „opodatkować OnlyFans za upadek moralny młodzieży”, stanowi klasyczny przykład teologicznego bankructwa współczesnego „pro-life’owego” aktywizmu. Zamiast jednoznacznie potępić platformę jako narzędzie szatana prowadzące do excommunicatio latae sententiae (ekskomuniki automatycznej) za współudział w rozpowszechnianiu pornografii (can. 2359 §2 Kodeksu Prawa Kanonicznego 1917), kandydat proponuje jedynie „finansowe zniechęcenie”. To dokładnie ta sama mentalność, która skłoniła średniowiecznych odpustowych kramarzy do monetyzacji grzechu zamiast jego zwalczania. Jak trafnie zauważył Pius XI w Quas Primas, „wszystkie stosunki w państwie winny układać się na podstawie przykazań Bożych” – nie zaś rynkowych mechanizmów.
Planned Parenthood i teologia zdrady
Doniesienia o rzekomym przywróceniu funduszy dla aborcyjnego molocha pod administracją Trumpa – nawet jeśli prawdziwe – obnażają ontologiczną niemoc świeckiej polityki. Portal oburza się na „zdradę pro-life’owych wyborców”, lecz gdzie jest przypomnienie, że każdy współudział w aborcji podlega karze ekskomuniki ferendae sententiae (can. 2350 KPK 1917)? Gdzie wezwanie do publicznej pokuty polityków? Milczenie w tej kwestii jest tacita approbatio (milczącą aprobatą) dla zbrodni. Św. Pius X w Lamentabili potępił modernistyczny błąd, że „Kościół nie może potępiać błędów w naukach humanistycznych” – dziś widzimy jego owoc w postaci biurokratycznej gry zamiast potępienia zła.
Tensions rise over reports that the Trump administration quietly restored Planned Parenthood funding, prompting fresh outrage from pro-life voters who feel betrayed.
To zdanie doskonale ilustruje emocjonalny naturalizm dominujący w środowiskach „tradycji”. „Oburzenie wyborców” zastąpiło tu compunctio cordis (skruchę serca) i żądanie zadośćuczynienia Bogu za świętokradztwo. Jakże daleko temu od stanowiska św. Piusa V, który w bulli Regnans in Excelsis ekskomunikował Elżbietę I nie za „zdradę wyborców”, ale za herezję i prześladowanie Kościoła.
Globalizm czy królestwo Chrystusowe?
Próba ukazania Trumpa jako „obrońcy” przeciwko globalistycznym „biskupom” to teatralne rozdwojenie jaźni. Z jednej strony słusznie potępia się porozumienia klimatyczne jako przejaw „kultu stworzenia” (por. Syllabus błędów, pkt 64), ale z drugiej – pomija całkowicie fakt, że sama „America First” jest herezją nacjonalistyczną sprzeczną z uniwersalnością Królestwa Chrystusowego. Jak czytamy w Quas Primas: „Chrystus panuje nad narodami nie tylko jako Bóg, ale jako Człowiek, któremu Ojciec dał wszelką władzę na niebie i na ziemi”. Żaden polityk nie może być „mniejszym złem”, gdy jego program ignoruje społeczne panowanie Chrystusa Króla.
Teologia zamiast politycznej taktyki
Podstawowy błąd omawianego materiału to milczenie o nadprzyrodzoności. W całym tekście nie ma ani jednego odniesienia do:
1. Grzechu jako obrazę Boga (a nie jedynie „krzywdę społeczną”)
2. Sakramentu pokuty jako koniecznego środka nawrócenia
3. Sądu Ostatecznego i odpowiedzialności za współudział w złu
4. Modlitwy wynagradzającej za świętokradztwa
To nie przypadkowa luka, ale modus operandi (sposób działania) neokonserwatywnego modernizmu. Jak ostrzegał Pius IX w Syllabusie: „Błądzi ten, kto sądzi, że papież może i powinien pogodzić się z postępem, liberalizmem i współczesną cywilizacją” (pkt 80). „Pro-life’owy” aktywizm, który nie głosi konieczności poddania wszystkich narodów pod panowanie Chrystusa Króla, jest jedynie świeckim humanitaryzmem w religijnej szacie.
Katastrofalne pominięcia doktrynalne
Artykuł zawiera dwa kluczowe niedomówienia o charakterze heretyckim:
1. Brak jasnego stwierdzenia, że Partia Republikańska jako całość pozostaje ekskomunikowana za popieranie masonerii (potępionej przez Klemensa XII w In Eminenti). Jak zauważył Leon XIII w Humanum Genus: „Ktokolwiek sprzyja sekcie masońskiej, która walczy z Kościołem, ten sam wyłącza się z Kościoła”.
2. Brak potępienia samej istoty „demokratycznego procesu” jako sprzecznego z katolicką nauką o pochodzeniu władzy od Boga (a nie „woli ludu”). Pius VI w Quod Aliquantum potępił rewolucyjny dogmat o „suwerenności ludu” jako „monstrum nieznane wszystkim narodom”.
W stronę integralnego katolicyzmu
Rozwiązaniem nie jest „lepsza polityka”, lecz powrót do sana doctrina (zdrowej doktryny) przedsoborowej. Zamiast „podatku od grzechu” należy domagać się:
1. Publicznego uznania królewskiej godności Chrystusa przez wszystkie narody (Pius XI, Quas Primas)
2. Wprowadzenia prawa karnego zakazującego bluźnierstw, pornografii i aborcji pod groźbą kary śmierci (Ex 21:22-23, KPK 1917 can. 2350)
3. Ekskomuniki wszystkich polityków wspierających jakąkolwiek formę dzieciobójstwa prenatalnego
4. Publicznego poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Marji przez wszystkie narody – ale nie w fałszywej wersji fatimskiej, tylko według formuł zatwierdzonych przed 1958 rokiem
Dopóki „ruch pro-life” będzie uprawiał polityczną taktykę zamiast głosić integralną prawdę katolicką, pozostanie jedynie świeckim NGO – jak trafnie zauważono w Syllabusie: „Kościół nie może skutecznie bronić etyki ewangelicznej, trwając w niezmienności” (pkt 63). Prawdziwy opór zaczyna się od odrzucenia całej struktury posoborowego apostazji i powrotu do jedynej niezmiennej Ofiary Mszy Świętej.
Za artykułem:
Proposed SIN TAX!? Pro-life candidate James Fishback’s policy (lifesitenews.com)
Data artykułu: 17.01.2026







