Chrześcijaństwo przeciwko Królestwu Chrystusa: modernistyczny relatywizm w służbie świeckiej utopii
Portal „Tygodnik Powszechny” (17 stycznia 2026) prezentuje rozmowę z Jerzym Sojką, która stanowi klasyczny przykład modernistycznej reinterpretacji historii Kościoła. Autorzy próbują dowieść rzekomego „zakochania się chrześcijaństwa w potędze” od czasów Konstantyna Wielkiego, całkowicie pomijając nadprzyrodzoną misję Kościoła jako strażnika Regnum Christi – Królestwa Chrystusowego.
Fałszywa dychotomia: duchowe versus doczesne
„Nauczyciel z Nazaretu to pięknie poskładał. Kluczem pokazanym w Ewangelii jest przejście przez słabość – krzyż i zmartwychwstanie. Gdy oparta na tym religia doszła do władzy, to ta władza ją jednak głęboko skorumpowała”
To stwierdzenie demaskuje fundamentalny błąd antropocentryzmu: redukcję depositum fidei (depozytu wiary) do czysto horyzontalnego projektu. Kościół nie „doszedł do władzy” – otrzymał od Chrystusa Króla mandat docere omnes gentes (nauczania wszystkich narodów; Mt 28,19). Jak przypomina Pius XI w encyklice Quas Primas (1925): „Władza Jego królewska obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa”.
Rewizjonizm historyczny w służbie laicyzmu
Sojka przedstawia krucjaty jako „wstydliwy przykład” bez żadnego odniesienia do kontekstu agresji islamskiej przeciwko chrześcijańskiej Europie. Pomija całkowicie nauczanie św. Bernarda z Clairvaux, który w De laude novae militiae ukazywał krucjaty jako akt miłości bliźniego – obrony braci przed prześladowaniami. Podobnie tendencyjnie interpretuje Unię Brzeską, ignorując jej cel: przywrócenie jedności z Rzymem w obliczu rosnących wpływów moskiewskiego prawosławia.
Wątpliwe teologicznie jest też przedstawianie braci polskich jako „klasycznych antytrynitarzy”, podczas gdy ich doktryna stanowiła jawną herezję potępioną przez Sobór Nicejski II (787 r.). Artykuł przemilcza fakt, że wygnanie arian z Rzeczypospolitej w 1658 r. było aktem obrony bonum commune (dobra wspólnego) przed antykatolicką propagandą.
Protestanckie korzenie relatywizmu
„Zaczęło się wraz z Konstantynem Wielkim, czyli w momencie, gdy chrześcijaństwo dostało środki, by egzekwować przemoc”
To stwierdzenie ujawnia protestancką sola Scriptura mentalność, odrzucającą organiczny rozwój doktryny pod opieką Magisterium. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX (1864), potępiony jest błąd nr 24: „Kościół nie ma władzy używania siły ani żadnej władzy doczesnej, bezpośredniej lub pośredniej”. Konstantyn nie „dał” Kościołowi władzy – uznał publiczny prymat Chrystusa Króla, czego domaga się lex divina (prawo Boże).
Modernistyczna utopia „sprawiedliwego pokoju”
Konkluzja rozmowy o „sprawiedliwym pokoju” jako biblijnym szalom to czysty modernizm potępiony w dekrecie Lamentabili św. Piusa X (1907): „Prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim, w nim i przez niego” (punkt 58). Prawdziwy pax Christi nie jest „wartością” do negocjacji, lecz owocem poddania narodów pod berło Chrystusa Króla, jak nauczał Pius XI:
„Państwo, jako społeczność doskonała, winno w całym swym życiu zbiorowym oddać cześć Bogu wedle przykazań Bożych” („Divini Redemptoris”, 1937).
Proponowana przez rozmówców „desakralizacja polityki” prowadzi do czegoś odwrotnego: absolutyzacji państwa i praw człowieka, co Pius IX potępił jako błąd nr 77: „W obecnych czasach nie jest już rzeczą pożądaną, aby religia katolicka była uważana za jedyną religię państwa, z wyłączeniem wszelkich innych kultów”.
Zatrute źródło: luteranizm jako prekursor sekularyzmu
Sojka sławi Lutra za „rozdzielenie sfery kościelnej od państwowej”, co faktycznie stanowiło preludium do sekularyzmu. Już w 1530 r. cesarz Karol V w Wyznaniu Augsburskim potępił tę doktrynę jako sprzeczną z Corpus Christianum. Wbrew tezom rozmówców, to właśnie protestancki indywidualizm otworzył drogę:
- Relatywizacji prawd wiary („każdy swoją reformację”)
- Państwowemu absolutyzmowi (cuius regio, eius religio)
- Współczesnemu libertynizmowi społecznemu
Jak trafnie zauważył św. Pius X w encyklice „Pascendi”: „Moderniści usiłują zniszczyć wszelkie dogmaty, wprowadzając zasadę ewolucji”.
Antykatolicka narracja pod płaszczem ekumenizmu
Artykuł promuje fałszywą wizję „wielowyznaniowego chrześcijaństwa”, całkowicie ignorując dogmat Extra Ecclesiam nulla salus (Poza Kościołem nie ma zbawienia) potwierdzony przez Sobór Florencki (1442). Cytowanie menonitów czy kwakrów jako „chlubnych przykładów” to jawne odrzucenie katolickiej eklezjologii na rzecz protestanckiego indyferentyzmu.
Dziś, gdy posoborowe struktury w Rzymie promują „braterstwo religii” zamiast Regnum Christi, potrzebne jest radykalne świadectwo prawdy: „Królestwo świata stało się królestwem Pana naszego i Jego Pomazańca, i królować będzie na wieki wieków” (Ap 11,15 Wlg).
Za artykułem:
Przemoc w imię religii? Jerzy Sojka: nie ma wojny religijnej, ale jest fundamentalizm (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 17.01.2026







