Wojskowy teatr apostazji: 35 lat nowej wersji starej herezji
Portal eKAI (19 stycznia 2026) relacjonuje uroczystości z okazji 35-lecia „Ordynariatu Polowego”, celebrowane w warszawskiej „katedrze polowej” przez „bpa” Wiesława Lechowicza z udziałem władz państwowych. Artykuł gloryfikuje posoborową strukturę jako kontynuatorkę tradycji duszpasterstwa wojskowego, całkowicie przemilczając jej teologiczną nieprawomocność i antykatolicki charakter.
Legalizacja komunistycznej kontynuacji
Komentowany tekst przywołuje z dumą „dekret” z 21 stycznia 1991 r. wydany przez „papieża Jana Pawła II”, przywracający „Ordynariat Polowy” po pół wieku „ateizacji żołnierzy”. Tymczasem, jak stwierdza kan. 188 §4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r.: „Każdy urząd staje się wakujący na mocy samego faktu […] jeśli duchowny publicznie odstępuje od wiary katolickiej”. Władze komunistyczne, które w 1945 r. zerwały konkordat i zlikwidowały duszpasterstwo wojskowe, były jawnymi heretykami odrzucającymi społeczne panowanie Chrystusa Króla. Jakakolwiek „restauracja” dokonana przez ich ideowych spadkobierców i za zgodą modernizmu watykańskiego stanowi jedynie kontynuację apostazji w nowym kostiumie.
„Przywrócenie Ordynariatu Polowego przed 35 laty było świadectwem odzyskanej wolności i niepodległości” – czytamy w liście „prezydenta RP” Karola Nawrockiego.
Tu właśnie ujawnia się rdzeń posoborowej herezji: utożsamianie wolności z legalizacją buntu przeciwko Boskiemu porządkowi. Jak nauczał Pius XI w Quas primas: „Państwa nie mogą odmawiać publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi”. Tymczasem współczesna Polska, podobnie jak wcześniej PRL, odrzuca Chrystusa jako Króla Narodów, zastępując Go masońskim bożkiem „wolności” i „niepodległości”.
Maryjne pozory antychrześcijańskiej rewolucji
Artykuł podkreśla, że uroczystości odbyły się w „katedrze polowej pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski” – co stanowi szczególną drwinę z godności Matki Bożej. Prawdziwy kult Marji Królowej Polski, zatwierdzony przez Piusa XI w 1923 r., zakładał pełne poddanie narodu prawom Jej Syna. Tymczasem dzisiejsza Polska, ze swoją konstytucyjną apostazją (art. 25 ust. 2: „władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych”), stanowi zaprzeczenie królewskich praw Chrystusa i Jego Matki.
„Dewiza 'Bóg, Honor, Ojczyzna’ […] została oficjalnie wprowadzona w 1943 r., ale jej korzenie sięgają początków naszej historii” – twierdzi „prezydent” Nawrocki.
To klasyczny przykład fałszowania historii w służbie synkretyzmu. Przedwojenne Wojsko Polskie używało dewizy „Honor i Ojczyzna”, świadomie pomijając Boga. Dopiero w 1943 r. gen. Władysław Sikorski, mason i współpracownik sowietów, dodał słowo „Bóg” – nie jako wyraz wiary, lecz propagandowy zabieg mający legitymizować komunistyczną agenturę w oczach społeczeństwa.
Kapelani bez Ofiary, żołnierze bez Króla
Komentarz „bpa” Lechowicza sięga po pozory teologicznej głębi:
„Pomyślmy, czy nie podobną misję wypełniają kapelani wojskowi […]? Wskazywanie na Jezusa, który gładzi nasze grzechy”.
Gdzie jednak w tym całym spektaklu jest jedyna prawdziwa Ofiara przebłagalna – Msza Święta Wszechczasów? Gdzie adoracja Najświętszego Sakramentu? Gdzie wezwanie do pokuty i nawrócenia? „Kapelani” nowego typu ograniczają się do psychologicznego „dodawania serca” (jak rzekomo mawiał Jan Tarnowski), podczas gdy św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice precyzuje: „Pierwszym obowiązkiem kapłana jest składanie Ofiary i udzielanie sakramentów”.
Rewolucja w bieli
Najbardziej wymownym symbolem całej farsy pozostaje fakt, że uroczystość transmitowała TVP Polonia – tuba reżimu gloryfikującego aborcję, gender i europejski totalitaryzm. Jakże daleko temu od słów św. Piusa X z Lamentabili sane (pkt. 48), który potępił tezę, jakoby „wychowanie młodzieży powinno być niezależne od wszelkiej władzy kościelnej”!
Wystawa historyczna, wręczanie „kordzików honorowych” i koncerty wojskowych zespołów – wszystko to przypomina raczej państwową akademię ku czci niż katolickie duszpasterstwo. Tymczasem prawdziwy katolicki żołnierz, jak uczył św. Ignacy Loyola, powinien być „gotów oddać życie za wiarę, a gdy trzeba – zabić dla wiary”, a nie uczestniczyć w ekumenicznych happeningach.
Bóg? Tak, ale bez Chrystusa Króla
Cały spektakl potwierdza diagnozę Piusa IX z Syllabusa błędów (pkt. 77): „W naszych czasach nie należy już uważać religii katolickiej za jedyną religię państwową z wykluczeniem wszystkich innych form kultu”. „Ordynariat Polowy” posoborowej sekty to nie duszpasterstwo, lecz narzędzie państwowej indoktrynacji pod płaszczykiem religijności – dokładnie tak, jak chciał Lenin, mówiąc o „religii jako sprawie prywatnej”.
„Niech wszystko w naszym życiu przebiega pod miłującym spojrzeniem Jezusa, naszego boskiego dowódcy!” – tę bluźnierczą pointę „biskupa” Lechowicza należy odczytać jako jawną kpinę z Quas primas, gdzie Pius XI nauczał: „Królestwo Chrystusa obejmuje wszystkich ludzi […] czy to gdyby ich nazywano katolikami, czy też nie”. W świecie, gdzie „dowódcą” jest Bóg pozbawiony władzy karania buntowników, nie ma miejsca na zbawienie – tylko na wieczną destrukcję.
Za artykułem:
19 stycznia 2026 | 00:20Msza święta w 35-lecie przywrócenia Ordynariatu Polowego (ekai.pl)
Data artykułu: 19.01.2026







