Portal Gość Niedzielny (20 stycznia 2026) relacjonuje wystąpienie węgierskiego ministra spraw zagranicznych Petera Szijjarto w Pradze, który deklarował sojusz „patriotycznych rządów” Czech i Węgier w sprzeciwie wobec wojny na Ukrainie, migracji oraz „szaleństwu gender”. Wspólna konferencja z czeskim ministrem Petrem Macinką miała potwierdzić opór wobec „wojennych planów Brukseli” przy jednoczesnym wsparciu amerykańskich inicjatyw pokojowych. Szijjarto określił wyborcze zwycięstwo Andreja Babisza jako „nową erę” współpracy w Europie, podkreślając wagę odrodzenia Grupy Wyszehradzkiej.
Kult państwa jako bożka współczesności
„Patriotyczne rządy Węgier i Czech są zjednoczone w najważniejszych kwestiach: mówimy »nie« wojnie, »nie« migracji i »nie« szaleństwu gender” – deklaruje Szijjarto, redukując katolicką koncepcję ładu społecznego do świeckiego programu antyimigracyjnego i anty-LGBT. Brak jakiegokolwiek odniesienia do Królestwa Chrystusowego jako fundamentu prawdziwego pokoju demaskuje czysto naturalistyczne przesłanie całej inicjatywy. Pius XI w encyklice Quas primas nauczał nieomylnie: „Nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem omawiane „patriotyczne” deklaracje pomijają milczeniem obowiązek podporządkowania polityki prawu Bożemu, sprowadzając sprawiedliwość do technokratycznej kontroli granic.
Polityczny pragmatyzm w miejsce katolickich zasad
Chwaląc wyborcze zwycięstwo Andreja Babisza słowami: „Prawda zwyciężyła!”, Viktor Orban i Peter Szijjarto dokonują jawnej instrumentalizacji pojęć teologicznych dla celów doczesnej władzy. „Prawda” w ustach polityków oznacza tu wyłącznie sukces wyborczy, nie zaś zgodność działań z Objawieniem. Tym samym powielają oni fundamentalny błąd modernizmu potępiony w Syllabusie Piusa IX: „Rozum ludzki bez żadnego odniesienia do Boga jest jedynym arbitrem prawdy i fałszu, dobra i zła” (pkt 3).
Wspomniane poparcie dla „amerykańskich inicjatyw pokojowych” na Ukrainie stanowi dodatkowy dowód na przyjęcie paradygmatu realpolitik, gdzie moralna ocena konfliktu ustępuje geopolitycznym kalkulacjom. Tymczasem Kościół zawsze nauczał, że pokój jest owocem sprawiedliwości (Iz 32,17), zaś jakakolwiek współpraca z reżimami sankcjonującymi aborcję czy genderową rewolucję pozostaje moralnie nielegalna.
Grupa Wyszehradzka jako antyteza katolickiej Europy
Entuzjazm wobec „odrodzenia współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej” odsłania tragiczne pomieszanie pojęć. Historyczna Christianitas budowana była na fundamencie wiary, Tradycji i wspólnego dziedzictwa cywilizacji łacińskiej. Tymczasem współczesny projekt wyszehradzki sprowadza się do tymczasowego sojuszu państw walczących o zachowanie resztek suwerenności w obliczu unijnego dyktatu.
Brak jakiegokolwiek odniesienia do:
- Obowiązku publicznego wyznawania wiary przez narody
- Ochrony życia od poczęcia
- Wsparcia dla prześladowanych katolików na Wschodzie
– świadczy o czysto świeckim charakterze tej inicjatywy. Jak przypominał św. Pius X w Notre charge apostolique: „Prawdzicy przyjaciele ludu nie są ani rewolucjonistami, ani innowatorami, ale tradycjonalistami”.
Naturalistyczna wizja ładu społecznego
W całym dyskursie Orbána i Szijjarto uderza całkowite pominięcie nadprzyrodzonego wymiaru polityki. Walka z migracją sprowadzona jest do kwestii kontroli granic, bez wskazania na obowiązek ewangelizacji przybyszów. Sprzeciw wobec gender ogranicza się do protestu przeciwko zmianom prawnym, bez wezwania do nawrócenia i pokuty za grzechy nieczystości.
Tym samym „patriotyzm” przywódców Węgier i Czech okazuje się jedynie ułudą tradycjonalizmu – świeckim nacjonalizmem pozbawionym duchowego rdzenia. Prawdziwy katolicki patriota winien pamiętać słowa Leona XIII: „Narody nie mogą bez zbrodni zachowywać się tak, jakby Bóg nie istniał” (Immortale Dei).
„Im silniejszy jest nasz sojusz, tym lepiej możemy przeciwstawić się wojennym planom Brukseli”
– pisze Szijjarto na Facebooku, ujawniając przy tym fiksację na punkcie doczesnych układów sił. Tymczasem katolicka doktryna społeczna naucza wyraźnie: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5,9). Prawdziwy pokój nie pochodzi jednak z umów między państwami, lecz jest darem Chrystusa Króla (Quas primas).
Konieczność integralnego spojrzenia
Opisywana współpraca rządów Czech i Węgier stanowi symptomatyczny przykład „katolicyzmu wybiórczego”, który akceptuje wybrane fragmenty Tradycji, odrzucając jednocześnie jej nadprzyrodzone fundamenty. W świetle niezmiennej doktryny Kościoła:
1. Każda władza państwowa zobowiązana jest do publicznego kultu Trójjedynego Boga (Ps 2,10-12)
2. Polityka zagraniczna winna kierować się zasadą pomocniczości, a nie geopolitycznym wyrachowaniem
3. Sprzeciw wobec LGBT musi iść w parze z nawoływaniem do pokuty i zadośćuczynienia za grzechy przeciwko cnocie czystości
Dopóki przywódcy narodów Europy Środkowej nie uznają publicznych praw Chrystusa Króla, ich wysiłki pozostaną jedynie ludzkimi konstruktami skazanymi na porażkę. Jak ostrzegał Pius XI: „Odwrócenie się od nauki Chrystusowej i Jego prawa w życiu prywatnym, rodzinnym i państwowym pociąga za sobą upadek moralny, który staje się początkiem ruiny państw” (Divini Redemptoris).
Za artykułem:
Razem mówimy "nie" wojnie, migracji i szaleństwu gender (gosc.pl)
Data artykułu: 20.01.2026







