Urojenia postmodernizmu: jak relatywizm niszczy zdolność rozumienia symboli
„Osoba B wyciągnęła z całej wypowiedzi jedynie ‘zniewagę symboliczną’ dokonaną przy pomocy użycia słowa ‘pies’, które zinterpretowała obraźliwie, jakby był to staropolski ‘psubrat’”
Portal „Tygodnik Powszechny” (20 stycznia 2026) przedstawia analizę współczesnego „literalizmu” w debacie publicznej, wskazując na rzekome podobieństwa do „nowego średniowiecza” w rozumieniu Umberto Eco i Slavoja Žižka. Autorka ubolewa nad upadkiem rozumienia metafor, przypisując to „strategicznemu udawaniu, że się czegoś nie rozumie”.
Fałszywe proroctwa lewicowych guru
Tekst opiera się na koncepcjach filozofów jawnie wrogich katolicyzmowi. Žižek, marksistowski ateista, wprost głosił: „Bóg nie istnieje, a Maryja Dziewica nie była dziewicą”. Tymczasem Eco, choć nominalny katolik, propagował hermeneutykę podejrzeń wobec Tradycji. Jak stwierdza Lamentabili sane: „Pismo Święte nie zawiera prawdy historycznej, lecz jedynie mityczne wynurzenia” (propozycja potępiona nr 5).
Zdrada symboliki katolickiej
Gdy autorka pisze o „zwierzęciu symbolicznym” Cassirera, przemilcza fundamentalną prawdę: człowiek jest imago Dei, powołanym do uczestnictwa w Bożym Logosie. Średniowieczne bestiariusze i katedralne symbole zawsze prowadziły do Christus Pantokrator, nie zaś do relatywistycznej gry znaczeń. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Chrystus panuje w umysłach ludzi nie dlatego, że posiada wiedzę, lecz dlatego że Sam jest Prawdą”.
„Literalizm – przemyślne, strategiczne udawanie, że się czegoś nie rozumie […] ma przed sobą zapewne wielką przyszłość”
Modernistyczna pułapka „nowego oświecenia”
Postulat „czytania nowoczesnych ksiąg” jak „Czystość i zmaza” Mary Douglas to nic innego jak apoteoza antropologicznego relatywizmu. Tymczasem Leon XIII w Humanum genus demaskował: „Religia naturalistyczna to podstęp masonerii, by odciągnąć ludzi od prawdziwego Boga”.
Milczenie o rzeczywistym źródle chaosu
Dlaczego autorka nie wspomina, że upadek symboliki jest konsekwencją odrzucenia Chrystusa Króla? Pius XI ostrzegał: „Gdy ludzie wyrzucają Jezusa Chrystusa ze swych obyczajów, rodzin i państw, nawiedza ich wylew zła” (Quas Primas). „Nowe średniowiecze” to nie żadna metafora, ale konkretny owoc apostazji Zachodu, który Sobór Watykański II przypieczętował porzuceniem społecznego panowania Chrystusa.
Tokarczuk jako prorokini dezintegracji
Chwaląc Olgę Tokarczuk – autorkę promującą panteistyczne wizje w ‘Księgach Jakubowych’ – tekst ujawnia swe antychrześcijańskie korzenie. Jak przypomina Syllabus Piusa IX: „Wiara chrześcijańska sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu” (błąd nr 6 potępiony). Tymczasem postmodernistyczny „literalizm” to jedynie konsekwencja odrzucenia zasady non contradictio, której Kościół zawsze bronił.
Jedyna droga naprawy
Rozwiązaniem nie jest lektura lewicowych antropologów, lecz powrót do Reginae Sacratissimi Rosarii – Maryi jako Roztropnej Przewodniczki w rozumieniu znaków czasu. Jak głosił Pius XII: „Kto stracił poczucie symboli, stracił dostęp do sacrum” (encyklika Mediator Dei). Dopiero uznanie Chrystusa Króla za centrum historii przywróci zdolność recta ratio – prawidłowego odczytywania rzeczywistości.
Za artykułem:
Nasze nowe średniowiecze jest głupsze od oryginalnego: wszystko bierzemy dosłownie (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.01.2026







