Zdrada Judasza jako narzędzie „boskiej ekonomii”? Modernistyczne przeinaczenie grzechu i łaski

Podziel się tym:

Portal Tygodnik Powszechny (20 stycznia 2026) prezentuje refleksję O. Wacława Oszajcy SJ, w której autor próbuje reinterpretować zdradę Judasza jako „szczęście w nieszczęściu”, wpisujące się w domniemaną „boską ekonomię działania”. Tekst, podszyty typowo modernistycznym duchem, stanowi jaskrawy przykład relatywizacji podstawowych zasad teologii moralnej i eklezjologii katolickiej.


Fałszywa ekumenia skruchy

Oszajca powołuje się na słowa Piotra z Dziejów Apostolskich: „był jednym z nas” (Dz 1,17), by sugerować swoistą „wspólnotę winy” między apostołami a zdrajcą. Tymczasem św. Tomasz z Akwinu w „Sumie Teologicznej” (III, q.48 a.4) jednoznacznie stwierdza, że grzech Judasza różnił się istotowo od upadku Piotra: gdy pierwszy popadł w desperację (peccatum in Spiritum Sanctum), drugi okazał skruchę opartą na wierze. Autor posoborowy pomija tę fundamentalną różnicę, sprowadzając zarówno zaparcie się Piotra, jak i zdradę Judasza do wspólnego mianownika „ludzkiej słabości”. Kanon 6 Soboru Trydenckiego (sesja VI) przypomina jednak, że „nikt nie może być pewnym stanu łaski”, a tym bardziej rościć sobie prawo do oceny stanu duszy zdrajcy Zbawiciela.

„Juda widząc, że Jezusa skazano, zaczął żałować tego, co zrobił. Zwrócił arcykapłanom i starszym sumę trzydziestu srebrników. Zgrzeszyłem – wyznał. – Wydałem na śmierć niewinnego człowieka”

Ta pseudo-skrucha Judasza (poena damni, a nie contritio perfecta) została właściwie oceniona przez arcykapłanów słowami: „Co nam do tego? To twoja sprawa” (Mt 27,4). Św. Robert Bellarmin w „De amissione gratiae” (ks. II, rozdz. 5) wyjaśnia, że żal Judasza był jedynie naturalnym strachem przed konsekwencjami, nie zaś nadprzyrodzonym aktem pokuty. Autor posoborowy, mieszając porządek łaski z porządkiem natury, próbuje jednak przedstawić ten epizod jako „upamiętnienie”, co stanowi rażące naruszenie zasady „ex opere operato” dotyczącej skuteczności sakramentów.

Naturalistyczne wypaczenie nauki o miłosierdziu

Artykuł powołuje się na ewangeliczną przypowieść o zagubionej owcy (Łk 15,7), by zasugerować uniwersalne „zbawienie przez żal” bez konieczności Sakramentu Pokuty. To jawnie sprzeczne z nauczeniem Soboru Laterańskiego IV (kanon 21), który stanowczo wymienia „skruchę, spowiedź ustną i zadośćuczynienie” jako konieczne warunki odpuszczenia grzechów ciężkich. Wbrew twierdzeniom Oszajcy, Kościół nigdy nie głosił, że „nie naszą rzeczą jest sądzić Judę” – przeciwnie, św. Jan Chryzostom w „Homiliach o zdradzie Judasza” jednoznacznie potępia zdrajcę jako syna zatracenia (Jn 17,12), który „odszedł na swoje miejsce” (Dz 1,25).

Modernistyczna narracja autora sprowadza tajemnicę Odkupienia do psychologizującej opowieści o „szczęściu w nieszczęściu”, całkowicie pomijając dogmatyczną definicję z Soboru Trydenckiego (sesja VI, rozdz. 7) o konieczności Krzyża jako zadośćuczynienia doskonałego. Gdy Oszajca pisze o „mocy krzyża Chrystusa”, czyni to w kontekście czysto horyzontalnym, akcentującym ludzkie pojednanie, nie zaś przebłagalną Ofiarę złożoną Ojcu. To klasyczny przejaw herezji humanitaryzmu potępionej przez Piusa XI w „Quas Primas” (1925): „Zburzony zupełnie pokój domowy wskutek zapomnienia i zaniedbania obowiązków; węzły rodzinne rozluźnione i trwałość rodzin zachwiana; całe wreszcie społeczeństwo do głębi wstrząśnięte i ku zagładzie idące” (nr 24).

Teologia bez Sakramentów

Najjaskrawszym przejawem modernistycznej deformacji w tekście jest całkowite pominięcie roli Sakramentu Pokuty w procesie nawrócenia. Autor wspomina wprawdzie Piotra, ale przemilcza fakt, że tenże Apostoł doznał przebaczenia dopiero po osobistym spotkaniu z Zmartwychwstałym (Jn 21,15-17), co stanowi prototyp spowiedzi św. Juda zaś, odrzuciwszy możliwość pojednania, „poszedł i powiesił się” (Mt 27,5). W przeciwieństwie do posoborowych spekulacji, Katechizm Rzymski (część II, rozdz. 5, p. 54) przypomina: „Grzech śmiertelny, jeśli nie jest odpuszczony, niechybnie wiedzie do wiecznego potępienia”.

Próba przedstawienia Judasza jako „uczestnika boskiej ekonomii” stanowi powtórkę gnostyckiej herezji, która zbawienie przypisuje konieczności dziejowej, nie zaś wolnej woli człowieka współpracującego z łaską. Jak przestrzegał Pius X w „Lamentabili sane” (1907): „Dogmaty, sakramenty i hierarchia są tylko interpretacją faktów religijnych, którą z dużym wysiłkiem wypracował sobie umysł ludzki” (propozycja 22 potępiona). Właśnie tę błędną tezę powiela Oszajca, gdy pisze o „boskim działaniu w historii”, całkowicie pomijając nadprzyrodzony charakter Kościoła i obiektywną wartość Sakramentów.

Posoborowa duchowość bez Krzyża

Artykuł stanowi modelowy przykład „teologii zastępczej” opisanej przez Piusa XII w „Humani generis” – systemu, który zachowując katolicką terminologię, nadaje jej naturalistyczne znaczenie. Gdy autor pisze o „mocy Miłości”, nie ma na myśli Krwi Baranka gładzącej grzechy świata, lecz mglistą ideę powszechnego braterstwa. To duch „nowej religii człowieka”, który Paweł VI diagnozował już w 1972 roku: „Przez jakąś szczelinę dym szatana wszedł do świątyni Bożej”.

W przeciwieństwie do modernistycznych spekulacji, Tradycja katolicka jednoznacznie wskazuje, że zdrada Judasza była najcięższym z możliwych grzechów – odrzuceniem samego Boga-Człowieka. Jak przypomina św. Alfons Liguori w „Uwielbieniach Maryi”: „Zdrada Judasza przewyższała złem wszystkie grzechy aniołów i ludzi”. Próba relatywizacji tej prawdy pod pozorem „duchowości miłosierdzia” stanowi jedynie kolejny przejaw posoborowej apostazji, która – jak przepowiedział Pius X – „prowadzi do relatywizmu religijnego i otwiera drogę dialogowi ze schizmą” („Lamentabili sane”, prop. 65).

Katolicka odpowiedź na grzech Judasza nie polega na teologicznych wybiegach, lecz na trwaniu przy Krzyżu – jedynej Desce Zbawienia. Jak nauczał św. Pius X w „Pascendi Dominici gregis”: „Nie ma zbawienia poza Kościołem, a Kościół to Ciało Mistyczne Chrystusa, złączone widzialnymi więzami wyznania tej samej wiary, tych samych sakramentów i zwierzchnictwa prawowitych pasterzy”. W świecie pozbawionym nadprzyrodzonej wizji, gdzie zdrada staje się „szczęściem w nieszczęściu”, jedynym ratunkiem pozostaje powrót do niezmiennej doktryny zawartej w Katechizmie Trydenckim i orzeczeniach przedsoborowych Magisterium.


Za artykułem:
Czy wydanie Jezusa, do którego przyczynił się Judasz, to szczęście w nieszczęściu?
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.