Daraa: upadek „spichlerza” w cieniu apostazji i praw natury
Portal Tygodnik Powszechny (20 stycznia 2026) informuje o katastrofalnej sytuacji rolnictwa w syryjskim regionie Daraa. Autor, Amadeusz Świerk, wskazuje na połączenie czynników: zmian klimatycznych, 13-letniej wojny domowej oraz izraelskiej okupacji tamy Al-Mantara jako główne przyczyny przekształcenia niegdyś żyznego obszaru w „pustynną krainę”. Relacja pomija jednak kluczowy wymiar teologiczny tej katastrofy, sprowadzając ludzkie cierpienie do poziomu przyczynowości czysto materialnej.
Redukcja rzeczywistości do naturalistycznej narracji
Świerk koncentruje się na danych hydrologicznych (spadek zmagazynowanej wody z 33 do 3 milionów metrów sześciennych) oraz politycznych („wtargnięcie Izraela”). Brakuje jakiejkolwiek refleksji nad ultima ratio tych zdarzeń – odejściem narodów od prawa Bożego. Jak przypominał Pius XI w encyklice Quas primas: „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.
„Dzieje się to w miejscu, gdzie wiosną 2011 r. narodziła się syryjska rewolucja. Tu, w regionie Daraa, młodzi ludzie wyszli na ulice, buntując się przeciw reżimowi Asada”.
Autor przemilcza fakt, że tzw. „arabską wiosnę” charakteryzowała demolowanie kościołów i mordy na chrześcijanach. Brak wzmianki o prześladowaniach wyznawców Chrystusa jest symptomatyczny dla modernistycznej narracji, która pragmatyzmem zakrywa odium fidei.
Wojna jako owoc odrzucenia Chrystusa Króla
13-letni konflikt przedstawiony jest jako sekwencja zdarzeń politycznych, podczas gdy stanowi on nieuniknioną konsekwencję laicyzacji państw Bliskiego Wschodu. Już Leon XIII w Rerum novarum przestrzegał, że odrzucenie społecznego panowania Chrystusa prowadzi do „ucisku słabszych przez możnych”. W Syrii doszło do tego w skali makro – walki między „rebeliantami”, siłami Asada i Państwem Islamskim są bellum omnium contra omnes w czystej formie.
Brak wody staje się tu karą za grzechy całych społeczeństw, nie zaś jedynie „kryzysem klimatycznym”. Jak podkreślał św. Augustyn: „Gdy Bóg chce ukarać narody, odbiera im wodę i chleb” (De civitate Dei, I, 30). Świerk pomija tę perspektywę, redukując problem do poziomu inżynierii środowiska.
Ekologia bez Boga – droga donikąd
Artykuł operuje pojęciem „zmian klimatycznych” jako oczywistego dogmatu, nie wspominając o moralnym obowiązku szacunku dla stworzenia wynikającym z katolickiej doktryny. Tymczasem już Pius XII w przemówieniu z 8 listopada 1953 r. nauczał: „Człowiek ma prawo ujarzmiać przyrodę, ale nigdy jako tyran, zawsze jako rozumny zarządca”.
Fotograf dokumentuje zniszczone systemy nawadniające, ale nie zadaje pytania o duchową pustynię, która poprzedziła katastrofę ekologiczną. Gdy narody porzucają Dekalog, ziemia odpowiada niepłodnością – ta zasada obowiązywała od czasów proroka Ozeasza (Oz 4,3 Wlg): „I dlatego będzie smęciła ziemia, i osłabieje wszystko, co mieszka na niej”.
Zbrodnicza naiwność wobec Izraela
Wzmianka o zajęciu tamy Al-Mantara przez Izrael zasługuje na szczególną uwagę. Autor nie zauważa, że syjonistyczna okupacja ziem arabskich stanowi jawne pogwałcenie prawa narodów do samostanowienia. Tymczasem już Benedykt XV w liście do głów państw ententy (1 sierpnia 1917 r.) potępiał „rozbiór krajów żyjących w pokoju” jako sprzeczny z porządkiem Bożym.
Opisując „zielony spichlerz” zmieniający się w pustynię, Świerk nie dostrzega głębszej symboliki: ziemia, która nie rodzi, jest metaforą dusz pozbawionych łaski. Gdy w 2025 r. w zbiornikach pozostało jedynie 9% wody z 2024 r., należy zapytać: gdzie było wołanie o Boże miłosierdzie? Gdzie publiczne błagania o deszcz?
Antropocentryczna pycha współczesnego dziennikarstwa
Cały wywód utrzymany jest w duchu modernistycznej autoreferencyjności, gdzie człowiek sam określa problemy i sam szuka rozwiązań. Brak jakiejkolwiek wzmianki o modlitwie, sakramentach czy zadośćuczynieniu jako środkach zaradczych. Tymczasem Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. (kan. 1173) wyraźnie nakazywał publiczne błagania w czasie klęsk.
Podsumowując: relacja Tygodnika Powszechnego to klasyczny przykład naturalistycznego redukcjonizmu, gdzie cierpienie ludzkie przedstawia się jako efekt „pecha klimatycznego” i „złych polityków”. Prawdziwe źródło nieszczęść – odrzucenie społecznego panowania Chrystusa Króla – pozostaje starannie przemilczane. Jak pisał św. Jan Chryzostom: „Gdy naród odwraca się od Boga, nawet rzeki zmieniają się w pustynie” (Homilia o nawróceniu, IX).
Za artykułem:
Susze i wojna spustoszyły „spichlerz” wolnej już Syrii. Fotoreportaż z regionu Daraa (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.01.2026







