Teatralne bałwochwalstwo: modernistyczna demolkacja sacrum w służbie rewolucji

Podziel się tym:

Portal Tygodnik Powszechny (19 czerwca 2025) przedstawia przegląd wydarzeń w polskim teatrze minionego roku, gloryfikujący spektakle otwarcie rewolucyjne i antykatolickie. Artykuł zachwyca się „Tkoczami” Mai Kleczewskiej z Teatru Śląskiego – przedstawieniem pełnym przemocy, gdzie „fabrykanci mówią po polsku (kiedyś wydawali rozkazy po niemiecku), a uciemiężeni robotnicy po śląsku”, co reżyserka wykorzystuje do „ukazania sztafetę przemocy” i tezy o „reprodukowaniu” społecznego konfliktu bez możliwości sprawiedliwego rozwiązania. Autor entuzjastycznie opisuje również „Proces Eligiusza Niewiadomskiego” Bartosza Szydłowskiego, ukazujący zabójcę prezydenta Narutowicza jako „cichego szaleńca” z „wizją uzdrowienia kraju”, oraz „Termopile polskie” Jana Klaty, gdzie „karty w imieniu monstrualnej carycy Katarzyny rozdawał kniaź Patiomkin”. Całość wieńczy teza o „wielobarwności” polskiego teatru, który „nie mówi jednym głosem”.


Naturalistyczna utopia czytańska

„Tkocze” Kleczewskiej, wychwalane za „polityczny kabaret” i „drastyczność”, stanowią jawną apologię marksistowskiej dialektyki walki klas. Reżyserka celowo redukuje rzeczywistość do materialnego konfliktu „wyzyskiwaczy” i „uciśnionych”, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar ludzkiego losu. Tymczasem Kościół naucza, że „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym” (Pius XI, „Quas Primas”) jest jedynym źródłem trwałej sprawiedliwości społecznej. Spektakl, kończący się „songiem protestu” i symbolicznym „zawieszeniem” postaci przypominającej Elona Muska, propaguje fałszywą eschatologię rewolucyjnego katharsis – dokładnie tę, którą potępiało Święte Oficjum w dekrecie „Lamentabili sane” (1907), wskazując na błąd redukowania religii do „pewnej interpretacji faktów religijnych” (punkt 22).

Kult przemocy jako „gest założycielski”

Bartosz Szydłowski w „Procesie Eligiusza Niewiadomskiego” sięga po zabójczy sofizmat:

„Historia się powtarza, a dziś nie mamy prawa czuć się bezpiecznie, uważać, iż widmo wojny domowej nas wcale nie dotyczy”

. Przedstawienie, oparte na „dokumentach z epoki”, relatywizuje zbrodnię polityczną, sugerując jej „aktualność” w kontekście współczesnych podziałów. Tymczasem „Chrystusowi królować w sercach, w rodzinach, w państwach – a wtedy pokój zapanuje na świecie” („Quas Primas”). Szydłowski, kreując Niewiadomskiego na proroka „odradzającego się szaleństwa”, podpada pod potępienie z „Syllabusa” Piusa IX: „Błądziłby bardzo, kto by sądził, że autorytet może być odłączony od prawdy i sprawiedliwości” (punkt 39).

Teatr Narodowy: antyklerykalna krucjata Jana Klaty

Dyrekcja Jana Klaty w Teatrze Narodowym objawiła się „Termopilami polskimi” – przedstawieniem, gdzie „wszechpotężny Kościół katolicki” zostaje przedstawiony jako „machina zakłamanej, tonącej w błogości elity”. To jawna kontynuacja modernistycznej herezji, potępionej w „Lamentabili sane”: „Kościół nie może nawet poprzez definicje dogmatyczne określić właściwego sensu Pisma Świętego” (punkt 4). Klata, odwołując się do Grzegorzewskiego, próbuje unieważnić katolicką tożsamość sceny narodowej, promując „anarchistyczną radość” w miejsce sacrum. Tymczasem już Pius XI przestrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw […] zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą” („Quas Primas”).

Polifonia czy kakofonia?

Autor artykułu z lubością powtarza mantrę o „wielobarwności” i „polifonii” teatru, gloryfikując instytucje jak Łaźnia Nowa, która „zawsze mocno obecny, wręcz współdecydujący o profilu miejsca był nurt nowego teatru”. W rzeczywistości mamy do czynienia z systematyczną demolką katolickich fundamentów kultury. „Sublokatorka” Kleczewskiej w Teatrze Powszechnym, celowo „niewygodna i trudna w odbiorze”, to kolejny przejaw autoagresji środowiska oderwanego od transcendentnych wartości. Jak zauważył Pius X: „Moderniści […] wmawiają, że Kościół z natury swojej jest niezdolny do ogarnięcia różnorodności obrządków i form rozwoju” („Pascendi Dominici gregis”).

Teatr, który „nie mówi jednym głosem”, w istocie krzyczy wielogłosem przeciwko jedynej Prawdzie. W miejsce katolickiej wizji ładu – gdzie „Chrystusowi królować w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy” („Quas Primas”) – proponuje się heretycką „wielogłosowość”. Tymczasem prawdziwy dramat rozgrywa się nie na scenie, lecz w sumieniach tych, którzy odrzucili Królestwo Chrystusowe dla marnej imitacji „społecznego dialogu”.


Za artykułem:
Nowe otwarcia, kontakt z publicznością i demolka. Za co trzeba cenić polski teatr
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.