Portal Gość Niedzielny w artykule z 21 stycznia 2026 relacjonuje narastający konflikt w amerykańskiej Partii Republikańskiej dotyczący prób przejęcia Grenlandii przez Donalda Trumpa. Tekst koncentruje się na krytyce ze strony niektórych kongresmenów wobec „agresywnych działań” prezydenta, wskazując na możliwość ograniczenia jego uprawnień wojennych przez Kongres. Wspomniano o technicznej awarii samolotu Air Force One podczas podróży Trumpa na forum w Davos, co autorzy relacjonują w tonie świeckiej kroniki politycznej, zupełnie pomijając jakiekolwiek odniesienie do porządku moralnego ustanowionego przez Chrystusa Króla.
Polityczne zamieszanie jako przejaw kryzysu władzy pozbawionej Boskiego mandatu
„Coraz bardziej agresywne działania Donalda Trumpa zmierzające do przejęcia kontroli nad Grenlandią spotykają się z krytyką niektórych ustawodawców Partii Republikańskiej” – czytamy. Ten fragment doskonale ilustruje naturalistyczne założenie, że władza polityczna istnieje jako samowystarczalny byt, niepodlegający ocenie w świetle prawa Bożego. Tymczasem Pius XI w encyklice Quas primas stanowczo przypominał: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci Poprzednik nasz, Leon XIII… – czy to jednostki, czy rodziny, czy państwa, gdyż ludzie w społeczeństwa zjednoczeni nie mniej podlegają władzy Chrystusa jak jednostki”. Brak jakiejkolwiek refleksji nad moralną legitymacją tych działań w kontekście nauki społecznej Kościoła to symptomatyczny przejaw apostazji współczesnych mediów.
Demokratyczny idolatry zamiast uznania królewskiej władzy Chrystusa
Artykuł bezkrytycznie powtarza modernistyczne założenie, że źródłem władzy jest „wola ludu” wyrażona poprzez sondaże: „Badanie opinii publicznej (…) wykazało, że zaledwie 25 proc. dorosłych Amerykanów popiera dążenie prezydenta”. To jawna herezja w świetle nauczania papieży! Pius IX w Syllabusie błędów potępił tezę, że „władza nie jest niczym innym jak liczbą i sumą sił materialnych” (pkt 60), oraz że „państwo, jako źródło i początek wszystkich praw, posiada pewne prawa nieograniczone żadnymi granicami” (pkt 39). Tymczasem autorzy – być może nieświadomie – propagują rewolucyjną doktrynę Rousseau, całkowicie sprzeczną z katolicką koncepcją władzy pochodzącej od Boga.
Technokratyczne złudzenia wobec Bożej Opatrzności
Opis awarii Air Force One przedstawiony został jako zwykły zbieg okoliczności: „po wystartowaniu załoga AF1 zidentyfikowała niewielki problem z elektroniką”. To klasyczny przykład świeckiego redukcjonizmu, który odmawia dostrzeżenia działania Opatrzności w historii narodów. Gdyby autorzy czytali Pismo Święte z wiarą, przypomnieliby słowa: „Serce królewskie jest w ręku Pańskiem, dokądkolwiek zechce, je nakłoni” (Prz 21,1). Każde wydarzenie polityczne powinno być rozpatrywane przez pryzmat Bożego dopustu lub upomnienia – czego całkowicie brakuje w tej relacji.
Republikańskie podziały jako owoc odrzucenia katolickiej jedności
W tekście pojawia się wzmianka o „milczącej większości parlamentarzystów w prezydenckiej partii gotowej zablokować wszelkie działania militarne”. To doskonała ilustracja bankructwa protestanckiej zasady cuius regio, eius religio, która prowadzi do nieustannych podziałów. Św. Pius X w Liście apostolskim Notre charge apostolique potępiał „błąd tych, którzy chcą Kościół uczynić demokratycznym”. Brak jednej, prawdziwej Religii jako fundamentu życia publicznego nieuchronnie rodzi chaos i walkę frakcji, co obserwujemy w amerykańskiej polityce.
Zakończenie: potrzeba publicznego uznania Królewskiej Godności Chrystusa
Cała ta polityczna zawierucha potwierdza prorocze słowa Piusa XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego, (…) nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom”. Dopóki narody nie uznają publicznie władzy Chrystusa Króla – czego domaga się encyklika Quas primas – dopóty będziemy świadkami coraz bardziej absurdalnych konfliktów o skrawki ziemi, podczas gdy „władcy narodów i sędziowie ziemscy wzgardzili imieniem i prawami Króla królów” (Ps 2,2-3). Grenlandia czy Davos to tylko epizody w wielkim dramacie ludzkości odwracającej się od swego Prawdziwego Władcy.
Za artykułem:
Agresywne działania Trumpa wobec Grenlandii krytykowane przez część Republikanów (gosc.pl)
Data artykułu: 21.01.2026







