Utopijny liberalizm kontra katolickie zasady ładu gospodarczego

Podziel się tym:

Portal WIĘŹ (21 stycznia 2026) przedstawia umowę handlową Unii Europejskiej z krajami Mercosur jako „szansę nie tylko dla polskiego rolnictwa”, wychwalając jej „wyważony charakter” i potencjalne korzyści ekonomiczne. Autor, Kacper Mojsa, kreśli wizję „wzmocnienia strategicznej pozycji Europy” poprzez liberalizację handlu, bagatelizując jednocześnie obawy rolników jako „alarmistyczne głosy”. W całym wywodzie brakuje jednak fundamentalnego punktu odniesienia: katolickiej nauki społecznej, która od wieków stanowi jedyny słuszny fundament ładu gospodarczego.


Naturalistyczna utopia wolnego rynku

Artykuł opiera się na założeniu, że „globalna konkurencyjność” i wzrost eksportu stanowią najwyższe dobro, któremu należy podporządkować lokalne rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe. To klasyczny przejaw liberalizmu gospodarczego, potępionego już w 1891 roku przez Leona XIII w encyklice Rerum novarum: „Wolność konkurencji oznacza przewagę silnych i zgubę słabych” (RN 44). Tymczasem autor bezkrytycznie powtarza mantrę o „impulsie do modernizacji”, jak gdyby postęp mierzono wyłącznie wzrostem PKB, a nie realizacją dobra wspólnego.

„Polska gospodarka stoi na przemyśle – według danych GUS aż 70,9 proc. naszego eksportu stanowią produkty przemysłowe, podczas gdy żywność i surowce rolne to zaledwie 13,5 proc.”

To zdanie demaskuje materialistyczną redukcję człowieka do trybu w machinie produkcyjnej. Gdzie tu miejsce na katolicką zasadę przeznaczenia powszechnego dóbr (RN 22) czy pierwszeństwa pracy nad kapitałem (Jan Paweł II, Laborem exercens 12)? Autor pomija całkowicie fakt, że rolnictwo to nie tylko „sektor gospodarki”, lecz fundament suwerenności narodowej i więzi społecznych – wartości niekwantyfikowalnych w unijnych raportach.

Religia „zielonego kapitalizmu”

W tekście znajdujemy typowy dla modernistów ekologiczny kamuflaż: wzmianki o „obawach ekologów” dotyczących wylesiania Amazonii służą jedynie jako alibi dla dalszej promocji globalnego handlu. To dokładnie ta sama sofistyka, którą Pius XI potępiał w Quadragesimo anno: „Wolna konkurencja stała się potworem, a przewaga kapitału nad pracą doprowadziła do zapalonych walk klasowych” (QA 88).

Jak pogodzić deklarowaną troskę o „społeczności tubylcze” z entuzjazmem dla umowy, która – jak przyznaje sam autor – zwiększy popyt na południowoamerykańską soję? To hipokryzja przypominająca faryzeuszów „przecedzających komara, a połykających wielbłąda” (Mt 23,24 Wlg). Prawdziwa katolicka ekologia, jak nauczał Pius XII, polega na harmonijnym współżyciu człowieka z przyrodą poddaną Bogu, a nie na kapitalistycznej eksploatacji zasobów pod płaszczykiem „zrównoważonego rozwoju”.

Zdrada subsidiarności

Najbardziej porażający jest fragment o „wzmocnieniu integracji wewnętrznej poprzez efektywniejsze wykorzystanie jednolitego unijnego rynku”. To jawny atak na zasadę subsidiarity, którą Pius XI w QA 79 nazwał „niezłomną podstawą filozofii społecznej”. Autor bezwstydnie promuje centralizację władzy w Brukseli jako „najlepszą receptę na globalną konkurencyjność”, co stanowi dokładne przeciwieństwo katolickiej nauki o pomocniczości państwa wobec rodzin i wspólnot lokalnych.

„Europa pokazała, że pomimo różnic i narastających napięć wartości współpracy i kompromisu, na których zbudowano tę wspólnotę, są nadal żywe.”

Jakie „wartości” ma na myśli autor? Z pewnością nie te zawarte w encyklice Piusa XI Quas Primas, gdzie czytamy: „Pokój Chrystusowy może zajaśnieć tylko w Królestwie Chrystusowym”. Unijny „kompromis” to w rzeczywistości kapitulacja przed logiką mammony, gdzie liczą się tylko stawki celne i udziały w rynku, a nie sprawiedliwość czy dobro wspólne.

Faryzejski gest „ochrony rolników”

Artykuł próbuje łagodzić obawy przed skutkami umowy, wskazując na „bardzo niskie limity importowe” i „klauzule bezpieczeństwa”. To typowy chwyt propagandowy, by ukryć prawdziwy cel: stopniowe niszczenie lokalnych gospodarek na rzecz korporacyjnych molochów. Gdy Leon XIII pisał o „prawie do własności prywatnej” (RN 22), miał na myśli właśnie ochronę drobnych właścicieli przed wywłaszczeniem przez globalne siły rynkowe.

Statystyki przytoczone przez autora są zwodnicze: nawet jeśli import wołowiny z Mercosuru ma stanowić „zaledwie 28 tysięcy ton”, to każde naruszenie równowagi rynkowej uderza w konkretne rodziny, których „wydajność” mierzy się nie tonami, lecz chlebem powszednim. Katolicka nauka społeczna zawsze broniła prawa do godziwego zarobku (RN 34), nie zaś prawa korporacji do nieograniczonego zysku.

Polityczny pragmatyzm jako nowa religia

Najbardziej wymowne jest przyznanie autora: „sprzeciw wobec wspólnej strefy wolnego handlu (…) miał mniej wspólnego z ekonomią, a więcej z krajową polityką”. To szczere wyznanie demaskuje fałsz całej unijnej machiny, gdzie decyzje zapadają nie na podstawie zasad moralnych, lecz kalkulacji wyborczych i siły lobby. Czyż nie o takich praktykach pisał już św. Augustyn w Państwie Bożym (IV,4), potępiając „królestwa ludzkie kierujące się żądzą panowania”?

Umowa UE-Mercosur to nie „szansa”, lecz kolejny krok w budowie globalnego systemu antychrystusowego, gdzie narodowe suwerenności podporządkowuje się interesom ponadnarodowych korporacji. Jak nauczał Pius XI w Divini Redemptoris 33: „Żaden autorytet nie ma prawa wprowadzać prawodawstwa sprzecznego z porządkiem ustanowionym przez Boga”. Póki Europa odrzuca społeczne panowanie Chrystusa Króla, wszelkie jej „porozumienia” będą tylko kolejnymi aktami zdrady katolickiego dziedzictwa.


Za artykułem:
Umowa z Mercosur to szansa. Nie tylko dla polskiego rolnictwa
  (wiez.pl)
Data artykułu: 21.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: wiez.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.