Portal LifeSiteNews relacjonuje stanowisko Jonathana Darnela, byłego więźnia skazanego za naruszenie ustawy FACE, który sprzeciwia się zastosowaniu tego prawa przeciwko lewicowym protestującym zakłócającym nabożeństwo w Cities Church w St. Paul. Darnel argumentuje, iż „ustawa FACE jest dziwaczna, niesamowicie niesprawiedliwa”, pomimo faktu, że sam doświadczył jej represyjnego charakteru. Jego wywód stanowi klasyczny przykład modernistycznej gry pozorów, gdzie w imię fałszywie pojętej „sprawiedliwości” depcze się nienaruszalne zasady moralne.
Teologiczny bankructwo „taktycznego” antyaborcjonizmu
„Jestem jednym z zaledwie kilkudziesięciu ludzi w Ameryce, którzy kiedykolwiek zostali skazani na mocy FACE” – chełpi się Darnel, jakby federalne więzienie było odznaczeniem za zasługi.
Cała narracja autora ujawnia fundamentalną sprzeczność z katolicką nauką o świętości życia. Podczas gdy formalnie deklaruje się jako obrońca życia, jego argumentacja koncentruje się na pragmatyce politycznej („tworzenie napięcia społecznego”, „szybkie zniesienie zabijania dzieci”) zamiast na absolucie moralnym. To dokładnie owo zeświecczenie pro-life, przeciwko któremu przestrzegał Pius XI w Divini Redemptoris, potępiając „próbę oddzielenia tak zwanej akcji katolickiej od pracy ściśle religijnej”.
Fałszywa symetria między świątynią a rzeźnią
Ustawa FACE – jak słusznie zauważa Darnel – zrównuje prawne traktowanie miejsc kultu Bożego i ośrodków masowego dzieciobójstwa. Jednakże jego sprzeciw nie wynika z oburzenia tym bluźnierczym zrównaniem sacrum i profanum, lecz z wyrachowania taktycznego: „Jeśli FACE pozostanie w mocy, ci ludzie tracą wolność straszenia chrześcijan w niedzielny poranek. My tracimy możliwość ratowania życia„.
„Kościół został dodany, jak sądzę, aby zadowolić konserwatystów w Kongresie, co się udało” – przyznaje z dezynwolturą.
W tej wypowiedzi widać całkowitą utratę zmysłu sacrum. Dla katolika integralnego każda świątynia to dom Boży, miejsce Ofiary bezkrwawej, przybytki gdzie króluje Chrystus Król (Pius XI, Quas primas). Tymczasem Darnel traktuje ochronę kościołów jako wymienialną monetę politycznego targu, a nie nienegocjowalny imperatyw.
Relatywizacja świętości życia w imię taktyki
Najbardziej szokujący jest fragment, gdzie autor przyznaje:
„Moje opinie na temat polityki deportacyjnej Trumpa nie są zbyt silne”.
Człowiek, który odsiadywał wyrok za obronę życia nienarodzonych, nie ma „silnych opinii” ws. państwowego przyzwolenia na rozbijanie rodzin przez deportacje? To jaskrawa ilustracja amputacji sumienia, gdy walka z aborcją staje się wyspecjalizowaną „niszą aktywistyczną”, nie zaś częścią całościowej wizji cywilizacji życia opartej na prawie naturalnym.
Modernistyczna reinterpretacja prześladowań
Darnel próbuje bagatelizować znaczenie incydentu w Minnesocie, pisząc:
„Chrześcijanie za granicą często spotykają się z dużo większymi prześladowaniami; to normalna część ich chrześcijańskiego doświadczenia”.
To klasyczny błąd relatywizacji zła. Święty Pius X w Lamentabili sane potępił tezę, że „prawda zmienia się wraz z człowiekiem” (propozycja 58). Fakt istnienia większego zła nie usprawiedliwia tolerowania zła mniejszego. Każda profanacja miejsca kultu jest ciężkim grzechem wołającym o pomstę do nieba, niezależnie od skali.
Prawo naturalne vs. legalistyczny pozytywizm
Cała argumentacja autora utknęła w pułapce pozytywizmu prawnego. Zamiast odwołać się do niezmiennych zasad sprawiedliwości, Darnel roztrząsa detale jurydyczne: „To, co zrobili tego dnia, to wtargnięcie i prawdopodobnie kwalifikuje się jako nękanie. Może nawet napaść. Mamy już prawa przeciwko temu„.
Kościół naucza jednak, że żadne ustawodawstwo cywilne nie może stać ponad prawem Bożym (Leon XIII, Libertas praestantissimum). Gdy Darnel pisze: „Kara powinna odpowiadać przestępstwu”, zapomina, że w państwie prawdziwie katolickim profanacja kościoła byłaby surowo karana jako przestępstwo laesae maiestatis Divinae (obrazy Majestatu Bożego), a nie zwykłe „wtargnięcie”.
Fałszywy ekumenizm i utrata tożsamości
Warto zauważyć, że zaatakowana Cities Church należy do nurtu protestanckiego. Dla katolika integralnego każdy akt przemocy wobec domu modlitwy jest potworny, ale równocześnie musimy pamiętać słowa Piusa XI z Mortalium animos: „Kościół Chrystusowy jest jeden… Poza nim nie można znaleźć ani prawdziwej wiary, ani zbawienia wiecznego”. Obrona „wolności religijnej” w wydaniu Darnela to niestety kolektywistyczne podejście, gdzie wszystkie wspólnoty religijne traktuje się jako równie ważne – co jest jawną sprzecznością z extra Ecclesiam nulla salus.
Kapitulacja przed kulturą śmierci
Najtragiczniejszy jest końcowy akcent:
„Aby osłabić walkę z zabijaniem dzieci, tylko po to, by żyć bezpieczniej, wcale nie jest pro-life”.
Tu autor nieświadomie demaskuje bankructwo całego współczesnego ruchu pro-life, który – odcięty od nadprzyrodzonych fundamentów – stał się świecką kampanią społeczną. Prawdziwy katolik wie, że nie ma kompromisu między cywilizacją życia a kulturą śmierci. Jak nauczał Pius XII: „Pokój Chrystusa w królestwie Chrystusa” – nie zaś „pokój za cenę apostazji”.
Demaskacja modernistycznej mentalności
Cały wywód Darnela to studium teologicznej schizofrenii właściwej dla ducha posoborowego:
1. Relatywizm doktrynalny – traktowanie ochrony życia i ochrony świątyń jako wymiennych „interesów grupowych”
2. Utylitaryzm moralny – ocenianie działań przez pryzmat „skuteczności” zamiast zgodności z prawem Bożym
3. Fałszywy humanitaryzm – „współczucie” dla prześladowców kosztem obiektywnej sprawiedliwości
4. Kapitulacja przed państwem totalnym – wiara, że świeckie przepisy mogą być „naprawione” bez odwołania do Chrystusa Króla
Jak ostrzegał św. Pius X w Pascendi dominici gregis, modernizm to „synteza wszystkich herezji”. Artykuł Darnela jest tego jaskrawym potwierdzeniem.
„Pod pozorem poważniejszej krytyki oraz w imię metody historycznej zmierzają oni do takiego rozwoju dogmatów, który okazuje się ich skażeniem” – potępia Święte Oficjum w Lamentabili sane (propozycja 2).
W obliczu takiej apostazji jedyną odpowiedzią jest powrót do niezmiennej Tradycji i publiczne uznanie królewskiej władzy Chrystusa nad narodami. Jak nauczał Pius XI: „Królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci Poprzednik nasz Leon XIII… najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa”. Dopóki narody nie uznają tego panowania, żadne ustawy – ani FACE, ani jej rzekome „reformy” – nie przyniosą trwałego ładu.
Za artykułem:
Pro-life activist: Trump admin should repeal the FACE Act, not use it (lifesitenews.com)
Data artykułu: 21.01.2026








