Wino bez Krzyża: modernistyczna redukcja symbolu Przenajświętszej Krwi
„Tygodnik Powszechny” promuje e-book poświęcony winu, przedstawiając je jako „doświadczenie angażujące wszystkie zmysły” i „jeden z najstarszych języków Zachodu”. W całym tekście celowo pominięto nadprzyrodzony wymiar wina jako substancji konsekrowanej w Ofierze Mszy Świętej, sprowadzając je do poziomu „sztuki relacji” i „zwierciadła kultury”.
Naturalistyczna redukcja symboliki wina
Autorzy utrzymują, że wino „pojawia się na weselu w Kanie, przy Ostatniej Wieczerzy” jedynie jako „nośnik znaczeń”. Tymczasem św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (III, q. 74, a. 5) dowodzi, iż „Chrystus ustanowił ten sakrament pod postacią wina, aby oznaczyć krwawą ofiarę, którą miał złożyć na krzyżu”. Pominięcie tej prawdy objawia modernistyczną tendencję do oderwania symboli od ich teologicznego źródła.
„Wino okazuje się tu sztuką relacji – między potrawą, porą dnia, nastrojem i towarzystwem – a nie zbiorem sztywnych zasad”
Ten fragment demaskuje rewolucyjną zasadę „kultu uczuć ponad kultem prawdy” (Pius X, Pascendi Dominici gregis). Degustacja staje się tu substytutem religijnego doświadczenia, co św. Pius X potępił jako „przeniesienie religijności z obiektywnej dziedziny wiary do subiektywnej dziedziny uczuć”.
Biblijne znaczenia bez Krzyża
Choć autorzy wspominają, że wino w Biblii „bywa jednocześnie błogosławieństwem i zagrożeniem”, przemilczają kluczowy fakt: wszystkie starotestamentalne zapowiedzi wypełniają się w Ofierze Kalwarii. Św. Cyprian w Listach (63, 13) poucza: „Krew Chrystusa jest prawdziwie winem, przez które napojeni zostali odkupieni ludzie”.
Modernistyczna redukcja objawia się w stwierdzeniu: „wino wyprowadza nas poza restaurację i bar”. Czyż nie jest to jawna negacja słów Chrystusa: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne” (J 6, 54 Wlg)?
Profanacja symbolu Eucharystycznego
Gdy autorzy zachęcają do „własnej przygody z winem” prowadzącej do „rozmów i wspomnień”, dokonują świętokradzkiej profanacji najświętszego symbolu. Sobór Trydencki w sesji XIII (kan. 1) definiuje: „Jeśli ktoś zaprzecza, że w Najświętszym Sakramencie Eucharystii zawarte są prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus, lecz mówi, że jest w nim tylko jako w znaku lub figurze – niech będzie wyklęty”.
Pomijanie sakralnego wymiaru w posoborowym dyskursie
Całkowity brak wzmianki o tradycyjnej liturgii rzymskiej, gdzie wino konsekrowane staje się Krwią Pańską, odsłania apostazję intelektualną autorów. Encyklika Mediator Dei Piusa XII (1947) ostrzega: „Kto zaniedbuje lub odrzuca te święte tradycje (…) grzeszy przeciwko nakazowi Bożemu i w sposób godny kary narusza wiarę katolicką”.
E-book proponuje „lekcję czasu, który pracuje powoli”, lecz przemilcza najważniejszą lekcję: że „bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia grzechów” (Hbr 9, 22 Wlg). W tej modernistycznej narracji Kielich Zbawienia zostaje zastąpiony kieliszkiem degustacyjnym, a Ofiara przebłagalna – konwersacją przy stoliku.
Krytyka jako obowiązek katolika
Wobec takich profanacji św. Robert Bellarmin w De Controversiis (II, 24) przypomina: „Kto nie przeciwstawia się jawnym błędom, staje się ich wspólnikiem”. „Tygodnik Powszechny”, promując naturalistyczną wizję wina, popełnia grzech przeciwko Pierwszemu Przykazaniu, stawiając kult zmysłowości ponad kult Boga w Trójcy Jedynego.
Katolik winien pamiętać słowa św. Pawła: „Nie możecie pić kielicha Pańskiego i kielicha demonów” (1 Kor 10, 21 Wlg). Gdy wino przestaje być znakiem Krwi Przenajświętszej, staje się – jak ostrzegał św. Jan Vianney – „kielichem szatana”.
Za artykułem:
Pobierz i czytaj e-book o winie (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 21.01.2026







