Portal Więź.pl (22 stycznia 2026) relacjonuje historię pisma „Kultura” pod redakcją Jerzego Giedroycia, eksponując jego rzekomą misję „stawiania czoła wyzwaniom sytuacji”. Artykuł wychwala pragmatyzm i „nonkonformizm” środowiska, całkowicie pomijając jego ideologiczne zerwanie z katolicką tożsamością Polski.
Naturalizm jako programowa zasada
„Kultura zdobywała wymiar pisma przewyższającego poziomem inne ukazujące się poza krajem” – chwali portal, nie wspominając, że ów „poziom” polegał na systematycznym odcinaniu polskiej myśli od jej katolickich korzeni. Giedroyc otwarcie głosił redukcjonistyczną wizję: „polityka i programy to nie są sakramenty”, co stanowi jawne odrzucenie Regulæ iuris („Władza świecka podlega władzy duchowej jak ciało duszy” – Bonifacy VIII, Unam Sanctam).
„Sensem istnienia «Kultury», posłannictwem przesądzającym jej tożsamość, musiała być gotowość do stawiania czoła wyzwaniom ewoluującej sytuacji”.
To zdanie demaskuje rewolucyjny pragmatyzm, potępiony przez Piusa IX w Syllabusie błędów (1864): „Państwo jako źródło wszystkich praw posiada pewne prawo nieograniczone żadnymi granicami” (pkt 39) oraz „Cały rząd publicznych szkół… winien być oddany władzy świeckiej” (pkt 45). „Ewoluująca sytuacja” to kodowa nazwa odrzucenia philosophia perennis, co Pius X w Lamentabili sane (1907) potępił jako błąd: „Dogmaty wiary należy pojmować… jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia” (pkt 26).
Mit założycielski: Polska bez Boga
Przerażający jest całkowity brak w tekście jakichkolwiek odniesień do:
1. Nadprzyrodzonego przeznaczenia Polski jako przedmurza chrześcijaństwa
2. Obowiązku podporządkowania polityki prawu Bożemu
3. Katastrofalnych skutków laicyzacji życia publicznego
Zamiast tego czytamy o „analizach środowiska międzynarodowego” i „kontakcie z kulturą zachodnią”, co w praktyce oznaczało importowanie liberalnych i masonizujących trendów. Giedroycowska „elastyczność” to eufemizm dla relatywizmu moralnego, który Pius XI w Quas primas (1925) potępił słowami: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”.
Finansowanie antykościelnej krucjaty
Tekst obnaża materialistyczne podłoże projektu: „Z korespondencji Giedroycia wynika, że zespół «Kultury» już od września 1949 r. egzystował a conto wpływów z koncertów” (Stefana Zamoyskiego i Witolda Małcużyńskiego). To potwierdza tezę, że środowisko „Kultury” funkcjonowało jako narzędzie laickich elit, realizujące plan wskazany w Syllabusie: „Książęta i królowie nie podlegają jurysdykcji Kościoła” (pkt 54).
Teologia pustki
Najcięższym zarzutem jest przemilczenie kluczowego faktu: Giedroyc i „Kultura” świadomie odcięli się od katolickiej nauki społecznej, zastępując ją:
– Utopijnym „światłym patriotyzmem” bez odniesienia do Dekalogu
– Kultem „rzeczywistości” oderwanej od łaski
– Fałszywym dychotomicznym podziałem na „emocjonalną emigrację” i „racjonalne elity”
Ta postawa wprost narusza dogmat o społecznej władzy Chrystusa Króla: „Królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi… nie tylko jednostki, ale i rodziny i państwa” (Pius XI, Quas primas).
Duchowy bankructwo „Kultury”
Projekt Giedroycia okazał się ideologicznym bankructwem, co potwierdza los jego duchowych spadkobierców – środowisk liberałów i „postępowych katolików”, którzy dziś jawnie zwalczają resztki katolickiej tożsamości Polski. Jak ostrzegał św. Pius X: „Moderniści usiłują… rozbić katolicką jedność przez demokratyzację Kościoła” (Pascendi Dominici gregis, 1907).
„Kultura” stanowiła laboratorium tej destrukcji – jej „nonkonformizm” okazał się konformizmem wobec antychrześcijańskiego projektu nowoczesności.
Za artykułem:
Jerzy Giedroyc: Sensem istnienia „Kultury” jest stawianie czoła wyzwaniom sytuacji (wiez.pl)
Data artykułu: 22.01.2026








