Ksiądz w tradycyjnym strojku kapłańskim stoi w zniszczonym krajobrazie Donbasu trzymając krucyfiks podczas gdy żołnierze wycofują się na tle

Donbas jako ofiara świeckiego pragmatyzmu: Krytyka relatywizacji moralnej w medialnym przekazie

Podziel się tym:

Portal Gość Niedzielny relacjonuje stanowisko Kremla w sprawie konieczności wycofania armii ukraińskiej z Donbasu jako warunku pokoju, powołując się na wypowiedź rzecznika Dmitrija Pieskowa oraz komentarz Donalda Trumpa o „ustępstwach” obu stron. „Rosyjskie stanowisko w tej sprawie jest dobrze znane: armia ukraińska powinna opuścić Donbas. To bardzo ważny warunek” – cytuje agencja Reutera słowa Pieskowa. W piątek mają rozpocząć się trójstronne rozmowy w Abu Zabi z udziałem delegacji USA, Rosji i Ukrainy.


Naturalistyczna redukcja wojny do gry sił politycznych

Przedstawiona relacja stanowi klasyczny przykład zeświecczonego dyskursu, gdzie konflikt zbrojny sprowadzony zostaje wyłącznie do kwestii terytorialno-politycznych, bez najmniejszej refleksji nad jego moralnym wymiarem. Brak jakiegokolwiek odniesienia do zasad bellum iustum (wojny sprawiedliwej) – które Kościół katolicki przez wieki precyzyjnie definiował – demaskuje bankructwo antropologiczne współczesnej dyplomacji. Gdzież bowiem analiza:

czy strona rosyjska spełnia warunki iusta causa (słusznej przyczyny) lub recta intentio (właściwego zamiaru)?

Milczenie na ten temat w komentowanym artykule nie jest przypadkowe, lecz stanowi przejaw szerszego zjawiska: usunięcia Boga z areny dziejów, co Pius XI w encyklice Quas primas nazwał źródłem „wylewu zła nawiedzającego świat”. Gdy prawa narodów rozpatruje się w oderwaniu od Regnum Christi (Królestwa Chrystusa), wówczas siła staje się jedynym arbitrem.

„Ustępstwa” jako eufemizm zdrady prawa naturalnego

Szczególnie jaskrawym przykładem językowego relatywizmu jest powtórzenie bez komentarza stwierdzenia Trumpa, iż „Zelenski i Putin idą na ustępstwa, by zakończyć wojnę”. To typowy modernistyczny zabieg semantyczny, gdzie:

1. Agresja i obrona zostają zrównane moralnie
2. Ofiara i kat traktowani są jak równorzędni „partnerzy dialogu”
3. Sprawiedliwość zostaje poświęcona na ołtarzu pragmatyzmu

Tymczasem już św. Augustyn w De civitate Dei przypominał: „Pokój niesprawiedliwy to nie pokój, lecz zawieszenie broni”. Brak w artykule najmniejszej wzmianki o obowiązku restytucji zagrabionych terytoriów czy zadośćuczynieniu za zbrodnie wojenne dowodzi przyjęcia perspektywy czysto materialistycznej, gdzie liczą się wyłącznie geopolityczne układy sił.

Teologiczny wymiar wojny: zapomniane imperatywy

Najpoważniejszym zarzutem wobec omawianego tekstu jest jednak całkowite pominięcie nadprzyrodzonej perspektywy konfliktu. W żadnym miejscu nie znajdziemy:

– Wezwania do modlitwy w intencji pokoju
– Nawiązania do obowiązku przebaczenia i pojednania
– Wspomnienia o cierpieniu ludności cywilnej jako corpus Christi mysticum (Ciele Mistycznym Chrystusa)

To nie przypadkowe przeoczenie, lecz symptom apostazji intelektualnej środowisk podszywających się pod katolicyzm. Jak bowiem nauczał Pius IX w Syllabus errorum (1864), błędem jest twierdzenie, że „Kościół nie powinien mieszać się w sprawy doczesne” (pkt 24). Wręcz przeciwnie – każdy konflikt zbrojny winien być rozpatrywany przez pryzmat:

czy służy chwale Bożej i zbawieniu dusz?

Tymczasem analizowana relacja utrwala iluzję samowystarczalności polityki, co stanowi jawną herezję w świetle dogmatu o Sociali Regno Christi (Społecznym Królestwie Chrystusa).

Abu Zabi: synkretyzm dyplomatyczny jako zaprzeczenie ewangelizacji

Wybór Zjednoczonych Emiratów Arabskich na miejsce rozmów pokojowych nie został w artykule poddany żadnej refleksji. To kolejny przejaw teologicznej ślepoty, gdyż:

– Kraje islamskie nie uznają fundamentalnej prawdy o Unico Redemptore (Jedynym Odkupicielu)
– Dialog prowadzony na terenie państwa wyznaniowo obcego Chrystusowi Królowi stanowi pośrednie przyzwolenie na relatywizm religijny

Jak przypominał Pius XI w Quas primas: „Nie można sprzeciwić się, że Chrystus panuje nad nami nie tylko prawem natury swojej, lecz także i prawem, które nabył sobie przez odkupienie nasze”. Żadne „porozumienie” zawarte z pominięciem tej zasady nie może być uznane za moralnie ważne.

Wołanie o publiczne uznanie Królestwa Chrystusowego

W obliczu przedstawionych faktów jedyną katolicką reakcją pozostaje przypomnienie niezmiennej doktryny: pokój jest owocem sprawiedliwości, która może zakwitnąć jedynie pod berłem Zbawiciela. Dopóki narody nie uznają publicznie władzy Chrystusa Króla, dopóty każdy „rozejm” będzie jedynie chwilowym zawieszeniem broni przed kolejną wojną.

Tekst portalu Gość Niedzielny – choć formalnie poprawiony faktograficznie – pozostaje więc kolejnym dowodem na duchową zapaść środowisk utożsamiających się z posoborową pseudoreformą. Gdzież bowiem echo słów Piusa IX, który w Syllabusie potępił błąd mówiący, że „Kościół nie jest prawdziwą i doskonałą społecznością, całkowicie wolną” (pkt 19)? Milczenie w tej kwestii jest wymowne i stanowi akt apostazji zanegowanej jedynie przez wiernych trwających przy niezmiennym Magisterium.


Za artykułem:
Kreml: armia ukraińska powinna wycofać się z Donbasu
  (gosc.pl)
Data artykułu: 23.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.