Portal Catholic News Agency donosi o decyzji Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej USA (HHS) dotyczącej zaprzestania finansowania badań wykorzystujących tkanki dzieci zamordowanych w aborcji. Dr Jay Bhattacharya, dyrektor Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH), ogłosił 22 stycznia 2026 r. „ponowne przeanalizowanie podejścia” do tej praktyki, argumentując koniecznością inwestycji w „przełomowe technologie lepiej modelujące zdrowie i choroby człowieka”.
Naturalistyczna hipokryzja pseudo-reformy
HHS Secretary Robert F. Kennedy Jr. wskazał na „przyczyny etyczne i naukowe” tej zmiany, deklarując: „HHS kończy wykorzystywanie tkanek ludzkich płodów z aborcji elektywnych w badaniach finansowanych przez agencję i zastępuje je nauką najwyższej klasy”. Tymczasem sama agencja przyznaje, że zamierza „potencjalnie zastąpić zależność od ludzkich embrionalnych komórek macierzystych” – kolejnej formy eksperymentów na człowieku w najwcześniejszym stadium rozwoju.
„Badania biomedyczne nie powinny być budowane na plecach bezpośrednio abortowanych ludzkich płodów lub embrionów, a pobieranie ich tkanek do badań koniecznie wiąże się z nieuzyskaniem ważnej świadomej zgody, kluczowej zasady etycznej kierującej całą współczesną biobadaniami”
– stwierdził ks. Tadeusz Pacholczyk, neurobiolog związany z National Catholic Bioethics Center. Choć słowa te brzmią poprawnie, cała argumentacja ogranicza się do utylitarystycznej kalkulacji, pomijając absolutny zakaz współpracy z moralnym złem (Rzym 3,8). Jak przypominał Pius XI w encyklice Casti Connubii: „Nikt pod żadnym pozorem nie może choćby pośrednio uczestniczyć w [aborcji]” (AAS 22, 1930, s. 565).
Etyczny minimalizm i niedokończona sprawiedliwość
Decyzja HHS, choć pozornie słuszna, stanowi jedynie powierzchowną korektę systemu zbudowanego na kulturowym ludobójstwie. NIH przez dekady finansował eksperymenty na tkankach ofiar aborcji, czyniąc państwo wspólnikiem przemysłu abortywnego. Jak zauważył ks. Pacholczyk: „Kilka poprzednich administracji USA upuściło etyczną piłkę, pozwalając na wykorzystywanie tkanek płodów z aborcji elektywnych w badaniach naukowych finansowanych przez NIH”.
Problem jednak wykracza poza kwestię „świadomej zgody” czy „standardów etycznych”. Sam fakt legalizacji aborcji – zbrodni wołającej o pomstę do nieba – unieważnia jakąkolwiek dyskusję o „etycznym wykorzystaniu” jej ofiar. Kościół katolicki jednoznacznie naucza, że „bezpośrednie niszczenie niewinnego życia ludzkiego jest zawsze aktem niemoralnym” (Kongregacja Nauki Wiary, Donum vitae, 1987). Tymczasem HHS jedynie zamienia jedną formę współpracy ze złem na inną – embrionalne komórki macierzyste wciąż oznaczają eksploatację człowieka w embrionalnym stadium.
Nauka bez Boga: ślepy zaułek modernizmu
Dr Bhattacharya otwarcie przyznaje, że decyzja została podjęta pod wpływem Donalda Trumpa, by „badania finansowane z pieniędzy podatników odzwierciedlały najlepszą naukę i wartości amerykańskiego ludu”. To klasyczny przykład naturalistycznej herezji, gdzie „wartości” zastępują obiektywne Prawo Boże, a „postęp naukowy” usprawiedliwia każdą niemoralność. Jak przestrzegał św. Pius X w Lamentabili sane: „Prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim, w nim i przez niego” (propozycja potępiona nr 58).
Ks. Pacholczyk słusznie zauważa, że „doskonałość naukowa oznacza coś więcej niż tylko dokonywanie przełomów naukowych przy ignorowaniu środków użytych do tych odkryć”. Jednak jego własna instytucja – National Catholic Bioethics Center – funkcjonuje w ramach struktury amerykańskiego episkopatu, który od dziesięcioleci nie potępił formalnie polityków „katolickich” wspierających aborcję. To duchowe bankructwo posoborowego establishmentu.
Posoborowa schizofrenia moralna
Artykuł Catholic News Agency ujawnia głębszy problem: brak jednoznacznego potępienia samej aborcji jako zbrodni przeciw Bogu i człowiekowi. Zamiast cytować niezmienne nauczanie Kościoła (np. „Kto niszczy zarodek w łonie matki, popełnia zbrodnię” – Didache II,2), ogranicza się do utylitarnej krytyki „nieetycznych praktyk badawczych”. To symptom modernistycznej redukcji wiary do etycznego humanitaryzmu, potępiony przez św. Piusa X w encyklice Pascendi jako „przekształcenie wiary w sentymentalizm czysto ludzki” (AAS 40, 1907, s. 642).
Nawet język raportu zdradza apostazję: „tkanka płodowa z aborcji elektywnych” to eufemizm dla ciał dzieci zamordowanych z zimną krwią. Jak przypomina Pius XII: „Niewinne ludzkie istoty, dzieci nienarodzone, mają niezbywalne prawo do życia, którego żadna władza świecka nie może im odebrać” (Przemówienie do położników, 29.10.1951).
Kuracji pozornej ciąg dalszy
Decyzja HHS przypomina lekarstwo leczące objaw, nie chorobę. Dopóki aborcja pozostaje legalna, dopóty każda „reforma etyki badań” będzie półśrodkiem. Kościół katolicki zawsze nauczał, że „żadna ludzka władza nie ma prawa zezwalać na zabijanie niewinnej istoty ludzkiej, czy to będącej w łonie matki, czy już narodzonej” (Leon XIII, Libertas praestantissimum). Tymczasem NIH nadal finansuje badania na embrionalnych komórkach macierzystych – kolejnej formie eksploatacji życia ludzkiego.
Ostatecznie, cała dyskusja toczy się w paradygmacie świeckiego humanizmu, gdzie życie ludzkie jest przedmiotem technokratycznej kalkulacji. Jak ostrzegał Pius XI w Quas Primas: „Pokój domowy jest zburzony zupełnie wskutek zapomnienia i zaniedbania obowiązków; węzły rodzinne rozluźnione i trwałość rodzin zachwiana; całe wreszcie społeczeństwo do głębi wstrząśnięte i ku zagładzie idące” – a przyczyną jest usunięcie Chrystusa Króla z prawodawstwa.
Bez powrotu do społecznego panowania Chrystusa (Pius XI, Quas Primas) i uznania Jego prawa nad narodami, każda „reforma” pozostanie li tylko łataniem dziur w tonącym okręcie cywilizacji śmierci.
Za artykułem:
Department of Health and Human Services bars funding research using fetal tissue (catholicnewsagency.com)
Data artykułu: 23.01.2026







