Ekumeniczny fałsz o Credo nicejskim w częstochowskim „seminarium”

Podziel się tym:

Ekumeniczny fałsz o Credo nicejskim w częstochowskim „seminarium”

Portal eKAI (24 stycznia 2026) relacjonuje panel ekumeniczny zorganizowany w Wyższym Międzydiecezjalnym Seminarium Duchownym w Częstochowie, poświęcony rzekomo roli Credo nicejskiego w budowaniu jedności chrześcijan. „To, co nas łączy, jest naprawdę czymś znacznie większym niż to, co nas dzieli” – miał stwierdzić antypapież Leon XIV w liście apostolskim „In unitate fidei”, przywołanym przez organizatorów. Spotkanie zgromadziło przedstawicieli sekt protestanckich i mariawickich oraz duchownych posoborowej struktury, którzy pod pozorem refleksji teologicznej dokonali zdrady Objawienia i zasad wiary katolickiej.


Profanacja dogmatu w służbie synkretyzmu

Ks. prał. Ryszard Selejdak, rektor „seminarium”, otwierając dyskusję wyraził nadzieję, że „panel przyczyni się do pogłębienia dialogu ekumenicznego”, powołując się na słowa uzurpatora z Watykanu. Już to wystąpienie ujawnia zdradniczą naturę całego przedsięwzięcia, gdyż jak nauczał Pius XI w encyklice Mortalium Animos: „Jedność nie może powstać inaczej, jak przez doprowadzenie odszczepieńców do posłuszeństwa jedynemu Kościołowi”. Tymczasem organizatorzy potraktowali Symbol Nicejski – nieomylnie zdefiniowany na soborze powszechnym – jako „punkt odniesienia na drodze ku jedności i pojednaniu między chrześcijanami”, co stanowi jawne zaprzeczenie jego natury jako przymusu wiary pod groźbą potępienia wiecznego (kanon 7 Soboru Nicejskiego I).

Credo nie podlega negocjacjom i stanowi wspólną podstawę teologiczną chrześcijaństwa – stwierdził bp Wojciech Pracki z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.

To zdanie, pozornie ortodoksyjne, zawiera podwójną herezję. Po pierwsze, luteranin nie ma prawa głosić wykładni katolickiego dogmatu, gdyż – jak uczy Sobór Trydencki (sesja VI, kan. 14) – „kto mówi, że człowiek może być usprawiedliwiony przed Bogiem własnymi uczynkami… niech będzie wyklęty”, co stanowi sedno protestanckiej herezji. Po drugie, sama koncepcja „wspólnej podstawy teologicznej” między katolicyzmem a sektami jest bluźnierstwem przeciwko unicitati Ecclesiae – jedyności Mistycznego Ciała Chrystusa.

Mariawicka parodia katolicyzmu

Szczytem profanacji było wystąpienie kapłana mariawickiego Felicjana Szymkiewicza, który ośmielił się mówić o „wierze w Trójcę Świętą i Chrystusa jako fundament chrześcijaństwa”. Tymczasem Mariawityzm, potępiony św. Piusem X w dekrecie Tribus circiter (1906), odrzuca nie tylko władzę papieską, ale głosi herezje dotyczące kultu eucharystycznego i kapłaństwa. Uczestnictwo sekciarzy w dyskusji o Credo nicejskim przypomina zaproszenie szatana na dysputę o naturze łaski – jest teatralnym kpinieniem z dogmatycznej czystości.

Ks. Adam Glajcar, „proboszcz” ewangelicki, dodał do tego absurdu stwierdzenie, że „Nicea uczy chrystocentrycznego kształtu wiary”. To klasyczny przykład protestanckiej metody kradzieży pojęć: podczas gdy Sobór Nicejski bronił Bóstwa Chrystusa przed arianizmem, luteranie odrzucają ofiarny charakter Mszy Świętej i realną obecność Eucharystyczną – prawdy nierozerwalnie związane z chrystologią nicejską.

Ekumenizm jako narzędzie apostazji

Najjaskrawszą herezją panelu było wystąpienie ks. Jarosława Grabowskiego, który – pełniący funkcję „kierownika dialogu” w posoborowej kurii – ostrzegał przed „unionizmem, określając go jako zniekształcenie idei ekumenizmu”. To typowy sofizmat modernizmu: podczas gdy unionizm oznaczał zawsze powrót heretyków do Kościoła, współczesny ekumenizm jest jego zaprzeczeniem – uznaniem równości między prawdą a błędem. Jak trafnie diagnozował św. Pius X w Lamentabili sane: „Kościół nie może skutecznie obronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach, które nie można pogodzić ze współczesnym postępem” (propozycja potępiona 63).

Gdy paneliści mówili o „jedności w różnorodności” i „wspólnym dziedzictwie duchowym”, dokonywali zdrady podstawowego aksjomatu wiary wyrażonego w Credo: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”. Sobór Watykański I w konstytucji Pastor Aeternus uczył nieomylnie: „Na tej właśnie zasadzie jedności wznosi się wspaniała budowa chrześcijańskiej religii, aby Kościół stanowił jedno ciało z jednej Głowy”. Ekumeniczna farsa w Częstochowie jest więc otwartym buntem przeciwko Duchowi Świętemu, który strzeże jedności Kościoła.

„Seminarium” jako kuźnia apostazji

Fakt, że tego typu bluźniercza impreza odbyła się w murach instytucji mającej kształcić kapłanów, demaskuje prawdziwe oblicze posoborowej „formacji”. Zamiast uczyć kleryków kanonu 1324 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. („Katolicy nie mogą w żaden sposób brać udziału w kultach niekatolickich”), rektor Selejdak organizuje szkolenie w teologicznej kolaboracji. To nie przypadek, że przygotowanie „materiału historyczno-teologicznego” powierzono klerykom – w ten sposób przyszli „duchowni” są wdrażani w praktykę relatywizowania dogmatów.

Obecność sióstr brygidek i misjonarek Świętej Rodziny na tym zgromadzeniu dodatkowo potwierdza głęboki kryzys życia konsekrowanego w posoborowej strukturze. Zakonnice, zamiast modlić się o nawrócenie heretyków, stały się statystkami w teatrze apostazji, łamiąc wyraźny zakaz Kodeksu z 1917 r. (kan. 1258).

Epilog: jedność tylko w prawdzie

Całe to ekumeniczne przedsięwzięcie, osnute wokół Credo nicejskiego, przypomina łacińską sentencję: corruptio optimi pessima (zepsucie najlepszego jest najgorsze). Symbol wiary, który przez wieki był orężem przeciw herezjom, został tu przekształcony w narzędzie synkretyzmu. Jakże wymowne jest, że panel odbył się w Częstochowie – mieście, gdzie niegdyś królowała „Pani w koronie, Królowa niebios i ziemi, a Jasnogórski klasztor był twierdzą obronną katolicyzmu” (kard. August Hlond). Dzisiaj, pod pretekstem „Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan”, organizuje się tam konferencje będące antytezą jedności prawdziwej – tej, która może istnieć tylko w prawdziwym Kościele Chrystusowym.

Niech ostatnim słowem będzie ostrzeżenie św. Hieronima: „Kto nie trzyma się wiary katolickiej, ten utracił Chrystusa, utracił Boga, utracił wszystko”. Prawdziwa jedność jest możliwa jedynie przez powrót odszczepieńców na łono Kościoła – bez kompromisu, bez dialogu, bez ekumenicznego błazeństwa. Wszystko inne to tylko diabelska imitacja jedności, prowadząca wieczną zgubę.


Za artykułem:
24 stycznia 2026 | 14:50Ekumeniczna refleksja nad Credo nicejskim w seminarium w Częstochowie
  (ekai.pl)
Data artykułu: 24.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: ekai.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.