Portal Gość Niedzielny informuje o reakcjach kanadyjskich władz na słowa Donalda Trumpa dotyczące rzekomej niepotrzebności wojsk sojuszniczych w Afganistanie. Minister obrony Kanady David McGuinty podkreśla poświęcenie 158 poległych żołnierzy, a minister spraw zagranicznych Anita Anand zapewnia, że „poświęcenie się liczy”. Artykuł wspomina również o zaangażowaniu Polski w misję NATO, chwaląc rozdawanie „setek ton materiałów pomocowych”. W całym tekście próżno szukać jakiegokolwiek odniesienia do katolickiej nauki o wojnie sprawiedliwej czy moralnej oceny kolaboracji z modernistycznymi strukturami globalistycznymi.
Naturalistyczny kult bohaterstwa zastępuje teologię męczeństwa
„Kanada stała u boku swoich sojuszników na linii frontu w Afganistanie, gdzie kobiety i mężczyźni służący w kanadyjskiej armii ryzykowali swoim życiem każdego dnia, by chronić innych” – podkreśliła Anand.
Retoryka minister Anand odzwierciedla czysto naturalistyczne pojmowanie heroizmu, oderwane od nadprzyrodzonej perspektywy. W przeciwieństwie do katolickiego rozumienia męczeństwa – które zawsze wiąże się z pro Christo – tu mamy do czynienia z bałwochwalczym kultem „poświęcenia” oderwanego od Boga. Jak przypominał Pius XI w Quas Primas: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi”. Tymczasem współczesne armie służą interesom neo-masońskiego porządku światowego, nie zaś Królestwu Chrystusowemu.
NATO – narzędzie destrukcji katolickich narodów
Artykuł bezkrytycznie powiela frazę o „sojusznikach z NATO”, pomijając fakt, iż struktura ta od dziesięcioleci jest narzędziem niszczenia tradycyjnych monarchii katolickich i promowania globalistycznej rewolucji. Już Pius IX w Syllabus errorum potępił błąd nr 62: „Zasada tzw. nieinterwencji powinna być proklamowana i przestrzegana”, co właśnie łamią państwa NATO poprzez militaryzację stosunków międzynarodowych. Tymczasem prawdziwy katolik wie, że jak uczył św. Robert Bellarmin: „Heretyk nie jest członkiem Kościoła, więc nie może być jego głową” – co odnosi się także do struktur politycznych jawnie zwalczających Sociale Regnum Christi.
Polska zdrada w służbie nowego światowego porządku
„Przez prawie 20 lat w misji uczestniczyło ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników resortu obrony narodowej”
Wychwalanie polskiego zaangażowania w afgańską maszynę śmierci to zdrada dziedzictwa Mieszka I i św. Jadwigi Królowej. Jak przypominało Święte Oficjum w Lamentabili sane (propozycja potępiona nr 63): „Kościół nie jest zdolny skutecznie obronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach”. Tymczasem polscy żołnierze stali się narzędziem realizacji celów obcych katolickiej Polsce – od niszczenia lokalnych struktur plemiennych po wprowadzanie egalitaryzmu gender. Brak wzmianki o duchowej dewastacji samych uczestników misji (bluźniercze kontakty z islamistami, utrata wiary) to kolejne przemilczenie świadczące o apostazji autorów.
Starożytna reguła a współczesny militaryzm
Katolicka nauka o wojnie sprawiedliwej (bellum iustum) wyraźnie określa warunki: słuszna przyczyna, właściwa intencja, uprawniona władza. Tymczasem interwencja w Afganistanie łamała wszystkie te zasady:
- Słuszna przyczyna: Zemsta za 11 września? Chrystus nakazał „nadstawić drugi policzek” (Mt 5,39), nie zaś prowadzić krucjaty zemsty.
- Właściwa intencja: Jak pokazały lata okupacji, chodziło o instalowanie reżimów sprzyjających zachodniemu liberalizmowi.
- Uprawniona władza: NATO to twór jawnie antychrześcijański, czego dowodzi choćby promocja „praw” LGBT wśród żołnierzy.
Jak pisał Pius XI w Quas Primas: „Królestwo Zbawiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi (…) zarówno jednostki, jak i rodziny, czy państwa”. Żadna misja „stabilizacyjna” nie może zastąpić ewangelizacji – a tej właśnie zabrakło, gdyż modernistyczny kościół oddał duszpasterstwo w ręce kapelanów głoszących ekumenizm.
Ofiary bez Krzyża – nowa religia humanitaryzmu
Wspominanie 158 poległych Kanadyjczyków i 43 Polaków przy całkowitym milczeniu o ich stanie łaski czy dostępie do ważnych sakramentów to przejaw religii czysto humanitarnej. Tymczasem Kościół zawsze nauczał, że śmierć bez łaski uświęcającej prowadzi do wiecznego potępienia – nawet jeśli poniesiona w „słusznej sprawie”. Jak brzmi kanon 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r.: „Każdy urząd staje się wakujący na mocy samego faktu (…) jeśli duchowny publicznie odstępuje od wiary katolickiej”. Czyż nie dotyczy to także żołnierzy walczących pod flagami jawnie zwalczających Królestwo Chrystusa?
Artykuł portalu Gość Niedzielny to kolejny dowód na całkowite przejęcie mediów katolickich przez ducha świata. Gdy Pius XII w 1956 r. potępiał „bezlitosną wojnę” i wzywał do pokoju w Chrystusie Królu, dzisiejsi „katolicy” bezkrytycznie wielbią militaryzm służący globalnemu novus ordo seclorum. Jak mówi Psalm 2: „Królowie ziemscy powstają i władcy spiskują wraz z nimi przeciw Panu i Jego Pomazańcowi”. Czas najwyższy, by prawdziwi katolicy odrzucili tę demoniczną farsę i powrócili pod sztandar Chrystusa Króla.
Za artykułem:
Nigdy nie zapomnimy dokonań naszych żołnierzy (gosc.pl)
Data artykułu: 25.01.2026








