Kardynał Ryś i ambasador Bodnar: humanitaryzm zamiast Królestwa Chrystusowego
Portal eKAI (26 stycznia 2026) relacjonuje wymianę komplementów między „kardynałem” Grzegorzem Rysiem a ambasadorem Ukrainy Wasylem Bodnarem. Powodem jest zarządzenie metropolity krakowskiego o przeznaczeniu niedzielnej składki 1 lutego na „pomoc dla Kijowa” w związku z rosyjskimi atakami na infrastrukturę energetyczną.
„Składam serdeczne podziękowania (…) za niezwykle ważną, mądrą i prawdziwie chrześcijańską decyzję o wsparciu Kijowa (…) Ten szlachetny gest jest potężnym znakiem nadziei, braterstwa i jedności naszych narodów wobec zła”
– pisze ambasador Bodnar, wychwalając „kardynała” za „wierność najlepszym tradycjom chrześcijańskim – tradycjom miłosierdzia, poświęcenia, odpowiedzialności i miłości bliźniego”.
Naturalizm zamiast nadprzyrodzoności
Cała inicjatywa stanowi jaskrawy przykład redukcji misji Kościoła do humanitarnego NGO. Pius XI w encyklice Quas primas przypominał: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym (…) tym skuteczniej przyczynić się możemy do odnowienia i utrwalenia pokoju, przywracając panowanie Pana naszego”. Tymczasem „kardynał” Ryś ogranicza działanie do poziomu czysto materialnego – zakupu generatorów i kotłowni.
Gdzie jest wezwanie do nawrócenia? Gdzie przypomnienie, że prawdziwy pokój pochodzi jedynie z poddania się pod panowanie Chrystusa Króla? Św. Pius X w Lamentabili sane potępił błąd mówiący, że „Kościół nie jest zdolny skutecznie obronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach” (punkt 63). Dziś widzimy realizację tego modernizmu – Kościół zredukowany do agencji pomocy technicznej.
Teologiczne bankructwo gestu
Ambasador Bodnar słusznie zauważa „głębokie znaczenie duchowe i moralne” gestu Rysia – jest to bowiem znak apostazji modernistycznej hierarchii. Zamiast głosić konieczność podporządkowania narodów Chrystusowi Królowi (Pius XI: „państwa winne być poddane pod słodkie jarzmo Chrystusa”), „kardynał” uczestniczy w budowaniu świeckiego mitu „braterstwa narodów”.
Symboliczne odwołanie do Jana Pawła II („miasta związanego z pontyfikatem”) tylko pogłębia teologiczną degrengoladę. Jak przypomina Syllabus Piusa IX, błąd 15: „Każdy człowiek jest wolny w przyjęciu i wyznawaniu tej religii, którą uzna za prawdziwą pod kierunkiem światła rozumu”. To właśnie relatywizm religijny legł u podstaw posoborowego „dialogu” zamiast nawracania.
Milczenie o grzechu i łasce
Najtragiczniejszym aspektem całej inicjatywy jest całkowite pominięcie nadprzyrodzonej perspektywy. W liście „kardynała” Rysia brak:
- Wezwania do pokuty za grzechy prowadzące do wojen
- Mention o potrzebie stanu łaski uświęcającej do osiągnięcia życia wiecznego
- Wspomnienia o Najświętszej Ofierze jako jedynym źródle prawdziwego pokoju
- Nawet standardowego dla posoborowia frazesu o „modlitwie o pokój”
Jak zauważa św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice: „Głową Kościoła może być tylko ten, kto sam jest w Kościele”. Gdy pasterz milczy o podstawowych prawdach wiary, staje się „niemym psem nie umiejącym szczekać” (Iz 56,10 Wlg).
Fałszywa ekumenia zamiast ewangelizacji
Chwalony przez ambasadora „gest braterstwa” wobec schizmatyckiego Kościoła greckokatolickiego stanowi jawne pogwałcenie prawa kanonicznego. Kanon 1258 Kodeksu z 1917 roku zabrania „aktywnego uczestnictwa w obrzędach niekatolickich”. Tymczasem współpraca z abp. Szewczukiem – który publicznie błogosławi wojskom walczącym w schizmie – to akt zdrady katolickiej tożsamości.
Pius IX w Syllabusie (błąd 18) potępia twierdzenie, jakoby „protestantyzm był tylko inną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej”. Analogicznie współpraca ze schizmatykami bez warunku ich nawrócenia jest zdradą extra Ecclesiam nulla salus.
Duchowa pustka pod płaszczem miłosierdzia
Cała inicjatywa doskonale ilustruje diagnozę Piusa X z encykliki Pascendi: „Moderniści starają się być i uchodzić za ludzi szczególnie przejętych miłością, współczuciem i szacunkiem dla ludzkości”. Gdy zabraknie wiary w jedynego Zbawiciela, „chrześcijaństwo” redukuje się do filantropii – właśnie to obserwujemy w Krakowie.
Zamiast prawdziwego miłosierdzia – które zaczyna się od napomnienia grzeszników i głoszenia Ewangelii – otrzymujemy politpoprawny gest służący budowaniu wizerunku „postępowego hierarchy”. Jakże różne to od heroicznej miłości Maksymiliana Kolbego, który oddał życie za nawrócenie grzeszników, nie zaś dla politycznego bratania się z heretykami!
Apel o powrót do wiary ojców
Dramat krakowskiej inicjatywy polega na tym, że nawet ci, którzy zachowują pozory katolickości – jak „kardynał” Ryś – w istocie głoszą naturalistyczną herezję potępioną przez Piusa IX w Syllabusie (błąd 26: „Kościół nie ma prawa posiadać majątku”). Zbiórki „na kotłownie” zastępują nauczanie o ogniu piekielnym, zaś „braterstwo narodów” wypiera wezwanie do poddania się pod panowanie Chrystusa Króla.
Niech ten przykład przyśpieszy powrót wiernych do prawdziwego Kościoła – tego, który nie negocjuje z duchem świata, ale głosi: „Panowanie naszego Pana Jezusa Chrystusa nad wszystkimi narodami” (Quas primas). Tylko integralna wiara katolicka gwarantuje zarówno zbawienie wieczne, jak i prawdziwy pokój doczesny.
Za artykułem:
26 stycznia 2026 | 19:18Ambasador Ukrainy dziękuje kard. Rysiowi za pomoc dla Kijowa (ekai.pl)
Data artykułu: 26.01.2026








