Portal „Tygodnik Powszechny” (26 stycznia 2026) prezentuje artykuł wychwalający nowoczesne technologie komunikacyjne jako remedium na „epidemię samotności” wskazywaną przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Autorzy dowodzą, że „krótkie wiadomości wysłane w biegu, szybkie głosówki, rozmowy wideo w przerwie” mają zastąpić autentyczną wspólnotę, stając się „mostem” w relacjach międzyludzkich. Choć przyznają, że kontakt cyfrowy „męczy”, to jednak rekomendują go jako „wsparcie” dla więzi, pod warunkiem „uważności” i „dobrych warunków technicznych” (czytaj: usług operatora Plus).
Naturalistyczna redukcja człowieka do poziomu „epidemiologii społecznej”
Artykuł opiera się na skandalicznym założeniu, że „samotność i izolacja społeczna” to problemy czysto socjotechniczne, wymagające „narzędzi codziennego kontaktu” w postaci mediów cyfrowych. WHO, cytowane jako autorytet moralny, w rzeczywistości propaguje naturalistyczną wizję człowieka całkowicie oderwaną od jego nadprzyrodzonego przeznaczenia. Już Pius IX w Syllabusie potępił błąd głoszący, że „dobrodziejstwa pokoju” można osiągnąć bez uznania panowania Chrystusa Króla (Syllabus, pkt 77). Tymczasem autorzy bezkrytycznie przyjmują tezę, że 1 na 6 osób cierpiących na „samotność” potrzebuje jedynie technologicznej protezy wspólnoty, nie zaś nawrócenia i życia w łasce uświęcającej.
Technologiczne simulacrum komunii osób
„Kontakt twarzą w twarz jest zdecydowanie bardziej naturalny zachowaniem, więc w oczywisty sposób wpływa na nasz komfort”.
To zdanie demaskuje całkowite bankructwo antropologiczne autorów. Więź międzyludzkiej nie można sprowadzić do poziomu „naturalnego zachowania” czy „komfortu” – jest ona przecież odbiciem trynitarnej communio personarum, nadprzyrodzonej jedności Osób Boskich. Pius XI w Quas primas nauczał, że „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem artykuł proponuje świecką namiastkę wspólnoty: „wspólny czat, mem »na dzień dobry«, szybki telefon w drodze do domu” – czyli puste rytuały zionące duchową pustką.
Duchowa samotność współczesnego człowieka ostatecznym skutkiem apostazji
Milczenie o nadprzyrodzonych przyczynach kryzysu relacji to najcięższe oskarżenie wobec tego tekstu. Gdy społeczeństwa odrzucają Królestwo Chrystusa, naturalną konsekwencją jest rozpad autentycznych więzi – czego dowodzą dzieje wszystkich cywilizacji pogańskich. Św. Augustyn w Państwie Bożym wykazywał, że żadna wspólnota nie przetrwa bez zakorzenienia w Bogu. Tymczasem autorzy bezwstydnie reklamują usługi telekomunikacyjne (link do Plusa) jako „lekarstwo” na duchową chorobę, której źródłem jest grzech pierworodny i odrzucenie łaski.
Modernistyczna utylitaryzacja sakramentalnego wymiaru komunikacji
Najbardziej blasphemiczny fragment dotyczy sugestii, że „technologia działa najlepiej jako wsparcie relacji, a nie jej jedyny tryb”. To typowo modernistyczne pomieszanie porządku naturalnego i nadprzyrodzonego – jakby „jakość” komunikacji miała zastąpić miłość chrześcijańską, która jest udziałem w życiu Trójcy Świętej. Tymczasem Sobór Trydencki definitywnie potępił „czysto humanitarną” wizję relacji międzyludzkich (Sesja XXIV, kan. 1), przypominając, że prawdziwa komunia możliwa jest tylko w Chrystusie.
Apoteoza cyfrowego wyobcowania jako owoc posoborowej apostazji
Fakt, że katolickie (sic!) pismo promuje technokratyczną utopię, stanowi smutne świadectwo degrengolady „Kościoła posoborowego”. Gdy w 1925 r. Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, przestrzegał przed „zeświecczeniem czasów obecnych, tzw. laicyzmem, jego błędami i niecnymi usiłowaniami” (Quas primas). Dziś „duchowieństwo” zaaprobowane przez tę antykościelną strukturę bezwstydnie głosi ewangelię cyfrowego wyobcowania, gdzie „uważność” zastępuje miłosierdzie, a „gotowość, aby czasem po prostu zadzwonić” – obowiązek braterskiego upomnienia.
Za artykułem:
Technologia, która zbliża. Rola nowoczesnej komunikacji w podtrzymywaniu więzi międzyludzkich (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 26.01.2026








