Portal Vatican News informuje o planowanym wprowadzeniu tzw. Krzyża Olimpijskiego i Paraolimpijskiego do mediolańskiej bazyliki św. Babiły przez stowarzyszenie Athletica Vaticana. Ceremonia odbędzie się 29 stycznia 2026 roku podczas Mszy św. pod przewodnictwem „arcybiskupa” Mario Delpiniego. Obiekt ma być centralnym elementem „kościoła sportowców” podczas XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie, pozostając tam do 15 marca 2026 roku.
Krzyż olimpijski: symbol synkretycznej religii człowieka
Rzekomo katolickie media z lubością opisują pochodzenie krzyża składającego się z „15 drewnianych fragmentów, pochodzących z różnych części świata”, wykonanego przez anglikańskiego artystę Jona Cornwalla. Już ten fakt demaskuje prawdziwy charakter przedsięwzięcia: ekumeniczna konstrukcja staje się fetyszem nowej religii uniwersalnego braterstwa, gdzie Chrystusowy znak zbawienia redukuje się do dekoracji międzykulturowego happeningu.
„Thomas Bach i kard. José Tolentino de Mendonça, prefekt Dykasterii ds. Sportu i Edukacji wspólnie przeszli z nim w procesji przez Drzwi Święte w Bazylice Watykańskiej”
Ten obsceniczny obraz – przewodniczący masońskiej organizacji (Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego) i modernistyczny „kardynał” wspólnie niosący profanacyjny symbol – wypełnia proroctwo Piusa X z encykliki Pascendi Dominici gregis: „Moderniści usiłują zrównać religię z życiem świeckim, co w istocie oznacza zniszczenie wszelkiej religii”. Krzyż, który miał być „znakiem sprzeciwu” (Łk 2,34), staje się płotem ogrodzeniowym dla pogańskich igrzysk.
Olimpijskie bałwochwalstwo w szatach duszpasterstwa
Mediolańska bazylika zamieniona w „kościół sportowców” to kwintesencja apostazji posoborowej. Zamiast „domu modlitwy” (Mk 11,17) – wielowyznaniowe centrum „dialogu”, gdzie kult ciała i rekordów zastępuje adorację Boga w Trójcy Jedynego. Wprowadzenie krzyża olimpijskiego w przeddzień tzw. Rozejmu Olimpijskiego (inspirowanego rezolucją ONZ) odsłania prawdziwą naturę wydarzenia: chrystianizacja pogańskich rytuałów, gdzie sport staje się substytutem religii, a Zbawiciel – maskotką zawodów.
Teologiczne bankructwo Athletica Vaticana
Stowarzyszenie Athletica Vaticana, rzekomo promujące „ewangelizację poprzez sport”, w praktyce realizuje program zawarty w potępionym Syllabusie Piusa IX: „Kościół powinien pogodzić się z postępem, liberalizmem i współczesną cywilizacją” (pkt 80). Ich działania są jawnym pogwałceniem nakazu św. Pawła: „Albo iż współuczestnikami jesteście duchom niebieskim? Nie chcemy!” (1 Kor 10,20-22).
W obliczu tych bluźnierczych praktyk musimy przypomnieć niezmienne nauczanie Leona XIII: „Kościół, strzegący otrzymanej od Boskiego Założyciela godności, uważa za hańbę dla siebie iść na pokorne kompromisy i przystosowywać się do tego, co jest niezgodne z jego zasadami” (Encyklika Humanum genus). Tymczasem posoborowa sekta nie tylko „przystosowuje się”, ale aktywnie współtworzy pogańskie spektakle.
Krzyż bez ofiary – ołtarz bez Boga
Cała ta pseudoduszpasterska inicjatywa odsłania duchową pustkę modernizmu. Gdzie w tym procederze miejsce na wezwanie Chrystusa: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój na siebie” (Mt 16,24)? Krzyż olimpijski – pozbawiony korpusu Zbawiciela – staje się symbolem wygodnego chrześcijaństwa bez Golgoty, religii sukcesu bez wyrzeczeń.
Podczas gdy prawdziwi katolicy przygotowują się do Wielkiego Postu – czasu pokuty i umartwienia – mediolańska „elita” szykuje festiwal samouwielbienia. Niechaj zabrzmią w tej sytuacji prorocze słowa Piusa XI z Quas primas: „Pokój Chrystusowy można osiągnąć tylko w Królestwie Chrystusowym”. Ten zaś, kto szuka pokoju w olimpijskim rozgardiaszu, znaleźć może tylko zgubę.
Za artykułem:
Athletica Vaticana przywiezie krzyż na IO w Mediolanie (vaticannews.va)
Data artykułu: 26.01.2026








