Portal „Tygodnik Powszechny” (26 stycznia 2026) z satysfakcją relacjonuje decyzję Ministerstwa Kultury o przyznaniu dotacji lewicowym i modernistycznym czasopismom („Pismo”, „Dwutygodnik”, „Więź”), jednocześnie wykluczając z finansowania periodyki konserwatywne („Pressje”, „Teologia Polityczna Co Tydzień”, „Arcana”). Autorka, Monika Ochędowska, przedstawia tę decyzję jako triumf „pluralizmu” i „wolności słowa”, dowodząc głębokiego niezrozumienia katolickiej nauki o społecznym królowaniu Chrystusa.
Naturalistyczna utopia równouprawnienia błędów
Kluczowy błąd artykułu objawia się w zdaniu: „Działające na równych prawach media reprezentujące odmienne światopoglądy realizują jedną z podstawowych zasad zdrowej demokracji – pluralizm i wolność słowa”. To jawnie sprzeczne z nauczaniem Piusa XI, który w encyklice Quas Primas (1925) podkreślał: „Państwa i narody będą świadome, że muszą się korzyć przed Chrystusem i Jego prawem tak w zarządzie państwem, jak w rodzinie”. Koncepcja „zdrowej demokracji” opartej na relatywizmie światopoglądowym jest herezją potępioną w Syllabusie błędów (1864) Piusa IX (punkty 15, 77-80).
Redaktorka popełnia klasyczny błąd modernizmu, utożsamiając ilość głosów z prawdą: „Różnorodność opinii sprzyja krytycznemu myśleniu i chroni nas przed bezrefleksyjnym przyjmowaniem jednostronnych narracji”. Tymczasem Kościół naucza, że prawda jest jedna, niepodzielna i objawiona w pełni w Jezusie Chrystusie (Sobór Watykański I, konst. Dei Filius). Propagowanie „równouprawnienia” dla błędów to nie postęp, lecz apostazja.
Demaskacja językowych manipulacji
Język artykułu zdradza typowo modernistyczne założenia. Określenia takie jak „przestrzeń wymiany idei”, „transparentność debaty” czy „świadome kształtowanie przekonań” służą zamaskowaniu relatywizmu doktrynalnego. W rzeczywistości mamy do czynienia z inżynierią społeczną prowadzącą do marginalizacji głosu Kościoła – czego dowodem wykluczenie pism odwołujących się do klasycznej teologii katolickiej.
Szczególnie jaskrawy jest fragment: „Czasopisma o wyraźnym profilu światopoglądowym dają również głos grupom społecznym, które w jednolitym przekazie medialnym mogłyby pozostać niewidoczne”. W świetle Lamentabili sane exitu (1907) św. Piusa X (punkt 58) jest to jawna apoteoza naturalizmu – podważenie nadprzyrodzonego celu mediów, którym powinno być głoszenie prawdy objawionej, nie zaś „reprezentowanie głosów”.
Teologiczne konsekwencje państwowej cenzury
Wyeliminowanie konserwatywnych mediów z państwowego finansowania nie jest „przywracaniem pluralizmu”, lecz realizacją punktu 55 Syllabusu: „Kościół powinien być oddzielony od Państwa, a Państwo od Kościoła”. To właśnie owo „rozdzielenie” pozwala władzy świeckiej dyskryminować głosicieli katolickiej ortodoksji pod płaszczykiem „sprawiedliwego podziału środków”.
Brak protestu wobec tej decyzji ze strony struktur posoborowych (w artykule przemilczany) dowodzi ich całkowitego zlania się z duchem świata. Jak zauważył św. Pius X w Pascendi Dominici gregis: „Modernista doskonale czuje się w społeczeństwie demokratycznym, które będzie dla niego rodzajem Kościoła”. Tym samym „Tygodnik Powszechny” – dawniej próbujący zachować pozory katolickości – stał się tubą antykościelnej rewolucji.
W świetle niezmiennej doktryny katolickiej, jedynym rozwiązaniem jest przywórcze uznanie społecznego panowania Chrystusa Króla (Quas Primas), co implikuje obowiązek państwa do popierania mediów głoszących pełnię objawionej prawdy, a nie finansowanie jej negacji.
Za artykułem:
Konserwatywne czasopisma bez wsparcia Ministerstwa Kultury (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 26.01.2026








