Portal Więź.pl w artykule z 27 stycznia 2026 prezentuje wypowiedź Karola Grabiasa, filozofa związanego z kwartalnikiem „Więź”, który w wywiadzie dla francuskiego portalu Les Cahiers Personnes rozwija koncepcję „wspólnot ukośnych” jako remedium na kryzys liberalnej demokracji. W tekście pełnym modernistycznej nowomowy autor diagnozuje „pęknięcie obietnicy postępu”, wskazując na rosnące społeczne niezadowolenie z systemu, w którym „wskaźniki makroekonomiczne pokazują, że dzieci będą miały mniejszą szczansę na kupno mieszkania niż ich rodzice”. Jako rozwiązanie proponuje tworzenie efemerycznych przestrzeni spotkania, gdzie „prezes firmy, sprzedawca w sklepie, redaktor i niania siedzą w jednej ławce”, co miałoby stanowić lekarstwo na „kulturę wojny” podsycanej przez media społecznościowe.
Naturalistyczne błędne koło: choroba bez diagnozy
Grabiasowska analiza grzeszy fundamentalnym pominięciem: całkowitą niezdolnością do rozpoznania religijnych korzeni obecnego kryzysu. Jak trafnie zauważył Pius XI w encyklice Quas primas: „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem autor, wpisujący się w nurt posoborowego agnostycyzmu, redukuje problem do poziomu czysto immanentnego – ekonomicznych nierówności i „walki o język” rozumianej jako „spór o władzę nad rzeczywistością”.
Wizja „wspólnot ukośnych” okazuje się karykaturą katolickiej nauki o wspólnocie, która – jak nauczał św. Tomasz z Akwinu – musi być ordinata ad Deum (uporządkowana ku Bogu). Proponowane przez Grabiasa struktury pozbawione są zarówno transcendentnego fundamentu („nie są ani prostym powieleniem istniejących instytucji, ani naiwnym marzeniem o świecie bez struktur”), jak i jasnych zasad moralnych, sprowadzając relacje międzyludzkie do „kruchej i tymczasowej” współobecności.
Demokracja liberalna jako bałwochwalczy projekt
Szczególnie jaskrawy jest brak krytyki samej istoty demokracji liberalnej z katolickiej perspektywy. Już w 1864 r. Pius IX w Syllabusie błędów potępił tezę, że „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła” (błąd 55). Tymczasem cała argumentacja Grabiasa zakłada niekwestionowaną zasadność świeckiego ładu, jedynie szukając dla niego „bardziej inkluzywnych” form. To klasyczny przykład modernistycznej herezji, gdzie – jak pisał św. Pius X w Lamentabili sane – „dogmaty […] są pewną interpretacją faktów religijnych, którą z dużym wysiłkiem wypracował sobie umysł ludzki” (błąd 22).
„Wspólnoty ukośne nie są panaceum, lecz lekiem o charakterze profilaktycznym: pomagają nam nie zapomnieć, że wspólnota, nawet jeśli krucha i tymczasowa, zawsze jest możliwa”
To zdanie demaskuje pustkę całej koncepcji: w miejsce nadprzyrodzonej jedności Ciała Mistycznego Chrystusa proponuje się tymczasowe „przestrzenie tłumienia tonów polaryzacji”, które – jak przyznaje sam autor – wymagają „kart zasad” i „form samoorganizacji”. Czyli świeckich substytutów prawa naturalnego i łaski!
Personalizm bez osoby: antropologiczna herezja
Rzekomo „personalistyczne” środowisko „Więzi” zdradza fundamentalne niezrozumienie samej istoty osoby ludzkiej. Podczas gdy katolicka filozofia podkreśla homo capax Dei (człowiek zdolny do Boga), Grabias ogranicza ludzką sprawczość do sfery społeczno-ekonomicznej, pisząc o „doświadczeniach braku sprawczości” związanych z „polityką klimatyczną” czy „reżimem sanitarnym”. Gdzież tu miejsce na imago Dei, na powołanie do życia wiecznego, na grzech pierworodny jako źródło wszelkich napięć społecznych?
Proponowane „ćwiczenia duchowe” w postaci wspólnot okazują się parodią prawdziwej duchowości: „krótkich, fragmentarycznych doświadczeń” pozbawionych sakramentalnego fundamentu. Tymczasem Kościół zawsze nauczał, że – jak pisał Pius XI – „całe społeczeństwo ludzkie […] tym więcej będzie zakwitać, im ściślej będzie urządzone według przykazań Bożych”.
Polityczna herezja antychrysta
Najgroźniejszym aspektem tej koncepcji jest jej milczenie o Chrystusie Królu. W tekście liczącym 586 słów nie ma ani jednego odwołania do Boga, Ewangelii czy porządku nadprzyrodzonego. To perfekcyjne odzwierciedlenie modernistycznej mentalności potępionej już przez św. Piusa X: „Religia Chrześcijańska jest sprzeczna z rozumem ludzkim” (błąd 6 w Syllabusie Piusa IX).
Gdy autor pisze o „nieprzekraczalnych granicach” w postaci zakazu „haseł antysemickich czy antyukraińskich”, ujawnia typowo liberalną hipokryzję: moralność sprowadza do politycznej poprawności, odrzucając jednocześnie objawione prawa Boże. Gdzież tu obrona życia nienarodzonych? Gdzie potępienie sodomii? Gdzie troska o dusze zagubione w modernistycznej dżungli?
Duchowa pustka jako program
Projekt „wspólnot ukośnych” to nie tylko utopijny miraż – to duchowe samobójstwo. Jak bowiem możliwe jest autentyczne pojednanie bez ex opere operato sakramentu pokuty? Jak budować wspólnotę bez Eucharystii – prawdziwej Ofiary, a nie „stołu zgromadzenia”? Tekst Grabiasa jest żywą ilustracją słów Piusa XI: „usunięto Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”.
W obliczu tak głębokiego kryzysu Kościół nie potrzebuje kolejnych świeckich eksperymentów, ale powrotu do swego jedynego ratunku: publicznego uznania królewskiej władzy Chrystusa nad narodami. Jak głosił Pius XI: „Rządzący państwem […] niech nie wzbraniają się sami wraz z ludem oddać królewskiej czci Chrystusowi”. Wszelkie inne „rozwiązania” są jedynie prowizorką na drodze do społeczeństwa zbudowanego na ruinach Dekalogu.
Za artykułem:
Wspólnoty ukośne, czyli przestrzenie tłumienia tonów polaryzacji (wiez.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








