„Wnyki dla światła”: modernistyczne sidła w poezji współczesnej
Portal „Tygodnik Powszechny” (27 stycznia 2026) przedstawia tomik poezji Justyny Kulikowskiej „Wnyki dla światła” jako dzieło łączące „rozważania o dystansie dzielącym słowa i rzeczy”, „gorzki komentarz społeczny” oraz „prywatną żałobę”. Olivier Sobota-Szamocki wychwala „wyważoną, szeroką frazę autorki”, która rzekomo tworzy „poezję oporu lokalnego”, balansującą między „nonszalanckim rozgwizdaniem” a konfesyjnością. W rzeczywistości mamy do czynienia z manifestem indywidualistycznej religii jaźni, gdzie światło pozbawione swego źródła – Chrystusa – staje się jedynie narcystycznym blaskiem ludzkiego ego.
Relatywizm językowy jako narzędzie dezintegracji
Recenzent entuzjastycznie podkreśla, że Kulikowską zajmuje „dystans dzielący słowa i rzeczy” oraz „zwodnicza moc języka”. To klasyczny przejaw linguistic turn w wydaniu modernistycznym, gdzie:
„słowa i rzeczy” rozchodzą się nieodwołalnie, a język staje się narzędziem politycznych manipulacji
Tymczasem Kościół naucza, że Słowo stało się Ciałem (J 1,14 Wlg), a język – gdy poddany prawdzie – służy komunikacji łaski. Pius X w encyklice Pascendi demaskował takich poetów: „Moderniści […] utrzymują, że wiara zawarta w rzeczywistości żywej, ponieważ musi się dostosowywać do człowieka, winna być poddana ciągłym przekształceniom”. Kulikowska, opisując „wnęki języka”, wpisuje się w ten relatywistyczny paradygmat.
Emancypacja jako nowa herezja
Sobota-Szamocki zachwyca się „gestami emancypacyjnymi” i „walką o samostanowienie” w wierszach autorki. To jawna apostazja od katolickiej zasady non potestas nisi a Deo (Rz 13,1). „Samostanowienie” – ów sztandar rewolucji francuskiej – zostało potępione w Syllabusie błędów Piusa IX (1864) jako sprzeczne z prawem naturalnym. Jak trafnie ujął św. Pius X: „Człowiek, porzucając Boga, nie znajduje wolności, lecz niewolę grzechu”.
Żałoba bez nadziei zmartwychwstania
Najbardziej wymowne jest przemilczenie: w opisie „prywatnej żałoby” brak jakiejkolwiek wzmianki o modlitwie za zmarłych, czyśćcu czy nadziei życia wiecznego. To żałoba pogańska, zredukowana do psychologicznego doświadczenia, gdzie śmierć stanowi ostateczny horyzont. Kontrastuje to z katolicką ars moriendi, która uczy: „Życie nasze ukryte jest z Chrystusem w Bogu” (Kol 3,3 Wlg).
Transowy rytuał zastępujący modlitwę
Recenzent porównuje metodę poetycką Kulikowskiej do „transowej” twórczości Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego. W praktyce oznacza to zastąpienie modlitwy – autohipnotycznym powtarzaniem fraz. Św. Jan od Krzyża ostrzegał: „Dusza, która szuka nadprzyrodzonych zachwytów na drodze imaginacji, otwiera drzwi złemu duchowi”. W tomie „Wnyki…” poetyckie powtórzenia stają się współczesną wersją mantr, prowadzącą nie do oświecenia, lecz dezorientacji duchowej.
Apologia konkretu jako materialistyczna pułapka
Chwali się rzekomą „apologią konkretu”, która w istocie jest formą materializmu. Jak uczył Pius XII w Humani generis: „Błądzą ci, którzy sądzą, że można dojść do prawdy wyłącznie przez rzeczy materialne”. W wierszach Kulikowskiej konkret staje się pułapką immanencji, więzieniem bez okien ku transcendencji.
Solarne metafory bez Słońca Sprawiedliwości
Recenzent zachwyca się „metaforyką solarną”, całkowicie ignorując jej chrystologiczny wymiar. Przecież „Słońce Sprawiedliwości” (Ml 3,20 Wlg) to jeden z tytułów Chrystusa Króla. W „Wnykach…” światło zostaje zredukowane do efektu optycznego, oderwanego od swego Źródła. To symptomatyczne dla całej posoborowej kultury, która – jak pisał kard. Pie – „chce rozświetlić świat pochodniami, gdy odrzuciła Słońce”.
Fałszywy opór bez Króla
Określenie „poezja oporu lokalnego” brzmi szczególnie ironicznie w kontekście nauczania Piusa XI: „Pokój Chrystusa w Królestwie Chrystusowym” (Quas Primas). Prawdziwy opór musi być zakorzeniony w walce o społeczne panowanie Chrystusa Króla. Tymczasem „opór” Kulikowskiej to jedynie gest buntu bez celu, kolejna forma „rozdęcia jaźni” potępiona przez Leona XIII w Libertas praestantissimum.
Struktura władzy jako świecki fetysz
Krytyka „struktur władzy” w tomie pozbawiona jest jakiegokolwiek odniesienia do prawowitej władzy Chrystusa nad narodami. To przejaw rewolucyjnego buntu przeciw porządkowi nadanemu przez Boga, co Pius IX w Syllabusie nazwał „błędem naszych czasów”. Autor recenzji, zachwycając się „rozgwizdaniem wymierzonym w struktury władzy”, wpisuje się w tę samą logikę anarchizmu.
Zachłanność życia bez życia wiecznego
Podtytuł recenzji głosi: „chciwość życia, której przyjdzie dopiero się nauczyć”. To kuriozalne sformułowanie wprost zaprzecza ewangelicznemu: „Kto chce zachować swoje życie, straci je” (Mt 16,25 Wlg). W ujęciu Kulikowskiej i jej apologety „chciwość życia” staje się parodią caritas, miłości wykolejonej z drogi ku Bogu.
Kult twórcy zamiast cultus Dei
Cały artykuł utrzymany jest w tonie bałwochwalczego uwielbienia dla „laureatki wielu ważnych nagród poetyckich”. To typowy przejaw kultu geniusza, który Pius XI potępił w Quas Primas jako przejaw „odrzucenia królewskiej godności Chrystusa”. W prawdziwej kulturze katolickiej artysta jest jedynie narzędziem Bożej chwały, nie zaś przedmiotem adoracji.
Tom „Wnyki dla światła” i jego entuzjastyczna recepcja w „Tygodniku Powszechnym” stanowią kolejny dowód głębokiego kryzysu kultury oderwanej od katolickich korzeni. Jak pisał św. Pius X: „Modernizm jest zbiornikiem wszystkich herezji”. W obliczu tej duchowej ruiny jedyną odpowiedzią wiernych pozostaje modlitwa: Adveniat regnum tuum! – Przyjdź Królestwo Twoje!
Za artykułem:
„Wnyki dla światła”: Justyna Kulikowska o zachłanności życia (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.01.2026







