Portal Tygodnik Powszechny (27 stycznia 2026) promuje szereg wystaw sztuki współczesnej, koncentrując się na narracjach feministycznych, postkolonialnych i relatywistycznych. Artykuł wychwala ekspozycje takie jak „Kwestia kobieca: 1550-2025” w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej, gdzie prezentowane są prace od renesansowych malarek po współczesne artystki zaangażowane w ideologiczne rewizje historii sztuki. Równoległa wystawa „Miasto kobiet” ma wzmacniać „aktualny wymiar” sztuki feministycznej. Autor entuzjastycznie opisuje również wystawy poświęcone Alinie Szapocznikow, Ewie Partum czy ukraińskiej artystce Żannie Kadyrowej, zestawiając je z globalnymi kontekstami politycznymi. Całość utrzymana jest w tonie afirmacji tzw. postępu kulturowego, całkowicie pomijając kryteria transcendentnego piękna i moralności.
Ideologiczna kolonizacja przestrzeni kulturowej
Propagowane wystawy stanowią klasyczny przykład modernistycznej infiltracji dziedzictwa artystycznego. „Kwestia kobieca” – choć przywołuje renesansowe malarki jak Sofonisba Anguissola – w istocie dokonuje instrumentalizacji sztuki dla celów ideologicznych. Jak nauczał Pius XI w Quas primas: „Wówczas to wreszcie […] prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa”. Tymczasem kuratorzy wystaw, odwołując się do „ograniczeń edukacyjnych” artystek przeszłości, forsują rewizjonistyczną narrację, która podważa organiczny rozwój sztuki w służbie Bożej chwały.
Feministyczna deformacja sacrum
Wystawa „Miasto kobiet” otwarcie wpisuje się w nurt destrukcji katolickiej koncepcji kobiecości. Prezentowane prace, odwołujące się do „ciała jako nośnika traumy”, stanowią jawną kontestację nauczania Kościoła o godności kobiety wyrażonej w Maryi – Niepokalanej Matce Boga. Jak przypomina św. Pius X w Lamentabili sane: „Dogmaty, które Kościół podaje jako objawione, nie są prawdami pochodzenia Boskiego, ale są pewną interpretacją faktów religijnych” – co wprost odnosi się do prób dekonstrukcji sakralnego wizerunku kobiety poprzez sztukę.
„Dziś należą już do klasyki historii sztuki. Jednak «Kwestia kobieca» nie jest wystawą historyczną, dotyka bardzo aktualnych spraw”.
To zdanie demaskuje prawdziwy cel przedsięwzięcia: nie badanie dziejów sztuki, lecz wprowadzanie współczesnych ideologii gender i feminizmu pod płaszczykiem akademickiej refleksji. Tymczasem Sobór Trydencki w dekrecie o sztuce sakralnej podkreślał, że dzieła winny „pobudzać lud do pobożności i dobrze kształtować jego obyczaje”.
Polityzacja sztuki jako narzędzie dezintegracji
Wystawy takie jak „O czym mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie” czy „Ten kot został narysowany w czasie wojny” wykorzystują sztukę do propagowania relatywizmu historycznego. Przedstawianie wojny przez pryzmat subiektywnych narracji, bez odniesienia do obiektywnego dobra i zła, stoi w jaskrawej sprzeczności z nauczaniem Leona XIII, który w Rerum novarum wskazywał, że „państwo powinno być zarządzane według zasad sprawiedliwości”.
Szczególnie niepokojące jest zestawienie w ramach wystawy „Formy obecności” prac Nikifora z dziełami Andy’ego Warhola. Ta kuratorska decyzja – pod pozorem „przełamywania stereotypów” – w istocie unieważnia sacrum sztuki ludowej, sprowadzając ją do poziomu postmodernistycznej prowokacji. Jak przypomina bulla Piusa IV Dominici gregis, sztuka ma prowadzić duszę ku kontemplacji wieczności, a nie ku kulturowemu zamętowi.
Katolicka alternatywa: sztuka jako via pulchritudinis
W obliczu tej kulturowej apokalipsy jedyną odpowiedzią jest powrót do katolickiej koncepcji sztuki jako drogi piękna prowadzącej do Boga (via pulchritudinis). Wystawy promowane przez Tygodnik Powszechny, odarte z transcendentnego wymiaru, służą jedynie utrwaleniu „królestwa człowieka” przeciw Królestwu Chrystusa. Jak ostrzegał Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw […] musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie”.
Katolik winien odrzucić te modernistyczne eksperymenty, sięgając zamiast tego po dzieła tworzone w duchu ars sacra – od średniowiecznych fresków po współczesną sztukę sakralną wierną Tradycji. Tylko sztuka podporządkowana Bożej chwale może być prawdziwie wyzwalająca – reszta to jedynie „blask marności” (vanitas vanitatum), prowadzący duszę ku zatraceniu.
Za artykułem:
Na co do muzeum? Oto najciekawsze wystawy, które zobaczymy tej wiosny (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








